Polsko - litewska unia energetyczna

Adam Sofuł
opublikowano: 04-06-2007, 00:00

W polskiej polityce zagranicznej napisano dotychczas wiele złego i najczęściej, niestety, słusznie. Jest jednak w tej dziedzinie jeden jasny punkt — stosunki polsko-litewskie. Oczywiście daleko im do ideału, ale trudno nie zauważyć poprawy, jaka nastąpiła w ostatnich miesiącach. Wspólne świętowanie rocznicy Konstytucji 3 maja i ustanowienie tego dnia świętem państwowym na Litwie można uznać za sukces polskiej dyplomacji, a w szczególności prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

W stosunkach z Litwą udało się nam osiągnąć rzadką równowagę między polityką a gospodarką. Można się nawet pokusić o stwierdzenie, że udało się osiągnąć efekt synergii, gdzie rozwój stosunków gospodarczych napędza ocieplenie w sferze polityki i na odwrót. Kupno Możejek i rozmowy o wspólnej inwestycji budowy elektrowni atomowej w Ignalinie to dobitne tego przykłady.

Rosja niechętnie patrzy na to zbliżenie i zapewne nie przypadkiem doszła do wniosku, że remont ropociągu do Możejek będzie nieopłacalny po tym, jak rafineria ta przypadła polskiej spółce. Jednak nawet wspólny polsko-litewski front może okazać się zbyt słaby, by stawić czoła rosyjskiemu gigantowi. Sytuacja

nie jest bez wyjścia — oba kra-

je są członkami Unii, która już w przypadku mięsa udowodniła, że potrafi walczyć o interesy swoich członków. Do tego potrzeba jednak wzmocnić pozycję Polski, niekoniecznie tylko tą zapisaną w pierwiastkach.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy