Polska zagospodarowana

Agnieszka Jabłońska, Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 10-03-2011, 00:00

Plan resortu rozwoju na najbliższe 20 lat budzi radość drogowców, protesty samorządów i krytykę opozycji.

18 metropolii i 9 miast ma pociągnąć resztę kraju

Plan resortu rozwoju na najbliższe 20 lat budzi radość drogowców, protesty samorządów i krytykę opozycji.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR) kończy konsultacje społeczne "Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030". Z dokumentu, który wczoraj zaprezentował mediom i który ma decydować o kierunkach rozwoju regionalnego Polski przez najbliższe 20 lat wynika, że motorem rozwoju będą aglomeracje miejskie: 16 miast wojewódzkich, Gorzów Wielkopolski i Zielona Góra oraz dziewięć mniejszych miast (patrz mapka). Ich rozwój ma się przyczynić do poprawy sytuacji w pozostałych częściach kraju.

Demografia i potencjał

— To dokument planistyczny, który umożliwi gminom i województwom właściwe gospodarowanie zasobami. Chcemy uniknąć sytuacji, kiedy dom buduje się na trasie, którą później ma biec autostrada. Miasta wybraliśmy ze względu na liczbę ludności, potencjał ekonomiczny i ich wpływ na rozwój zewnętrznych obszarów. Pozostałe regiony mają być z nimi świetnie skomunikowane — tłumaczy Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego.

Posłuży temu rozbudowa sieci drogowej i kolejowej. W strategii czytamy m. in., że po 2015 r. "priorytetem przestaną być przedsięwzięcia służące wyłącznie tranzytowi", a drogowcy skoncentrują się na budowie połączeń krajowych.

Pominięci protestują

Na wieści o rządowych planach drogowcy zacierają ręce.

— To plan nieco futurystyczny, ale długookresowe strategie są potrzebne. Wszyscy w branży bali się, że po 2012 r. front robót się skończy. Wygląda na to, że tak być nie musi, i w kolejnych latach też będziemy mieć co budować — mówi Dariusz Słotwiński, szef Polskiego Stowarzyszenia Producentów Nawierzchni Asfaltowych.

Zdaniem ekspertów, lista miast powinna być dłuższa.

— Jeśli byłyby wybrane ze względu na potencjał społeczny, ich listę trzeba by wydłużyć do około 35 — mówi Jerzy Kwieciński, były wiceminister rozwoju regionalnego.

Sceptycznie na propozycje patrzą regiony, które w strategii nie zostały uznane za kluczowe.

— Domagamy się, by szczególnymi działaniami była objęta także Suwalszczyzna, chodzi m.in. o budowę obwodnicy Suwałk i drogi ekspresowej łączącej Suwałki z Białymstokiem. Jak mamy czerpać z rozwoju Białegostoku, jak to zakłada koncepcja, jeśli nie będziemy z nim skomunikowani — zastanawia się Łukasz Kurzyna, wiceprezydent Suwałk.

Wątpliwości mają politycy. Ciepło o planie nie wypowiada się nawet rządowy koalicjant, dlatego przeprawa dokumentu przez Sejm może być trudna.

— Polskie strategie mają to do siebie, że do tej pory żadna nie została zrealizowana. Tej też nie wróżymy najlepiej, bo jej kształt pozostawia wiele do życzenia. Nadmierna koncentracja na dużych miastach doprowadzi do jeszcze większej do nich migracji i do problemów społecznych, których rozwiązywanie będzie kosztowne — twierdzi Bronisław Dutka z PSL.

Suchej nitki na planie nie zostawia opozycja.

— To bardzo ważny dokument, ale jego jakość nie jest najlepsza. Nie ma w nim mowy o wschodniej granicy Polski, co może nam wytknąć UE, ani o np. rozwoju infrastruktury internetowej — ocenia Władysław Ortyl, senator PiS.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska, Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy