Polskie akcje nie są tanie, ale mają potencjał

  • Roman Przasnyski
20-08-2013, 00:00

Komentarz giełdowy

W maju 2012 r., a więc czternaście miesięcy temu, wskaźnik cena do zysku na akcję (C/Z) dla spółek notowanych na warszawskiej giełdzie wynosił 8,7, osiągając minimum spadkowej tendencji, trwającej od końca 2009 r. Spadek rozpoczął się po ustanowieniu przez ten wskaźnik apogeum na poziomie 49,2 i dokonywał się przy wciąż dynamicznie zwyżkującym indeksie szerokiego rynku. WIG znajdował się wówczas w połowie hossy, zakończonej w czerwcu 2011 r. Ten trwający półtora roku rajd przyniósł zwyżkę WIG o 26 proc. W tym czasie C/Z obniżył się z 49,2 do 14,7, a więc o 70 proc.

Pamiętając o konstrukcji wskaźnika, w której rosnące notowania akcji podwyższają jego wartość, spadek jego wartości był skutkiem szybko zwiększających się zysków spółek. Warto zdawać sobie sprawę z tego mechanizmu, gdyż w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy możemy spodziewać się podobnego scenariusza.

Obecnie, podobnie jak ponad 4 lata temu, mamy do czynienia z dołkiem koniunktury gospodarczej oraz ze znacznie większymi Popularny giełdowy wskaźnik cena do zysku na akcję dla spółek z warszawskiego parkietu w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy podwoił wartość i zbliżył się do swojej wieloletniej średniej. Nie należy jednak traktować tego jako sygnału zniechęcającego do kupna akcji, lecz jako znak, że inwestorzy liczą na znaczną poprawę wyników firm.

szansami na poprawę zysków giełdowych spółek. Taka sytuacja wskazuje, że możemy być świadkami dalszego trendu wzrostowego na rynku akcji, przy jednoczesnym umiarkowanym wzroście wskaźnika C/Z lub jego stabilizacji. To ważna dla inwestorów analogia, stawiająca także w innym świetle interpretację obecnej jego wartości.

W tym kontekście zwyżkę C/Z z 8,7 do 17,6, a więc o ponad 100 proc., od maja 2012 do lipca 2013 r., trudno uznać za przyspieszony rajd od skrajnego niedowartościowania akcji, do ich skrajnego przewartościowania. Fakt, że w tym czasie WIG wzrósł o 24 proc., należy interpretować jako dość powściągliwe dyskontowanie przez inwestorów nadchodzącej poprawy koniunktury gospodarczej i kondycji spółek. Można więc śmiało okres ostatnich kilkunastu miesięcy traktować jako pierwszą część dłuższej tendencji wzrostowej na naszym parkiecie.

Z dużym prawdopodobieństwem można liczyć na to, że jej kontynuacja będzie przebiegała pod znakiem większej dynamiki wzrostu indeksów, choć zależeć to będzie zarówno od istotnych czynników wewnętrznych, takich jak tempo poprawy wyników finansowych spółek oraz kształt rozstrzygnięć w sprawie OFE, jak i zewnętrznych, czyli przede wszystkim od globalnej koniunktury gospodarczej oraz skutków wycofywania się Fedu z ultraluźnej polityki pieniężnej.

Chętnych do kupna akcji nie powinno także niepokoić dotarcie wskaźnika C/Z w okolice długookresowej średniej. Dla ostatnich dziesięciu lat wynosi ona 18,3, choć jej poziom jest nieco zawyżony przez wysokie, grubo przekraczające 50 wartości z pierwszych kilku miesięcy 2004 r. Średnia liczona z ostatnich dziewięciu lat sięga 16,7. Obecna wartość wskaźnika wciąż więc daleka jest od poziomu przewartościowania akcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Roman Przasnyski Open Finance

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polskie akcje nie są tanie, ale mają potencjał