Polskie firmy spiły już unijną śmietankę, teraz czeka je wytężona praca

30-12-2004, 07:27

To jeszcze nie sukces, choć pierwszą sztafetę w Unii krajowy biznes może zaliczyć do udanych. Po otwarciu granic szturm na rynki wspólnoty przypuściły przede wszystkim firmy branży spożywczej, wykorzystując różnice cen, które już się stabilizują.

Strachy na Lachy

Obyło się bez żadnych klauzul ochronnych (blokad lub ograniczeń w przepływie wybranego towaru), którymi straszyła nas Unia. Największe w historii wspólnoty rozszerzenie, w dodatku o kraje stosunkowo słabo rozwinięte, nie przyniosło żadnej poważniejszej destabilizacji. Zarówno kreśląca apokaliptyczne wizje zachodnia prasa, jak i urzędnicy nabrali wody w usta. Poszczególne branże korzystały z wolnego rynku i koniunktury. Te, które jeszcze przed 1 maja mówiły o poważnym zagrożeniu, w dużej części pozytywnie się rozczarowały. Tak stało się np. z przygranicznymi browarami, które w wyniku różnic cenowych spowodowanych stawką akcyzową obawiały się przemytu tańszego piwa z Niemiec, Czech, Słowacji i Litwy. Tymczasem przysłowiowe „mrówki” zamiast złotym trunkiem zajęły się przemytem tytoniu. Nie sprawdziły się też dramatyczne scenariusze upadku blisko 3 tys. zakładów mięsnych i rzeźni, które dzięki gigantycznym kredytom w dużej części zdołały się zmodernizować, czy wypierania krajowych przewoźników z przewozów międzynarodowych przez tańszą konkurencję z Litwy czy Łotwy. Wolny rynek i koniunktura pomogły też polskiej chemii i hutnictwu. Do tej pory przegranymi mogą czuć się jedynie ci, którzy na starcie nie wytrzymali konkurencji, oraz rybacy, którym obcięto limity połowu i nie zdążono wypłacić rekompensaty za kasację kutrów.

Nie spocząć na laurach

Dobry start niczego jednak nie przesądza. W przyszłym roku biznes czeka walka o utrzymanie i rozbudowę zajętych przyczółków. Pomóc mogą mu zarówno pierwsze pieniądze, jakie zaczną napływać z Unii, jak i korzystne rozwiązania prawne. Niewątpliwym wyzwaniem będzie też pilnowanie własnych interesów w Brukseli. Przedstawiciele wszystkich branż coraz głośniej mówią o wysokich kosztach takich ekspedycji oraz o braku wystarczającej grupy ekspertów branżowych i rządowych, którzy mogliby reprezentować biznes we wszystkich szczeblach doradczych i decyzyjnych w UE. Tymczasem już w przyszłym roku przez Unię przetoczy się batalia o chemiczny pakiet Reach, wyłączność rynkową leków, nowe limity połowów, liberalizację w handlu, a na to wszystko nałoży się walka o unijny budżet.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Polskie firmy spiły już unijną śmietankę, teraz czeka je wytężona praca