Polskie prawo wymaga terapii

ANDRZEJ ARENDARSKI prezes Krajowej Izby Gospodarczej
opublikowano: 12-12-2011, 00:00

KOMENTARZ

Otym, że prawo i cały system jego tworzenia w naszym kraju wymaga gruntownej terapii, nie trzeba przekonywać chyba żadnego polskiego przedsiębiorcy. Absurdy, martwe przepisy, których nikt nie respektuje, wciąż stanowią jedną z największych bolączek polskiego biznesu. Środowisko przedsiębiorców od wielu lat domaga się zmian w tym obszarze, nie tylko krytykując, ale przedstawiając także konstruktywne rozwiązania. Do tej pory propozycje te — w większości — pozostają bez echa. Skutek? Prawo w Polsce wciąż jest tworzone ze świadomością konieczności późniejszej nowelizacji. Czyli, mówiąc kolokwialnie, na zasadzie „uchwalmy nowy przepis, potem jakoś będzie”.

Przykładem może tu być tzw. ustawa o odpowiedzialności urzędników, która wprowadzając możliwość kar finansowych, miała stanowić hamulec dla urzędniczego niedbalstwa i samowoli mimo znacznych oporów ze strony m.in. resortu finansów. Po jej uchwaleniu zwracano uwagę, że pozostawia zbyt wielkie pole do interpretacji. Problemem było także ustalenie winnego zaniedbania w urzędniczym łańcuchu decyzyjnym.

Innym przykładem bałaganu prawnego z ostatnich miesięcy jest sprawa mandatów za niepłacenie tzw. e-myta. Kierowcy, którzy nie uiszczają opłat (z różnych powodów, braku albo niewłączania specjalnego urządzenia, ale także błędów systemu) są obciążani karami sięgającymi kilkudziesięciu tysięcy złotych. Dlaczego? Bałagan prawny powoduje wątpliwość, czy nielegalny przejazd przez kilka kolejnych bramownic (są to miejsca, gdzie rejestrowany jest przejazd samochodu po drodze płatnej) to jeden przejazd czy cała seria przejazdów karanych osobno. W drugim przypadku, pokonując nawet niezbyt długą trasę, kierowca może wielokrotnie przekroczyć bramownice i zapłacić kolosalną karę (bramownice mogą być ustawione w niektórych miejscach co kilkaset metrów).

Część ekspertów twierdzi, że sytuację można by rozwiązać, ścigając nieopłacenie e-myta w trybie właściwym dla wykroczeń — w tym przypadku zastosowanie miałyby przepisy o ciągu wykroczeń oraz o czynie ciągłym. To, które rozwiązanie będzie najrozsądniejsze, jest tematem dyskusji dla prawników. Można jednak zapytać, dlaczego nie pomyślano o rozwiązaniu tego problemu, zanim uruchomiono elektroniczny system opłat? Wystarczyłoby trochę wyobraźni.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANDRZEJ ARENDARSKI prezes Krajowej Izby Gospodarczej

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy