Polskie ciastka podbijają Berlin

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 28-04-2005, 13:58

Wiceminister gospodarki Volkmar Strauch, pytany o pozytywne przykłady działalności polskich firm w stolicy Niemiec, nie ma żadnych problemów z odpowiedzią. "Polska cukiernia Jagoda!" - informuje z miną świadczącą, że oferowane tam wyroby zna nie tylko z suchych raportów swoich urzędników.

Wiceminister gospodarki Volkmar Strauch, pytany o pozytywne przykłady działalności polskich firm w stolicy Niemiec, nie ma żadnych problemów z odpowiedzią. "Polska cukiernia Jagoda!" - informuje z miną świadczącą, że oferowane tam wyroby zna nie tylko z suchych raportów swoich urzędników.

"Ta cukiernia to dowód na to, że dzięki wysokiej jakości, polskie firmy mogą odnieść sukces nawet w tych branżach, gdzie panuje duża konkurencja" - wyjaśnia w rozmowie z PAP w przeddzień pierwszej rocznicy przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. W 3,5-milionowym Berlinie o względy klientów walczy ponad 300 cukierni.

Podczas gdy niemieckie media i wielu polityków chętnie ostatnio oskarżają polskich rzeźników i glazurników o "płacowy dumping" i naruszanie przepisów o świadczeniu usług, "słodka" działalność właścicielki polskiej cukierni Jadwigi Ośko spotyka się z powszechną aprobatą, niezależnie od partyjnej przynależności i politycznych poglądów.

Torty i ciasta zamawia w polskiej cukierni zarówno opozycyjna FDP jak i rządzący w Berlinie socjaldemokraci. W "Jagodzie" zaopatruje się również Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Wtajemniczeni twierdzą, że przez to szef resortu Otto Schily ma kłopoty z nadwagą. Podczas otwarcia wystawy "Od +Solidarności+ do Wolności" w ubiegłym roku przygotowanym przez "Jagodę" tortem zajadali się "ramię w ramię" były prezydent RP Lech Wałęsa i szef berlińskiego parlamentu Walter Momper.

"Lubię ryzyko" - mówi Ośko. Od początku lat 90. prowadzi cukiernię w Bydgoszczy, gdzie zaopatruje ok. 200 sklepów. Obserwując, jak kolejne zagraniczne firmy wchodzą na polski rynek pomyślała - "Nie jesteśmy przecież gorsi". Starania o pozwolenie na otwarcie cukierni Ośko rozpoczęła jeszcze przed formalnym przyjęciem Polski do Unii Europejskiej. Uzyskanie wszystkich zezwoleń, wyszukanie lokalu i przystosowanie go do potrzeb produkcji cukierniczej trwało blisko rok. 1 lipca 2004 r. cukiernia rozpoczęła sprzedaż.

Pod względem lokalizacji i wystroju wnętrza, w porównaniu do wykwintnych placówek w śródmieściu stolicy Niemiec, "Jagoda" jest jeszcze kopciuszkiem. Znajduje się na pograniczu śródmieścia i Weddingu, na północy miasta - niedaleko berlińskiego muru, po którym pozostał już tylko szeroki pas zieleni.

W cukierni pracuje pięć osób - troje Niemców i dwóch Polaków. Surowce przywożone są z Polski, natomiast produkcja w całości odbywa się na miejscu. "Dzięki temu wyroby są świeże i mogą konkurować z niemieckimi wypiekami" - wyjaśnia szefowa. Ceny nie odbiegają od niemieckiego poziomu. "Stosując zaniżone ceny naraziłabym się innym cukierniom. Byłoby to nie fair" - mów Ośko.

Mimo wielu stałych klientów i rosnących obrotów cukiernia nadal przynosi straty. "Byłam na to finansowo przygotowana, ale powoli zaczynam się niepokoić" - powiedziała Ośko. Przełomem może okazać się negocjowana obecnie współpraca z siecią supermarketów w Saksonii. Ambicje szefowej "Jagody" wykraczają poza rynek niemiecki - planowane jest otwarcie cukierni w Kopenhadze.

Ze względu na nawał obowiązków i stałe podróże pomiędzy Bydgoszczą i Berlinem, Ośko do dziś nie nauczyła się niemieckiego. "Byłam na trzymiesięcznym kursie językowym, ale to zmarnowany czas. Wbijano nam do głowy gramatykę, a mówić jak nie umiałam, tak nie umiem" - skarży się.

Ofiarą językowych nieporozumień padły popularne w Polsce "wuzetki". Ponieważ Niemcy wymawiają "z" jako "cet", nazwa ciastka kojarzyła im się z "WC", co wywoływało zdziwienie i nie sprzyjało sprzedaży. Problemy skończyły się, gdy nazwę zmieniono na "ciastko z bitą śmietaną". Od tej pory dawne "wuzetki" należą do najlepiej sprzedających się wyrobów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu