Polski rynek akcji podąża za europejskimi

Andrzej Stec
opublikowano: 25-09-2008, 00:00

Krajowi ekonomiści i analitycy ostrzegają, że idzie spowolnienie gospodarcze. Mają rację. Czy inwestorów z warszawskiej giełdy to interesuje? Raczej niewiele, bo oni już od roku pogrążyli się w bessie, nie czekając nawet na pierwsze sygnały stagnacji, a nawet słabszej koniunktury. Wystarczy spojrzeć na notowania. Główny indeks WIG w rok stracił 36 proc., a amerykański SP 500 22 proc. A to przecież w USA jest największy od lat kryzys finansowy i groźba recesji. Zdziwi się jednak ten, kto twierdzi, że krajowe indeksy ślepo podążają za popularnym Dow Jonesem. Przynajmniej niebezpośrednio.

Sprawdziliśmy, jakie światowe indeksy najbardziej naśladuje GPW. Pod lupę wzięliśmy główne giełdy krajów rozwijających się: Rosji i Chin. Izrael natomiast to dobry barometr sytuacji geopolitycznej. Europa Zachodnia to zaś największy i najbliższy partner gospodarczy Polski. A USA? To tam jest największa i, jak się wydaje, najbardziej wpływowa giełda świata. Ponadto to właśnie Amerykanie zaczęli ponad rok temu trwającą do dzisiaj bessę na światowych rynkach akcji, związaną z zapaścią tamtejszego systemu finansowego.

Zależność między GPW a innymi giełdami badaliśmy współczynnikiem korelacji. Zwykle może on przybierać wartości od -1 (zależność odwrotna), przez 0 (brak korelacji), do +1 (zupełna korelacja dodatnia). Wzięliśmy zmienność indeksów od początku tego roku. Wyniki są zaskakujące. Okazuje się, że krajowi inwestorzy powinni śledzić przede wszystkim indeksy Europy Zachodniej. To tu jest największa zależność. Współczynnik korelacji z indeksem Euro Stoxx 50 wynosi aż 0,93. Warto patrzeć też na parkiet w Szanghaju (współczynnik wynosi 0,83) i izraelski (0,76). Na szczęście daleko nam do pikującej ostatnio giełdy moskiewskiej (0,52).

Co z Wall Street? Współczynnik korelacji jest oczywiście wysoki, ale niższy niż dla Europy Zachodniej. Wynosi 0,84. Co ciekawe, współczynnik jest jeszcze wyższy, jeśli zbadamy zależność GPW z futures na SP 500 lub sesję za oceanem, która zaczyna się wraz z końcem handlu na GPW. To sugeruje, że krajowi inwestorzy częściej dyskontują zmienność w USA. Mniejszą wagę przykładają do sesji zakończonej dzień wcześniej późnym wieczorem naszego czasu.

Analitycy nie mają złudzeń, że GPW w dłuższym okresie przypomni sobie o słabnącej, ale wciąż dobrej, krajowej koniunkturze gospodarczej. Najpierw jednak musi opaść kurz po zawierusze na światowych rynkach finansowych. "Sytuacja nadal daleka jest od stabilizacji i utrzymuje się duża korelacja dziennych notowań naszych indeksów z notowaniami indeksów zachodnich. Uczestnicy naszego rynku bacznie obserwują notowania futures na rynkach rozwiniętych i każda większa aktywność podaży znajduje natychmiast odwzorowanie w zleceniach na GPW. Wydaje się, że taka sytuacja utrzyma się w najbliższym czasie" — napisali w środowym komentarzu analitycy ING Securities.

Andrzej Stec

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy