Polski przemysł odporny na Grecję

Jacek Kowalczyk
03-11-2011, 00:00

Spowolnienia gospodarczego ciągle w Polsce nie widać. Kłopoty strefy euro nie wróżą jednak niczego dobrego.

Dane makro z polskiej gospodarki znowu mile zaskakują. Wskaźnik koniunktury HSBC PMI dla przemysłu wzrósł w październiku z 50,2 pkt do 51,7 pkt. Ekonomiści prognozowali, że indeks będzie kontynuował wcześniejsze spadki i obniży się do 49,8 pkt, a więc wejdzie w obszary recesyjne.

— Sytuacja w gospodarce wygląda zdecydowanie lepiej, niż kilka miesięcy temu można było przypuszczać — komentuje Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości. W październiku w górę poszły wskaźniki we wszystkich najważniejszych badanych kategoriach: produkcji, nowych zamówieniach, nowych zamówieniach eksportowych i zatrudnieniu.

— Dobre nastroje w przemyśle sugerują, że osłabiony złoty wzmacnia popyt zewnętrzny na polskie produkty. Być może uaktywnia się zjawisko zastępowania, czyli zagraniczni producenci, szukając oszczędności, wybierają polskich, tanich dostawców — mówi Ignacy Morawski. W ostatnich tygodniach dane makro z polskiej gospodarki już kilkakrotnie pozytywnie zaskakiwały.

Mocne okazały się: sprzedaż detaliczna,produkcja przemysłowa, handel zagraniczny czy wynagrodzenia. Ekonomiści radzą jednak nie przesadzać z optymizmem. Sam efekt zastąpienia nie będzie w stanie uchronić polskich firm przed skutkami kryzysu w strefie euro. Obecne prognozy przewidują, że w przyszłym roku gospodarka Eurolandu będzie balansować na granicy recesji.

— Na zachodzie Europy spowolnienie już się zaczęło i będzie się nasilać. W takich warunkach nie do utrzymania będą obecne wyniki polskiej gospodarki. W przyszłym roku produkcja przemysłowa będzie rosnąć średnio o 2 proc. rocznie, wobec 5 proc. obecnie. Wzrost PKB spowolni z 4 proc. do 2,7 proc. — prognozuje Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

To tzw. bazowy scenariusz. W ostatnich dniach analitycy zaczęli jednak głośno mówić o możliwych czarnych scenariuszach,znacznie gorszych od bazowego. Po decyzji rządu Grecji, by o sposobie rozwiązania kryzysu zadłużenia zadecydowali obywatele w referendum, nie można wykluczyć nawet kryzysu głębszego niż ten po upadku Lehman Brothers.

— Trudno przewidzieć, co się stanie, jeśli Grecy odrzucą w referendum uzgodniony na szczycie strefy euro plan ratunkowy [zakładający redukcję połowy zadłużenia kraju i uruchomienie nowych pożyczek — red.]. Można sobie wyobrazić np. niekontrolowane bankructwo Grecji, przez które trzeba będzie nagle ratować banki, przez co zamrożony zostanie rynek kredytowy, co z kolei silnie uderzy w realną gospodarkę — ostrzega Maciej Reluga.

O greckich kłopotach czytaj na stronie 32

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polski przemysł odporny na Grecję