Polskie ceny zachowują się wyjątkowo niesfornie

JKW
opublikowano: 17-03-2010, 00:00

Inflacja nigdy nie była u nas tak daleko od wymogów Unii Europejskiej. Mamy dwa lata, żeby ją poskromić.

Inflacja nigdy nie była u nas tak daleko od wymogów Unii Europejskiej. Mamy dwa lata, żeby ją poskromić.

Polska oddala się od spełnienia kryterium inflacyjnego pozwalającego na przyjęcie euro. Nasza 12-miesięczna inflacja jest już o prawie 4 pkt procentowe powyżej dopuszczalnego maksimum. Takiej przepaści między bieżącą inflacją a inflacyjnym kryterium nie było od początku naszej obecności w Unii Europejskiej.

Unijny wymóg jest coraz odleglejszy nie dlatego, że nasza inflacja rośnie. Wręcz przeciwnie. Jak podał wczoraj Eurostat, wskaźnik cen według unijnej metodologii spadł w lutym do 3,4 proc. (rok do roku) z 3,9 proc. w styczniu. Jednak inflacja w innych krajach Unii Europejskiej spada znacznie szybciej, więc punkt odniesienia z każdym miesiącem się obniża.

— Ceny w Polsce zachowują się od wybuchu kryzysu zupełnie inaczej niż w większości krajów Unii. Kiedy u nas ceny rosły w dość szybkim tempie (przez podwyżki cen regulowanych czy silne osłabienie złotego), tam zaczęły gwałtownie hamować, a wiele krajów nawet weszło w deflację — tłumaczy Marta Petka-Zagajewska, ekonomistka Raiffeisen Banku.

Eksperci zaznaczają jednak, że inflacja i tak nie jest największą barierą na naszej drodze do strefy euro. Znacznie większy problem będziemy mieć z doprowadzeniem do porządku naszych finansów publicznych. Deficyt w kasie państwa wynosi obecnie około 7 proc. PKB, a powinien być nie wyższy niż 3 proc.

— Inflacja w Polsce będzie się stopniowo obniżać, a w innych krach Unii raczej powinna rosnąć. Dlatego mamy szansę, żeby zbliżyć się do kryterium inflacyjnego w ciągu 1,5 roku. Tymczasem dojście w pobliże kryterium fiskalnego zajmie nam kilka lat — mówi Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku.

Wszystko wskazuje więc na to, że na euro poczekamy jeszcze do połowy dekady.

— Najbardziej prawdopodobny termin to 2015 r. Nie znaczy to jednak, że mamy pięć lat na zbicie inflacji. Dobrze byłoby, gdybyśmy spełniali kryterium w momencie wchodzenia do ERM2 ["przedsionka" strefy euro, będziemy w nim przebywać minimum 2 lata — red.]. Kryterium powinno więc być spełnione za około 2 lata — uważa Marta Petka-Zagajewska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy