Polskie kluby piłkarskie nie potrafią zarabiać

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 07-11-2008, 00:00

Kluby piłkarskie z polskiej ligi mogłyby zwiększyć wpływy o 8 mln zł. Mogłyby, gdyby potrafiły zarządzać cenami biletów.

Bilety na mecze naszej ekstraklasy są zbyt tanie

Kluby piłkarskie z polskiej ligi mogłyby zwiększyć wpływy o 8 mln zł. Mogłyby, gdyby potrafiły zarządzać cenami biletów.

Dziś jedynym polskim klubem, którego kibice są gotowi zapłacić za bilety naprawdę spore pieniądze, jest Lech Poznań. Wisła Kraków nie wykorzystuje potencjału, bo część trybun na remontowanym stadionie jest zamknięta. W Warszawie kibice Legii są skłóceni z zarządem ITI i na mecze przychodzi ich garstka.

Jest potencjał

A jednak eksperci firmy doradczej Simon-Kucher Partners uważają, że polskie kluby piłkarskie mogą zarabiać więcej na biletach.

— Poprawa strategii cenowej klubów ekstraklasy pozwoliłaby na wzrost wpływów z biletów o 8 mln zł w skali całej ligi. Oznacza to dodatkowe kilkaset tysięcy złotych na klub rocznie — uważa Wojciech Gorzeń z Simon-Kucher Partners.

Jego firma przeanalizowała ceny biletów w ekstraklasie w Polsce i ośmiu krajach Europy Zachodniej. Z raportu wynika, że polscy kibice płacą ponad trzykrotnie mniej niż fani futbolu z Zachodu.

— Nawet uwzględniając parytet siły nabywczej, pozostajemy wśród najtańszych krajów — podkreśla Wojciech Gorzeń.

Za mało biorą

Polskie kluby oferują pokaźne zniżki. Dzieci wchodzą za darmo, studenci mają średnio 48-procentowe zniżki, rodziny 39-procentowe, seniorzy 46-procentowe, a posiadacze kart klubowych 33-procentowe.

— Najbardziej uprzywilejowani kibice w Polsce płacą za bilety 5-krotnie mniej niż najbardziej uprzywilejowani kibice w Europie Zachodniej. Redukcja poziomów zniżek na odpowiednim poziomie z pewnością jest dla klubów szansą na zwiększenie wpływów z biletów — radzi Wojciech Gorzeń.

Co ciekawe, polscy kibice kupujący wejściówki na cały sezon otrzymują mniejszą zniżkę niż fani klubów zachodnioeuropejskich. Z kolei bilety na najbardziej atrakcyjne mecze są w Polsce droższe przeciętnie o 17 proc., podczas gdy np. w Hiszpanii — o 66 proc.

— Różnicowanie cen stwarza duży potencjał wzrostu wpływów, który nie jest w pełni wykorzystywany przez polskie kluby — uważa ekspert Simon-Kucher Partners.

Ale polskie kluby szybko się uczą.

— Na Wielkie Derby Śląska będziemy zmieniać ceny — podkreśla Marzena Mrozik z Ruchu Chorzów.

Zaznacza, że Polska to nie Anglia.

— W Europie Zachodniej piłka nożna to dojrzały produkt, widowisko sportowo-rozrywkowe. My dopiero budujemy modę na futbol z pozytywnymi emocjami, staramy się zachęcić do powrotu rodziny z dziećmi. Do 2012 r. zainteresowanie tym sportem w Polsce będzie rosło, więc i ceny biletów mogą pójść w górę — uważa Marzena Mrozik.

Na razie polskie kluby cen nie podnoszą. W sezonie 2008/9 cena biletu w ekstralidze wzrosła średnio o 3 proc. (tak niską średnią miała tylko Hiszpania, w innych krajach: 6-16 proc.), czyli mniej niż inflacja. Największa zwyżka sięgnęła 23 proc., ale w niektórych klubach ceny spadły nawet o 7 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu