Polski rynek zachował się tak, jak powinien

Piotr Kuczyński
06-08-2004, 00:00

W środę w USA miała miejsce dziwna sesja. Rynek dostał dobre informacje, a jednak przez cztery godziny indeksy spadały. Potem ruszyły w górę, ale nie był to przekonujący wzrost. A informacje były rzeczywiście doskonałe. Zapasy paliw w USA sięgnęły 17-miesięcznego szczytu, a Arabia Saudyjska poinformowała, że o trzy miesiące wcześniej, niż planowała, otworzy dwa pola wydobywcze. To wywołało spadek ceny ropy. Poza tym ISM dla sektora usług wzrósł znacznie mocniej, niż prognozowali to ekonomiści. To były bardzo dobre informacje, ale wpływ na rynek był żaden.

Być może trochę ochłodziła rynek informacja o tym, że subindeks zatrudnienia spadł z poziomu 57,4 do 50 pkt, czyli do progu, poniżej którego dany sektor gospodarki się zwija. To zrodziło podejrzenie, że piątkowe dane z rynku pracy mogą być słabsze od prognoz. Jednak mimo wszystko należało oczekiwać lepszego zachowania rynku. Trudno szukać przyczyn tego braku entuzjazmu w informacjach ze spółek — te były dobre. Taki brak chęci do kupna akcji jest na tyle dziwny, że każe obawiać się ponownego testowania poziomu 1180 pkt przez indeks S&P 500.

Dziś na rynki dotrze miesięczny raport z rynku pracy w USA. Od wielu miesięcy reakcja na te dane była prawie żadna. Tym razem jednak rynek pokłada naprawdę duże nadzieje w tym raporcie. Gdyby kierować się tym, co ostatnio twierdziła firma Challenger, to nie powinniśmy dostać dobrych informacji (przypominam, że zwolnień było więcej niż w czerwcu, a ofert pracy dużo mniej). Problem jednak w tym, że oficjalne dane z rynku pracy bardzo często nie pokrywają się z opiniami z innych źródeł. Jak zwykle należy zwracać uwagę przede wszystkim na zmianę zatrudnienia w sektorze pozarolniczym — stopa bezrobocia jest mniej istotna (metoda pomiaru jest mniej wiarogodna). Rynek oczekuje, że zatrudnienie wzrośnie o dobrze ponad 200 tysięcy. To i tak nie jest dużo, bo tak naprawdę gospodarce potrzeba wzrostu rynku pracy o ponad 300 tysięcy, by mówić o realnej poprawie. Gdyby jednak wzrost zatrudnienia był mniejszy od prognoz, to tym razem mogłaby mieć miejsce bardziej poważna reakcja. Po prostu zwiększyłyby się obawy o stan całej gospodarki. Uważam, że znakomite dane nie są gwarancją dużego wzrostu indeksów. Rynek zacząłby się po nich obawiać szybszego niż oczekiwano podwyższania stóp procentowych. Wtedy bardzo dużo zależałoby od tego, co będzie się działo na rynku ropy. To jest ostatnio główny przeciwnik rynku akcji i tam trzeba przede wszystkim szukać wskazówek odnośnie do kierunku ruchu indeksów.

Wczoraj w Warszawie, po takiej sesji jak w środę i po zwrocie na sesji w USA, rynek nie miał wyboru. Od początku zanosiło się na dobre otwarcie i ruch indeksu WIG20 w kierunku 1717 pkt. Bykom pomagały dobre wyniki KGHM, Agory, Millennium i kilku innych spółek. Wydarzeniem było to, że WZA zmieniło radę nadzorczą w PKN Orlen, oddając władzę w ręce skarbu państwa. Taka decyzja zazwyczaj nie podoba się inwestorom zagranicznym, ale tym razem najwyraźniej postanowili oni zaufać premierowi i poczekać na nowego prezesa. Obrót na rynku wzrósł, chociaż rozkładał się nierównomiernie — na zbyt wielu spółkach nic się nie działo. To pozytywny sygnał, kiedy obroty rosną wraz ze wzrostem indeksów, ale szerokość rynku pozostawiała dużo do życzenia. Pozytywna była reakcja na wyniki spółek, bo inwestorzy ruszyli do zakupów, a nie do realizacji zysków. Taka reakcja na wyniki kwartalne powinna zachęcić popyt na spółkach, które mogą podać dobre wyniki.

Obraz rynku oglądany przez pryzmat analizy technicznej jest jednak mętny. Dolne ograniczenie kanału trendu wzrostowego zostało obronione i wszystko sygnalizuje, że teraz czeka nas ruch WIG20 do górnego ograniczenia (1770 pkt). Tyle że kilka dni temu indeksy zawróciły ze środka kanału nie dochodząc do jego górnego ograniczenia i sygnalizując słabość rynku. Pozostaje czekać na ewentualny test oporu przy 1717 pkt.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Kuczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Polski rynek zachował się tak, jak powinien