Polskie place zabaw podbijają Australię, Izrael, a także... Grenlandię i Madagaskar

Justyna Smolińska
opublikowano: 20-04-2018, 13:18
aktualizacja: 20-04-2018, 13:21

Na placach zabaw stworzonych przez polską firmę VinciPlay bawią się dzieci w Skandynawii, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Izraelu czy Australii, a także na Madagaskarze czy Grenlandii.

Jak firma stworzona dziesięć lat temu przez dwóch studentów mogła osiągnąć taki sukces i dlaczego polskie konstrukcje dla dzieci, są tak chętnie wybierane za granicą?

- Jesteśmy producentem urządzeń na place zabaw. Firmę założyliśmy 10 lat temu na studiach. Eksportujemy do czterdziestu pięciu krajów na świecie - mówi Paweł Chodkowski, współwłaściciel firmy VinciPlay

- Obecnie zatrudniamy ponad 100 osób. Wszystko co produkujemy, wszystkie komponenty mamy u siebie pod dachem. Jest tu cały proces produkcyjny, od momentu projektowania, przez cięcie, gięcie, spawanie, malowanie proszkowe, później składanie i wysyłkę do klienta. - mówi Piotr Nadulny, współwłaściciel firmy VinciPlay

Na polskich placach zabaw trudno jednak dostrzec konstrukcje stworzone przez VinciPlay.

- Eksportujemy ponad 95 proc. więc może nie jesteśmy aż tak widoczni na rynku polskim. Jeżeli chodzi orynek europejski, na pewno jesteśmy już firmą zauważalną dla największych konkurentów - mówi Paweł Chodkowski.

- Eksport rozpoczęliśmy stosunkowo niedawno bo trzy lata temu, ale dzięki temu, że bierzemy udział w międzynarodowych targach - pozyskujemy nowych klientów, a klienci zagraniczni bardzo doceniają jakość. Są takie rynki jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Izrael, Australia, ale zdarzało się też, że wysyłaliśmy na Grenlandię produkty, czy na Madagaskar. Planujemy eksportować też do Stanów Zjednoczonych, to jest nasz najbliższy cel oraz do krajów Afryki - dodaje Piotr.

- Każdy rynek jest inny. Są rynki bardzo wymagające, takim bardzo wymagającym rynkiem jest na przykład Izrael, tam są bardzo restrykcyjne normy. Musimy zmieniać urządzenia, musimy robić modyfikacje. I myślę, że Stany Zjednoczone są bardzo wymagającym rynkiem, dlatego trochę się wstrzymujemy z wejściem na tamten rynek. Musimy być pewni, że nasze produkty spełnią oczekiwania - mówi Nadulny.

Dlaczego w tak odległych krajach chcą mieć place zabaw polskiej produkcji? Czy nie prościej i taniej byłoby stworzyć takie konstrukcje na miejscu, wykorzystując do tego rodzime firmy?

- Stopień skomplikowania produkcji placów zabaw jest dość duży i mimo, że dla laika wydaje się, że jest to prosta rzecz do zrobienia, to taka nie jest. Tym bardziej jeżeli producent chce mieć dużą kontrolę nad jakością produktu - procesy, które są, powinny być pod jednym dachem, tak jak jest u nas. Z tej perspektywy organizacyjnie jest to bardzo trudne do wykonania. Ponadto certyfikaty międzynarodowe są bardzo ważne i to jest jeden z czynników, dla których firmy zagraniczne są w stanie kupować na przykład z Polski. Pewnie kolejnymi czynnikami są design takich placów i też cena. - mówi Paweł Chodkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Smolińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polskie place zabaw podbijają Australię, Izrael, a także... Grenlandię i Madagaskar