Polski parkiet rozumie Ukrainę

Bartłomier Mayer
opublikowano: 11-04-2019, 22:00

Poprawa relacji z międzynarodowymi instytucjami, profesjonalni inwestorzy i kapitał na rozwój to, zdaniem Aleksa Lissitsy, prezesa IMC, kluczowe czynniki, które skłaniają ukraińskie spółki do wejścia na warszawską giełdę

„PB”: IMC to jedna z kilku ukraińskich firm, które są notowane na warszawskiej giełdzie. Większość z nich koncentruje się wokół rolnictwa. Jak jest w waszym przypadku?

Aleks Lissitsa: Nasza firma zaczęła działalność w 2007 r. Jesteśmy grupą, która zajmuje się przede wszystkim uprawą roślin — obsiewamy ponad 130 tys. ha. Nasze pola znajdują się na terenie trzech ukraińskich obwodów — połtawskiego, czernihowskiego oraz sumskiego. Działalność IMC jest ukierunkowana na produkcję wysokomarżowych upraw, przede wszystkim z myślą o eksporcie. Chodzi głównie o kukurydzę, słonecznik, soję oraz pszenicę. Nasza spółka od dwóch lat wypłaca regularnie dywidendę i stara się tak rozwijać biznes, by gospodarować coraz bardziej efektywnie.

Ukraińskie firmy z sektora rolno-spożywczego to przedsiębiorstwa dysponujące wielkimi areałami, osiągające pokaźne przychody oraz niemałe zyski. Część z nich decyduje się na upublicznienie, ale wybierają różne europejskie giełdy. Dlaczego zdecydowaliście się na debiut właśnie na giełdzie w Polsce, w Warszawie?

Decyzję o tym, że wejdziemy właśnie na warszawski parkiet, podjęliśmy w 2010 r., a w kolejnym akcje naszej spółki znalazły się w obrocie giełdowym. Zdecydowaliśmy się na GPW, ponieważ zadebiutowało tu kilka dużych grup rolno-spożywczych z Ukrainy — pierwsza była Astarta, potem Kernel. Stały się one dla nas swoistymi benchmarkami. Ponadto liczyliśmy na to — i wciąż tak uważamy — że polscy inwestorzy dobrze rozumieją Ukrainę, ukraiński biznes i wiedzą już, czym jest ukraińskie rolnictwo.

Najważniejszym powodem, dla którego idzie się na giełdę, są zazwyczaj pieniądze. Co debiut na giełdzie w Warszawie dał IMC?

Przede wszystkim zyskaliśmy polskich inwestorów. Jednocześnie uporządkowaliśmy wszystkie nasze wewnętrzne procesy biznesowe, stały się one bardziej transparentne, bardziej przyjazne dla akcjonariuszy. Tym samym nasza firma zyskała możliwości rozwoju, bo pieniądze, które pozyskaliśmy dzięki emisji akcji, przeznaczyliśmy na powiększenie areału upraw. Poza tym ważne jest dla nas także to, że mogliśmy poprawić nasze relacje z międzynarodowymi instytucjami finansowymi, chociażby Międzynarodowym Bankiem Odbudowy i Rozwoju. Z perspektywy czasu wejście na GPW uznajemy więc za bardzo dobry ruch.

Spółka IMC jest notowana na naszej giełdzie już dość długo. Jak przez te lata i jak obecnie układa się wasza współpraca z polskimi inwestorami, w szczególności z funduszami inwestycyjnymi?

Współpracę z polskimi funduszami oceniamy bardzo dobrze. Około 60 proc. z ogólnej liczby 22 proc. naszych akcji w wolnym obrocie na warszawskim parkiecie znajduje się w rękach właśnie funduszy. Staramy się regularnie odpowiadać na wszelkie pytania inwestorów, przyjeżdżamy do Warszawy, aby prezentować efekty naszej pracy na Ukrainie i — co nie mniej ważne — jesteśmy spółką dywidendową. Także w tym roku planujemy podzielić się zyskiem z akcjonariuszami, co — jak sądzę — nie będzie źle przyjęte. Korzyści ze współpracy są więc obopólne.

Jaką przyszłość widzi pan przed IMC w kontekście obecności na polskim rynku?

W gruncie rzeczy rozpatrujemy różne warianty dalszej kooperacji na polskim rynku kapitałowym. Braliśmy pod uwagę m.in. możliwość zaciągnięcia w polskich bankach kredytów na potrzeby działalności na Ukrainie, teraz jednak myślimy więcej o współpracy z podmiotami z sektora IT. Wiadomo, że ukraińskie firmy informatyczne przeniosły swoje sztaby do Warszawy, która jest obecnie dla wielu z nich swoistym hubem. Co prawda nie stanie się to w tym roku, ale chcielibyśmy, by taka współpraca rozwijała się od 2020 czy 2021 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomier Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy