Polskie firmy nie muszą obawiać się integracji z UE

Magdalena Kot
09-11-2001, 00:00

Coraz więcej polskich przedsiębiorców zgadza się z opinią, że członkostwo w UE wpłynie pozytywnie na rozwój naszej gospodarki. Zwolennikami integracji są najczęściej podmioty, które podobnie jak produkująca kostkę brukową firma Jadar (siódme miejsce w rankingu „Gazele Biznesu 2000”), od lat z powodzeniem działają na rynkach zachodnich.

„Puls Biznesu”: Czy Pana zdaniem przedsiębiorcy krajowi będą w stanie sprostać wymaganiom organizacyjnym i technologicznym, w obliczu których staną po naszym przystąpieniu do UE?

Tadeusz Kupidura: Niestety w Polsce nadal panuje pogląd, że integracja z Unią będzie dla większości krajowych przedsiębiorców przysłowiowym gwoździem do trumny. Ja jednak uważam, że twierdzenie to jest bezpodstawne. Skoro nie mamy szans w konfrontacji z zagranicznym kapitałem, jak wytłumaczyć całkiem niezłe wyniki polskich eksporterów. Moim zdaniem, pod względem jakości produktów i usług wiele polskich firm nie ustępuje zachodnim, a czasem nawet je przewyższa. I nie jest to tylko moje zdanie. Dobre opinie o naszych przedsiębiorcach słyszałem niejednokrotnie również od moich zagranicznych kontrahentów.

„PB”: Czy to oznacza, że obawy polskich przedsiębiorców związane z przystąpieniem Polski do Unii są nieuzasadnione?

T.K.: Absolutnie tak. Członkostwo otworzy przed naszym krajem dostęp do nieograniczonych zasobów wiedzy i nowych technologii. Ponadto pojawią się nowe, dotąd nieznane możliwości kooperacji gospodarczej między państwami.

Oczywiście istnieją także zagrożenia związane ze wspólnym rynkiem. Musimy sobie uświadomić, że nie dla wszystkich firm znajdzie się na nim miejsce. Jednak dotyczyć to będzie wszystkich przedsiębiorców nie tylko polskich.

„PB”: A jak Pan ocenia szanse swojej branży w perspektywie przystąpienia do struktur unijnych?

T.K.: Integracja wpłynie korzystnie na rozwój całej naszej gospodarki, w tym także rynku produkcji materiałów cementowych. Nie obawiam się jednak konkurencji ze strony kapitału zagranicznego. Już teraz na naszym rynku funkcjonuje sporo firm zachodnich, które jednak nie zagrażają pozycji rodzimych producentów. Wynika to ze specyfiki branży, w której dostęp do surowców — piasków i kruszywa jest w zasadzie nieograniczony. Firmy zachodnie, co prawda wykupują polskie fabryki, ale na naszym rynku przegrywają z polskimi producentami. Powodów jest kilka. Najważniejszym jest fakt, że polska kostka jest dużo lepsza niż zachodnia.

„PB”: Czy Państwa firma przewiduje w przyszłości przeprowadzenie zmian właścicielskich i pozyskanie nowego inwestora?

T.K.: W tej chwili najbardziej interesuje nas stały rozwój firmy, gwarantujący utrzymanie dotychczasowej pozycji na rynku. Budujemy nowe fabryki i zakładamy oddziały na terenie całego kraju. Jeżeli chodzi o strukturę własności, to jesteśmy typową firmą rodzinną. Sto procent jej udziałów należy do mnie i mojej żony. Jednak nazwa „rodzinna” w naszym przypadku nie oznacza mała. Jesteśmy największym w Polsce i Europie Środkowej przedsiębiorstwem zajmującym się produkcją kostki brukowej.

Również w zachodniej Europie nasza pozycja jest silna. Oscylujemy wokół 3-4 miejsca w naszej branży. Nie oznacza to jednak, że całkowicie wykluczamy możliwość zmian strukturalnych. Jesteśmy otwarci na propozycje. Zamierzamy jednak pozostać firmą polską, w pełni niezależną od kapitału zagranicznego.

„PB”: Firma Jadar powstała w okresie tak zwanych przemian ustrojowych. Jakie czynniki miały w Państwa przypadku decydujący wpływ na późniejszy sukces rynkowy?

T.K.: Niewątpliwie najważniejszą sprawą było odrzucenie strachu przed nieznanym. Zanim zająłem się produkcją kostki brukowej, prowadziłem na Śląsku mały zakład elektryczny. Poszukiwałem jednak nowej branży, która dałaby mi możliwość rozwoju. O wyborze zdecydował przypadek. W czasie jednej z podróży do Niemiec zetknąłem się z nieznanym jeszcze w Polsce, a tam bardzo popularnym produktem, mianowicie kostką brukową. Postanowiłem zająć się jej produkcją, mimo że nie miałem o tym pojęcia. Miałem jednak wcześniej zdobyte doświadczenie w prowadzeniu działalności gospodarczej i chęć do nauki. To musiało wystarczyć.

W początkowym okresie działalności zainteresowanie naszym towarem było nikłe, dlatego sporo funduszy pochłonęła ogólnokrajowa kampania reklamowa. Już pół roku później sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Kostka zrobiła furorę. Jednak na nasz sukces miała wpływ także ówczesna dobra koniunktura gospodarcza, a także zastosowanie w naszej produkcji najnowocześniejszych zachodnich technologii.

„PB”: Czy Pańskim zdaniem obecna recesja na rynku budowlanym zagrozi rozwojowi Państwa firmy?

T.K.: Moim zdaniem, obecna sytuacja nie powinna być dla nikogo zaskoczeniem. Rynek rządzi się pewnymi prawami, których znajomość decyduje o porażce lub sukcesie. Przedsiębiorcy są podobni do graczy giełdowych, których powodzenie zależy od umiejętności przewidywania sytuacji kryzysowych.

Skutki recesji odczują wszyscy przedsiębiorcy. Kryzys dotyka wszystkich. Nic więc dziwnego, że sprzedaż większości towarów spada. Także nasza firma odczuła spadek wartości zamówień, zarówno od klientów indywidualnych jak i przedsiębiorców.

Obserwujemy jednak wzrost zainteresowania naszym towarem ze strony gospodarstw rolnych, co być może zrekompensuje poniesione wcześniej straty. Uważam, że kryzys na rynku budowlanym minie, nawet jeżeli VAT na materiały budowlane zostanie podwyższony.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Kot

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polskie firmy nie muszą obawiać się integracji z UE