Polskie nagrania

Adam Sofuł
28-03-2007, 00:00

Może nie cała Polska czyta dzieciom, zgodnie z wytycznymi godnej pochwały akcji, na pewno jednak cała Polska jest zasłuchana w taśmach. A ma ich coraz większy wybór po przeboju duetu Michnik — Rywin pojawiły się następne: Gudzowaty — Michnik, Beger — Lipiński i Gudzowaty — Oleksy. Ponieważ takie taśmy nie powstają w profesjonalnych studiach nagraniowych, liczna publiczność słyszy głównie szum. Ostatnio tylko szum.

Publiczna debata tyczy tego, czy Czwarta Rzeczpospolita podsłuchiwała Trzecią, czy może było na odwrót. Istotną kwestią staje się ni stąd, ni zowąd to, czy Józef Oleksy rzeczywiście przeklina, czy też taśmy spreparowały jakieś tajemne siły, wkładając byłemu premierowi w usta słowa na „k” i nie chodzi bynajmniej o krętacza. Językoznawcy roztrząsają, czy użyte przez byłego premiera słowo „buc” jest właściwym określeniem osoby małomównej. Ważna staje się też data upublicznienia taśm — czy przed wywiadem zwiastującym powrót do polityki Aleksandra Kwaśniewskiego, czy po. Zawartość taśm jest sprawą drugorzędną i nie wygląda na to, by komukolwiek zależało na jej weryfikacji. Dla jednych Oleksy jest po prostu zgorzkniałym, rozczarowanym mitomanem, a plotkami nie ma się co zajmować. Dla innych taśmy są jedynie potwierdzeniem degrengolady poprzedniej ekipy rządzącej i szkoda tracić czas na badanie oczywistości.

Aleksander Gudzowaty ma więc rację, gdy się irytuje, że publiczna debata o taśmach koncentruje się na wątkach drugorzędnych. Ale on sam także niewiele robi, by rozwiać nieco mgłę tajemnicy, w jakim celu jego ochrona nagrywała rozmowy z prominentnymi osobistościami życia publicznego. Biznesmen twierdzi, że skłoniły go do tego informacje o możliwym zagrożeniu życia, jednak skąpi informacji na ten temat, zasłaniając się — przyznajmy, niebezpodstawnie — dobrem prowadzonego przez prokuraturę śledztwa. Może taśmy są elementem prowadzonej przez Gudzowatego krucjaty przeciwko tajemniczemu układowi rządzącemu Polską — loży minus pięć, jak sam to określa. A może — bo takie głosy też się pojawiają — to skomplikowana polityczna gra, która pozwoli mu wrócić do biznesowej pierwszej ligi. Bo przecież, jak głoszą obiegowe opinie, taśmy z Michnikiem i Oleksym to tylko jedne z wielu.

Wiarygodne wyjaśnienie niektórych z tych wątpliwości byłoby pewnie potrzebne. Uniemożliwiłoby jednak bezkarne przerzucanie się oskarżeniami o państwo policyjne i państwo aferalne. A bez możliwości oskarżania polscy politycy żyć nie potrafią. Dlatego taśmy (te i następne) będą traktowali jako gotową odpowiedź, a nie powód do zadawania pytań. Będą roztrząsali każde słowo z osobna, głównie po to, by nie powstało z nich żadne zdanie. A dla nas zostanie jak zwykle tylko szum.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Polskie nagrania