Polski plakat drogi nie jest

Ewa Bednarz
opublikowano: 11-10-2011, 00:00

Nasi twórcy największym powodzeniem cieszą się za granicą. Dzięki aukcjom może się to zmienić i na plakatach nieźle zarobimy

Najwięcej amatorów mają plakaty z czasów socrealizmu. Choć ich nakłady były bardzo duże, w dobrym stanie zachowało się niewiele. Poszukiwane są jednak nie tylko propagandowe, które notują najwyższe ceny, ale również filmowe.

Okazji nie brakuje

Zainteresowanie latami 50. nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę kunszt ówczesnych twórców, którzy zapoczątkowali tzw. polską szkołę plakatu. Ich prace można kupić już po kilkaset złotych. Ceny droższych też nie są wygórowane. Kilka lat temu do wyjątków należała sprzedaż galeryjna projektu Tadeusza Trepkowskiego z 1948 r. do filmu „Ostatni etap” za 3,5 tys. zł czy plakatu Jana Lenicy z 1962 r. do „Noża w wodzie” Romana Polańskiego za 2 tys. zł.

Dzisiaj, na aukcjach organizowanych w Desie Unicum i Sopockim Domu Aukcyjnym (SDA), prace obu artystów można kupić nawet taniej. Podczas sierpniowej w SDA za plakat „Radośnie obchodzimy dziesiąte urodziny” z 1954 r. Tadeusza Trepkowskiego zapłacono wywoławcze 1,2 tys. zł, co można uznać za okazję. W Desie Unicum prace Jana Lenicy były do zdobycia już po 500-600 zł. Wyjątkiem był Wozzeck z 1964 r., o którego walczono od 2,1 tys. zł do 3,4 tys. zł.

Propaganda się ceni

Największe zainteresowanie okresem od lat 50. i 60. wykazują Amerykanie, choć kupują je również Niemcy, Francuzi, a nawet Japończycy. Na kwietniowej aukcji w Desie Unicum duże emocje wzbudziła praca Lucjana Jagodzińskiego „Wspólną drogą do szczęścia i rozkwitu ojczyzny” z 1951 r. Wystawiono ją za 300 zł, ale licytacja w błyskawicznym tempie zakończyła się na 3,4 tys. zł. Pracę „Na wierność narodowi” z 1946 r. P. Gołąba licytowano z 1,2 tys. zł do 1,8 tys. zł.

Na ostatniej, sopockiej aukcji tak dużych emocji już nie było, ale chętnych również nie brakowało. „Krwawe fale bolszewizmu” kupiono za wywoławcze 3 tys. zł, choć autor pracy jest nieznany. Tyle samo zaoferowano za „Niech żyje W.K.P — partia Lenina” autorstwa sowieckiego propagandysty I. Toidze.

Solidarność przebiła szlachtę

Rośnie też zainteresowanie plakatami starszymi, zwłaszcza przedwojennymi. Na rynek trafiały one dotąd niezwykle rzadko. Przez wiele lat najłatwiej można je było kupić w krakowskim antykwariacie Rara Avis. Za najdroższy w ofercie aukcyjnej przez lata uznawany był projekt Dmitrija Moora Uchodjaščaja šljachta, wydany po 1910 r. w Moskwie i sprzedany kilka lat temu za 11 tys. zł.

Zdeklasowała go dopiero „Solidarność (1980)”, zaprojektowana przez Jerzego Janiszewskiego i wystawiona w 2004 r. za 50 tys. zł. Jego właścicielka Krystyna Janiszewska twierdziła, że oryginalny projekt został skradziony autorowi i prawdopodobnie zniszczony. Nie wykluczano też, że plakat wystawiony w DA Rempex, pochodzący z pierwszego wydruku w nakładzie 200 egzemplarzy, był jedyną zachowaną odbitką.

Nabywca, mimo że wcześniej pojawiały się wątpliwości co do oryginalności dzieła, ostatecznie zapłacił za nie 63 tys. zł. Cena mogłaby być nawet wyższa, gdyby właścicielka zgodziła się sprzedać plakat obcokrajowcom. W Anglii średnia cena plakatu wystawionego wówczas na aukcji wynosiła 200 funtów.

Horror wart pół miliona

Na świecie do najdroższych plakatów należą filmowe, zwłaszcza reklamujące klasykę horrorów. „Mumia” Borisa Karloffa znalazła chętnego za rekordowe 453 tys. funtów, a unikalna „Narzeczona Frankensteina” za 334,6 tys. dolarów. W Polsce plakat filmowy też ma swoich wielbicieli, dziwi więc przeoczenie na kwietniowej aukcji w Desie Unicum plakatu Wiktora Górki do „Kabaretu” z 1973 r. wystawionego z ceną 2,9 tys. zł. Zwłaszcza że kilka lat wcześniej sprzedawano go za 4 tys. zł, a w Christie’s nawet za 2,5 tys. dolarów. Ostro natomiast walczono o plakat Jana Lenicy z 1964 r. do opery Albana Berga „Wozzeck”. Cena w zawrotnym tempie skoczyła z 2,1 tys. zł do 3,4 tys. zł. Kilka lat temu plakat ten można było kupić za 800 zł, ale cenę skutecznie podniosło Muzeum Sztuki Współczesnej z San Francisco, które na jednej z aukcji kupiło „Wozzecka” za tysiąc dolarów. Inne plakaty do słynnych amerykańskich filmów uzyskiwały w Desie Unicum kilkakrotne przebicie. Plakat do filmu „Dawno temu w Ameryce” Jana Młodożeńca sprzedano za 1,2 tys. zł przy początkowej cenie 300 zł, a do filmu „New York, New York” za 800 zł.

Taniej nie będzie

Ceny plakatów w Polsce, zwłaszcza w porównaniu z zagranicznymi, wciąż są bardzo niskie. Zaczynają się od 100 złotych, a w większości przypadków kończą na kilkuset. Droższe wciąż są w mniejszości. Tak tanio może być już niedługo, ponieważ zainteresowanych drukowaną sztuką przybywa. Jedni zbierają wszystko lub specjalizują się w plakacie powojennym, inni polują na najsłynniejsze nazwiska: Henryka Tomaszewskiego, Romana Cieślewicza, Jana Lenicę, Waldemara Świerzego, Jana Młodożeńca czy Franciszka Starowieyskiego. Są i tacy, którzy budują kolekcję według określonego klucza: zbierają plakaty teatralne, filmowe, muzyczne, wystawowe, społeczne, sportowe, reklamowe lub autorskie. Jest okazja, by do nich dołączyć. Kolejna aukcja odbędzie się 27 października w Desie Unicum.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy