Polska znów magnesem

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 10-09-2010, 00:00

Celujemy w 10 mld EUR inwestycji zagranicznych rocznie — mówi Rafał Baniak, wiceminister gospodarki.

Już po kryzysie — taki wniosek można wyciągnąć z tempa napływu inwestycji

Celujemy w 10 mld EUR inwestycji zagranicznych rocznie — mówi Rafał Baniak, wiceminister gospodarki.

Napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) w pierwszym półroczu jest o 80 proc. wyższy niż przed rokiem.

— Polska jest "sexy" dla inwestorów — mówi Sławomir Majman, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Ale Ministerstwo Gospodarki studzi euforię.

— To efekt odłożenia w czasie projektów, które zaczęły się w latach 2008–09. Przez kryzys zostały na półkach, a teraz z nich schodzą. Wyniki nas cieszą, ale pamiętajmy, że ubiegły rok był rokiem znacznego spadku napływu BIZ. Ten spadek — w porównaniu z latami 2006-07 — wciąż widać. Naturalne dla Polski byłoby utrzymanie napływu BIZ na poziomie 10 mld EUR rocznie — mówi Rafał Baniak, wiceminister gospodarki.

Eksperci też radzą spokój.

— Kryzys w Europie Środkowej i Wschodniej się nie skończył. Mamy problem z długiem, deficytem, widać też zagrożenia dla tempa rozwoju. Region nie jest jednorodny: są kraje, które nie wyjdą z kryzysu przez rok-dwa. Jednak Czechy, Słowacja, Słowenia czy Polska to awangarda, która sobie dobrze radzi. Inwestorzy nie będą traktowali regionu jako monolitu, kraje będą musiały bić się o kapitał — mówi Jacek Socha, partner PricewaterhouseCoopers.

Na razie na tle sąsiadów jesteśmy prymusem.

— Polska jest najlepszym krajem w regionie, ma duży rynek wewnętrzny i na tym może rosnąć — mówi Gyorgy Szapary, doradca premiera Węgier.

Choć wyrastają jej nowi rywale.

— Chcemy zamienić kryzys w szansę. Chcemy odejść od tradycyjnej gospodarki opartej m.in. na rynku spożywczym. Stawiamy na wspieranie inwestycji w energetykę, transport, logistykę, nieruchomości i tworzenie parków inwestycyjnych. Rząd jest zdeterminowany, by prowadzić otwartą i przyjazną politykę dla inwestorów — mówi Sergiu Ciobanu, wiceminister gospodarki Mołdawii.

Nie musi to być walka na śmierć i życie.

— Nie musimy ze sobą agresywnie rywalizować o inwestorów z USA i Azji. Na tych rynkach powinniśmy pokazywać siebie jako część regionu — mówi Rafał Baniak.

Nasz region ma wiele zalet, ale nie jest wolny od wad.

— Pierwotnie przewagą regionu była wykwalifikowana, ale tania siła robocza i niespenetrowany rynek. Teraz, szczególnie dla azjatyckich firm, to baza do wejścia na rynek UE. Jakość edukacji jest gorsza niż na Zachodzie. Mamy za mało naukowców, technologii, za dużo biurokracji. Musimy się skoncentrować na edukacji, bo dzięki temu będziemy mieli gospodarkę opartą na wiedzy, jak w Finlandii — mówi Gyorgy Szapary.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane