Polski internet powoli dostaje już zadyszki

Kamil Kosiński
18-11-2009, 00:00

Połowa Polaków nie korzysta z sieci, a już przestała rosnąć liczba internautów. Coraz częściej nie są odnawiane domeny.

Sieć wcale nie musi się dalej rozwijać. Są już symptomy stagnacji.

Połowa Polaków nie korzysta z sieci, a już przestała rosnąć liczba internautów. Coraz częściej nie są odnawiane domeny.

E-handel, e-banking, e-to i e-tamto… Łącza nie tylko kablowe, ale i bezprzewodowe. No i coraz szybsze. Tak do kilku lat opowiada się o rozwoju internetu w Polsce. Ale na sielankowym obrazie pojawiają się pierwsze rysy, wskazujące, że doszliśmy do ściany i potencjał rozwoju został wyczerpany.

Z prowadzonych przez SMG/KRC Poland Media badań NetTrack wynika, że w okresie lipiec-wrzesień 2009 r. liczba korzystających z internetu Polaków spadła. Symbolicznie, bo z 49,5 do 49,4 proc. Ale to pierwszy taki przypadek od początku prowadzonych od 2001 r. badań.

— Oczywiście, należy poczekać na kolejne wyniki, aby móc mówić o odwróceniu trendu wzrostowego. Jednak zwolnienie tempa wzrostu penetracji internetu widać od końca 2008 roku — zastrzega Jakub Antoszewski z SMG/KRC Poland Media.

Na wyhamowanie rozwoju internetu w Polsce wskazują jednak nie tylko badania ankietowe. W trzecim kwartale 2009 r. grupa Telekomunikacji Polskiej odnotowała spadek o 14 tys. aktywnych łącz ADSL (Neostrada i pochodne). Przy hipnotyzujących promocjach, szybko rosnącej konkurencji i kilku milionach klientów grupy TP ma to znaczenie symboliczne dla całego rynku. Ale symbolem jest też to, że TP taki spadek zanotowała pierwszy raz w historii. A przecież operatorzy alternatywni i telewizje kablowe podbierają TP klientów nie od wczoraj. I dotychczas poszerzali bazę abonencką bez ewidentnych strat po stronie TP.

Nieodnawialne domeny

Koniec nieustających wzrostów widać również w rejestrze adresów internetowych zakończonych literami pl. Na pozór ich liczba rośnie i bije kolejne rekordy, ale jeśli przyjrzeć się szczegółom, to nie jest już tak różowo. Maleje współczynnik odnowień, czyli opłacania kolejnego rocznego abonamentu dla adresów. Z danych Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK), głównego dysponenta domen z końcówką pl, wynika, że w trzecim kwartale 2009 r. odsetek odnowień wyniósł 60,2 proc., czyli o 1,7 punktu procentowego mniej niż w drugim i o 5,9 punktu mniej niż w pierwszym kwartale 2009 r.

NASK tłumaczy to promocjami firm, które pośredniczą w rejestracji adresów internetowych. Oferują one pierwszą rejestrację za darmo. Ale gdy przychodzi wysupłać 91-122 zł za utrzymanie domeny w kolejnym roku, wielu abonentów, którzy skorzystali z promocji, rezygnuje z własnego adresu w sieci.

— Rejestrujący domeny myślą, że wygrali szóstkę w totka. Liczą na sprzedaż adresu za niebotyczne pieniądze lub przynajmniej zarabianie na reklamach związanych z tzw. parkowaniem domen. Ale życie weryfikuje te marzenia. I po roku, gdy trzeba zapłacić fakturę, przychodzi chwila refleksji — zauważa Piotr Kapcio, współwłaściciel firmy hostingowej Home.pl.

Cyfrowo wykluczeni

Według Jakuba Antoszewskiego dalszy rozwój internetu w Polsce to problem społeczny. Na rynek wchodzą już tylko nowe pokolenia z grup, dla których dostęp do sieci jest czymś oczywistym. Natomiast grupy, które się z nim nie stykały, nadal pozostają z dala od niego.

— Istotne jeszcze stosunkowo niedawno bariery edukacyjne lub mentalne odgrywają coraz mniejszą rolę. Obecnie rozwój internetu ograniczają: zasięg techniczny i ceny, które dla wielu są po prostu zbyt wysokie. Powszechny hurraoptymizm dotyczący rozwoju internetu w Polsce jest więc znacznie przesadzony — podkreśla Jakub Antoszewski.

Kamil Kosiński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Polski internet powoli dostaje już zadyszki