Polsko-norweska walka o pacjentów

  • Alina Treptow
opublikowano: 17-10-2016, 22:00

Norwegowie robią czarny PR zagranicznym dentystom, również z Polski. To walka o pieniądze, a nie bezpieczeństwo pacjentów — twierdzą Polacy

MEDYCYNA

Dentyści w Polsce nie mają powodów do narzekań. Krajowy rynek usług stomatologicznych jest wart ponad 7 mld zł, z czego większość pochodzi z prywatnej kieszeni pacjentów. Dodatkowych kilkaset milionów zostawiają zagraniczni turyści. [FOT. BLOOMBERG]
Zobacz więcej

MILIARDY W ZĘBACH:

Dentyści w Polsce nie mają powodów do narzekań. Krajowy rynek usług stomatologicznych jest wart ponad 7 mld zł, z czego większość pochodzi z prywatnej kieszeni pacjentów. Dodatkowych kilkaset milionów zostawiają zagraniczni turyści. [FOT. BLOOMBERG] Bloomberg

W ostatnim czasie w norweskiej prasie zaczęły pojawiać się negatywne artykuły na temat stomatologicznej turystyki medycznej. Lekarze, a także przedstawiciele norweskiego ministerstwa zdrowia zwracają uwagę, że oprócz białego uśmiechu pacjenci przywożą zza granicy bakterie odporne na antybiotyki, więc norweskie kliniki przestrzegają przed wyjazdami.

Camilla Hansen Steinum, prezes Norweskiego Stowarzyszenia Dentystycznego, informuje na łamach nrk.no, że ciągle słyszy o takich przypadkach. Ministerstwo zdrowia zastrzega, że nie może wprowadzić żadnych restrykcji, nie wyklucza jednak wsparcia dla kampanii informacyjnej. Prowadzone i planowanie działania mogą odbić się czkawką również polskim dentystom. Turyści medyczni ze Skandynawii bardzo często odwiedzają Polskę.

Artur Gosk, prezes Polskiego Stowarzyszenia Turystyki Medycznej, informuje, że obok Niemców to oni najczęściej korzystają z usług polskich lekarzy. — Zagraniczni pacjenci najczęściej korzystają u nas z usług dentystycznych, kosmetycznych i chirurgii plastycznej. Coraz popularniejsze stają się też wysokospecjalistyczne zabiegi z obszaru neurochirurgii czy ortopedii — mówi Artur Gosk.

Jego zdaniem, artykuły w norweskiej prasie mają jeden cel, który wcale nie wiąże się z bezpieczeństwem pacjentów. — Turystyka cieszy się w Norwegii bardzo dużą popularnością ze względu na kilkakrotne różnice w cenach, więc lekarze starają się bronić swojego rynku — twierdzi Artur Gosk.

Marcin Gaborski ze szczecińskiej kliniki stomatologicznej Hahs informuje, że czarny PR w Norwegii nie spowodował, przynajmniej na razie, odpływu pacjentów.

— Nie wiedziałem nic o tej kampanii, a dodam, że pacjenci zza granicy stanowią u nas większość. Nie spodziewamy się też odpływu pacjentów norweskich — polskie gabinety mogą pochwalić się wyższą jakością od norweskich — uważa Marcin Gaborski. Artur Gosk zastrzega jednak, że czarny PR może mieć wpływ na spadek liczby pacjentów zagranicznych, szczególnie jeśli dojdzie do śmierci. Przywołuje wypadek sprzed kilku lat, kiedy Szwedka zmarła po przeprowadzonej w Polsce operacji plastycznej.

— Nawet jeden odpowiednio nagłośniony taki przypadek może zahamować rozwój turystyki medycznej na kilka lat — mówi Artur Gosk. W ciągu ostatnich kilku lat branża rośnie i śpi spokojnie. — Nie mamy powodów do narzekań. Z roku na rok rośniemy dwucyfrowo — informuje Marcin Gaborski.

Przedsiębiorcy mogą też liczyć na pomyślne wiatry z rynku. Z danych Polskiego Stowarzyszenia Turystyki Medycznej wynika, że rynek rośnie w tempie 10-12 proc. rocznie i dziś wart jest około 1,5 mld zł. Po raz kolejny przedsiębiorcy mogą też liczyć na wsparcie rządowego programu — turystyka medyczna została wpisana do polskich specjalności eksportowych. Mogą starać się o dofinansowanie do targów zagranicznych. Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby jednak dofinansowanie obecności firm nie na targach, ale w sieci. — Ten kanał jest dziś kluczowy w pozyskiwaniu klientów — twierdzi Artur Gosk. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu