Polskie małe i średnie firmy idą w świat

  • Materiał partnera
opublikowano: 04-07-2019, 22:00

Polska gospodarka rośnie szybciej niż innych krajów regionu, rosną też obroty towarowe handlu zagranicznego. W ubiegłym roku były rekordowe. Eksport wyniósł 221 mld EUR i był wyższy o 7 proc. w ujęciu rocznym, a import wyniósł blisko 226,1 mld EUR — w porównaniu z 2017 r. wzrósł o 9,7 proc.

— Polski handel zagraniczny rozwija się w szybkim tempie — potwierdza Piotr Jabłoński, dyrektor Departamentu Finansowania Handlu w Banku BNP Paribas.

Dla niektórych polskich małych i średnich przedsiębiorców
rynek staje się coraz bardziej nasycony, szukają więc nowych możliwości rozwoju
— mówi Piotr Jabłoński, dyrektor Departamentu Finansowania Handlu w Banku BNP
Paribas
Zobacz więcej

RODZIMY RYNEK NIE WYSTARCZA:

Dla niektórych polskich małych i średnich przedsiębiorców rynek staje się coraz bardziej nasycony, szukają więc nowych możliwości rozwoju — mówi Piotr Jabłoński, dyrektor Departamentu Finansowania Handlu w Banku BNP Paribas Fot. ARC

— W latach 2015-2018 eksport towarów i usług rósł w naszym kraju średnio o 8,1 proc. (tj. o 3,6 pkt. proc. więcej niż średnia UE), a w samym 2018 roku wolumen eksportu wzrósł o 6,5 proc. Import w tym samym czasie wzrósł w tempie 9,3 proc — dodał.

Globalizacja produkcji

Jest to przede wszystkim zasługa wzrostu znaczenia polskich firm na arenie międzynarodowej i elastycznego wkomponowania się ich produkcji w globalne trendy. Umiędzynarodowienie polskich przedsiębiorstw przejawiało się w bardzo szybkim wzroście znaczenia ich sprzedaży eksportowej, ale również w rozwoju niektórych obszarów działalności za granicą, a w przypadku przedsiębiorstw, które odniosły największy sukces, także własnego know-how. Analitycy EY wyliczyli, że w ciągu ostatnich 15 lat otwartość polskiej gospodarki, mierzona stosunkiem wartości eksportu do PKB, wzrosła bardzo znacząco — z blisko 29 proc. do ponad 52 proc. Towarzyszył temu ponad trzykrotny wzrost wolumenu zagranicznej sprzedaży towarów i usług pochodzących z Polski.

— W ostatnim czasie szczególnie duże zainteresowanie ekspansją zagraniczną obserwujemy ze strony małych i średnich przedsiębiorstw. Są one motorem wzrostu polskiej gospodarki, ale dla niektórych z nich polski rynek staje się coraz bardziej nasycony, szukają więc nowych możliwości rozwoju — wyjaśnia Piotr Jabłoński.

Jak wynika z badania na temat kondycji małych i średnich przedsiębiorstw, dla 69 proc. mikro, 74 proc. małych oraz 81 proc. średnich firm eksport stanowi już do 50 proc. ich przychodów. Przychody z działalności eksportowej na poziomie powyżej 50 proc. przychodów całkowitych, lecz nie w 100 proc., uzyskuje jedna piąta polskich eksporterów. Z kolei duże polskie firmy przez ostatnie lata potrafiły zbudować mocną pozycję na rynkach zagranicznych, zwłaszcza europejskich, i mają już swoje stałe kanały dystrybucji. Teraz wiele z nich szykuje się do zakupów, przejmowanie istniejących za granicą firm z branży jest bowiem najprostszą drogą do zdobycia jeszcze większego rynku zbytu i zwielokrotnienia sprzedaży towarów za granicą.

— Duże firmy śmiało przechodzą do kolejnego etapu ekspansji — przejmowania firm na rynkach europejskich. Mamy liczne przykłady polskich firm, które z sukcesem przejęły lokalne francuskie, niemieckie, angielskie czy włoskie firmy i marki, np. Wielton, który przejął Frueheuf we Francji, Viberti we Włoszech i Lawrence David w Wielkiej Brytanii, Nowy Styl, który właśnie przejmuje francuskiego konkurenta będącego w postępowaniu upadłościowym — firmę Majencia — wylicza dyrektor BNP Paribas.

Podkreśla, że jeszcze kilka lat temu tego typu przejęcia były nie do pomyślenia, a dziś są dowodem atrakcyjności tych rynków i coraz większej siły polskich przedsiębiorstw.

Bank partnerem firmy

Tak szerokie spektrum działalności i duże możliwości zakupowe polskich firm nie byłyby oczywiście możliwe, gdyby nie silne wsparcie partnerów, jakimi są nasze instytucje finansowe. Banki finansują kontrakty eksportowe lub zakupy z importu w formie strukturyzowanego finansowania handlu, wykorzystując takie instrumenty jak akredytywy, gwarancje, inkasa czy faktoring należności zagranicznych. Starają się też być obecne wszędzie tam, gdzie handluje jego klient.

— BNP Paribas jako globalny bank jest obecny w 73 krajach i jest w stanie wesprzeć naszych klientów w poszukiwaniu kontrahentów i lokalnych partnerów biznesowych nawet w najbardziej egzotycznych krajach — deklaruje Piotr Jabłoński.

Dodaje, że bank jest również przygotowany, aby doradzać i finansować przy transgranicznych transakcjach fuzji i przejęć. Doradcy bankowi służą swoim klientom praktycznymi wskazówkami i wiedzą, jak poruszać się na zagranicznych rynkach. Podsuwają rozwiązania, które pozwolą ograniczyć ryzyko prowadzenia biznesu za granicą oraz dzielą się doświadczeniami i przydatnymi informacjami o wybranym rynku zagranicznym, przepisach celnych oraz podatkowych. Piotr Jabłoński przypomina, że od początku ubiegłego roku BNP Paribas Bank Polska wspólnie z KUKE oraz Bisnode prowadzi Program Handlu Zagranicznego (PHZ), którego główną częścią są spotkania z firmami zainteresowanymi ekspansją zagraniczną, a także organizacja wyjazdów na targi i wydawanie materiałów specjalistycznych o poszczególnych rynkach. Głównym motywem przewodnim PHZ jest dzielenie się wiedzą o rynkach zagranicznych, ich specyfice oraz wsparcie polskich przedsiębiorców i pokazywanie pozytywnych przykładów ekspansji zagranicznej na nowe rynki.

— Na nasze konferencje jako prelegentów zapraszamy ciekawe osobowości (przedsiębiorców, ekspertów, praktyków, ambasadorów), które dzielą się wiedzą i doświadczeniami z poszczególnych rynków — informuje dyrektor BNP Paribas.

— Każdy cykl jest przeznaczony dla innych krajów, regionów. Tegoroczna edycja jest poświęcona rynkom europejskim — Francji, Włochom i Belgii. Planujemy ją rozszerzyć wkrótce o Niemcy i Skandynawię. W ubiegłym roku mówiliśmy o rynkach bardziej egzotycznych — Afryce oraz Chinach i szerzej o Dalekim Wschodzie — dodaje.

Nasz jak każdy rynek leży w zasięgu polskich firm, tak też sięgnąć po niego może każdy, nawet najmniejszy przedsiębiorca. Warunkiem jest jednak dobre przygotowanie do ekspansji i rozpoznanie zapotrzebowania na towary lub usługi danej branży. Tutaj też może pomóc instytucja finansowa.

— Jesteśmy bankiem uniwersalnym a nasze usługi są dostępne dla wszystkich sektorów. Mogę powiedzieć, że widzimy szczególny wzrost eksportu, zwłaszcza w segmencie materiałów budowlanych, wykończenia wnętrz, meblarskim, produktów żywnościowych, kosmetyków, części samochodowych, maszyn i urządzeń, ale obserwujemy również np. bardzo mocny wzrost w produktach zaawansowanych technologicznie — w sektorze IT, aparatury naukowo-badawczej, w sektorze lotniczym. Polskie firmy wysyłają w świat coraz bardziej przetworzone towary i konkurują w mniejszym stopniu ceną, a bardziej jakością, serwisem, czyli potrafią budować wartość dodaną — wylicza Piotr Jabłoński.

Absolutnie głównym rynkiem eksportowym pozostaje dla polskich firm Europa Zachodnia — Niemcy, Wielka Brytania, Francja, Włochy, Holandia, ale też w coraz większym stopniu rośnie eksport do krajów Europy Środkowo-Wschodniej i do Skandynawii. Udział krajów europejskich w całości eksportu pozostaje wysoki — na poziomie niemalże 85 proc. Pozostałe kluczowe rynki to Rosja i kraje WNP, USA i coraz bardziej rosnący eksport do Chin.

Jak rodziła się nasza potęga?

Początki nie były łatwe, praktycznie od 1995 r. co roku notowaliśmy deficyt — łączna wartość towarów importowanych do kraju była wyższa niż łączna wartość produktów sprzedanych za granicę. Dopiero 20 lat później sytuacja się zmieniła, a polski eksport osiągnął historyczny wynik, wyprzedzając import o ponad 2 mld EUR. Od tego czasu prawie co roku eksport i import notują kwartalnie kilku-, a rocznie blisko kilkunastoprocentowe wzrosty. W pierwszym kwartale tego roku wartość eksportu wyniosła już 56,6 mld EUR, a importu 56,9 mld EUR, co oznacza, że deficyt sięgnął 300 mln EUR, podczas gdy rok wcześniej było to 1,4 mld.

Wzrost eksportu był dwa razy szybszy niż importu w ujęciu rocznym i wyniósł odpowiednio 4,4 i 2,2 proc. Największą dynamikę spośród 10 najważniejszych partnerów handlowych Polski odnotowaliśmy w obrocie ze Stanami Zjednoczonymi — w eksporcie o 13,2 proc., a imporcie o 10,7 proc. Wzrost eksportu miał miejsce do ośmiu z dziesięciu naszych najważniejszych partnerów handlowych — z wyjątkiem Czech i Niemiec. Oczywiście nie byłoby to możliwe, gdyby nie to, że przez te wszystkie lata nasze firmy zadomowiły się na zagranicznych rynkach i bez trudu znajdują nowych partnerów nie tylko w Europie, ale również w Azji czy Afryce. To chyba najważniejszy czynnik przyczyniający się do sukcesu wyników polskiego handlu.

Dominującą pozycję zajmuje w nim przemysł elektromaszynowy — sprowadzamy i wysyłamy najwięcej samochodów i innych pojazdów (nie tylko tych lądowych; polskim hitem eksportowym są łodzie i jachty). Ta kategoria w ubiegłym roku stanowiła ponad jedną trzecią zarówno eksportu, jak i importu. Kolejną pozycję w obu gałęziach handlu zajmują produkty chemiczne — na większą część ich eksportu składają się wyroby farmaceutyczne produkowane nad Wisłą przez międzynarodowe koncerny, ale coraz większą popularnością za granicą cieszą się również polskie kosmetyki. Jedne i drugie dominują również w imporcie, który uzupełniają tworzywa sztuczne skupowane przez polski przemysł. Choć o ważnej roli, jaką w polskim handlu już od wieków odgrywa żywność, wie niemal każdy, artykuły rolno-spożywcze zajmują dopiero trzecie miejsce pod względem wartości eksportu.

Kolejne kategorie w polskim eksporcie to wyroby metalurgiczne oraz artykuły przemysłowe różne — to tutaj skategoryzowany jest kolejny z eksportowych hitów Polski, czyli meble.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu