Polska zabiega o zmianę liczenia limitu absorpcji funduszy UE

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 31-01-2005, 19:40

Debatą o polityce spójności rozpoczęły się w poniedziałek negocjacje na temat budżetu UE w latach 2007-2013. Najważniejszą kwestią dla Polski jest zmiana sposobu liczenia limitu ograniczającego maksymalną pomoc w ramach unijnych funduszy do wysokości 4 proc. PKB danego kraju.

Debatą o polityce spójności rozpoczęły się w poniedziałek negocjacje na temat budżetu UE w latach 2007-2013. Najważniejszą kwestią dla Polski jest zmiana sposobu liczenia limitu ograniczającego maksymalną pomoc w ramach unijnych funduszy do wysokości 4 proc. PKB danego kraju.

"Przyglądając się bardziej dokładnie widzimy, że w kategoriach płatności, które Polska mogłaby uzyskać, byłoby to znacznie mniej niż 4 proc. PKB" - powiedział dziennikarzom minister ds. europejskich Jarosław Pietras po spotkaniu szefów dyplomacji państw UE.

Polska uważa, że niekorzystne dla niej mogą okazać się obecne zasady liczenia tego pułapu, polegające na tym, że Komisja Europejska oblicza go na początku siedmioletniej perspektywy, zakładając stały wzrost gospodarczy na poziomie około 4 proc. PKB. Tymczasem w Polsce w ciągu tych lat może on być wyższy.

Oprócz tego, Komisja ustalając limit dla Polski mogłaby wziąć pod uwagę niekorzystny kurs złotówki w stosunku do euro, tymczasem on też może wzrosnąć i wówczas realnie zmniejszy się maksymalna suma dostępnych w złotówkach środków dla Polski. Polska chce także, by unijny fundusz na rozwój terenów wiejskich po 2007 roku nie był objęty regułą ograniczającą maksymalną pomoc.

Warszawa obawia się, że z powodu limitu nie będzie mogła wykorzystać wszystkie przewidziane dla Polski środki, czyli w sumie około 56 mld euro w ciągu siedmiu lat w ramach funduszy strukturalnych, spójności i na rozwój wsi.

"W tej sprawie jest ogromny opór, jeżeli chodzi o jakiekolwiek zmiany, ze strony większości państw członkowskich, by w ogóle ruszyć te 4 proc. w sposobie liczenia czy poziomu" - powiedziała dziennikarzom komisarz ds. regionalnych Danuta Huebner, która również uczestniczyła w posiedzeniu szefów dyplomacji.

Kraje, którym tak jak Polsce zależy na zmianach w pułapie, a zwłaszcza na jego podniesieniu to kraje bałtyckie, Czechy i Słowacja.

Huebner uważa, że poniedziałkowe spotkanie potwierdziło, że wśród krajów członkowskich panuje zgoda co do "architektury" podziału unijnych funduszy regionalnych w latach 2007-2013 zaproponowanych przez Komisję Europejską w lutym ubiegłego roku.

"Największa rozbieżność dotyczy tego, co zostanie zadecydowane na końcu - czyli poziom budżetu" - powiedziała Huebner. Wówczas - zdaniem Huebner - okaże się, które polityki branżowe i czy w jednakowym stopniu będą dotknięte ewentualnymi cięciami.

Zarówno Huebner jak i Pietras przyznali, że tzw. klub sześciu krajów (Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Szwecja, Holandia i Austria) płatników netto do budżetu UE, którzy rok temu w liście do Komisji Europejskiej zażądali ograniczenia unijnego budżetu do poziomu 1 proc. dochodu narodowego brutto (DNB) jest coraz mniej jednorodny.

"Państwa płatnicy podtrzymują swoje stanowisko, ale jednorodność tej grupy jest nieco słabsza niż była. Nie wszyscy jej członkowie wymieniają już (liczbę) 1 proc." - oceniła Huebner.

"Sojusz sześciu się nie sypie, ale widać niuanse" -powiedział Pietras.

Nieoficjalnie wiadomo, że krajem, który coraz mniej upiera się przy budżecie 1 proc. jest Francja, bowiem Paryżowi zależy zarówno na utrzymaniu funduszy regionalnych jak i wydatków na politykę rolną. Tymczasem cięcia musiałyby dotknąć przynajmniej jedną z tych polityk, jeśli miałby być spełniony warunek tzw. klubu sześciu.

W poniedziałkowej debacie sporo miejsca zajęła też pomoc dla regionów ze starej UE, które w wyniku rozszerzenia UE teoretycznie tracą prawo do korzystania z funduszy strukturalnych, gdyż z powodu tzw. efektu statystycznego rozszerzenia UE znajdą się powyżej 75 proc. średniej unijnej PKB na jedną osobę. Wciąż będą je jednak otrzymywać. W propozycji Komisji przewidziano w tym celu 22 mld euro w ciągu 7 lat.

Pomoc, w tzw. systemie "phasing out" (stopniowe wychodzenie) będą też otrzymywać regiony, które w sposób naturalny, bez statystycznego efektu rozszerzenia stały się trochę bogatsze niż wymagane 75 proc. średniej unijnej.

"Zgadzamy się co do zasady z mechanizmem przejściowego finansowania" - powiedział minister Pietras. Przyznał jednak, że propozycja Komisji jest być może trochę dla tych regionów za "hojna".

"Wsparcie dla regionów objętych mechanizmem +phasing out+ jest zaledwie o 5,7 proc. niższe niż w stosunku do sytuacji, gdyby te regiony były w pełni uprawnione do pomocy" - powiedział Pietras.

Przyznał jednak, że podczas posiedzenia Rady, to nie polska delegacja poruszyła ten problem.

"Hojność" tego mechanizmu jest wciąż elementem dyskusji - przyznała komisarz Huebner.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane