Pomysł na udział w misji społecznej

Kamil Kosiński
opublikowano: 29-01-2007, 00:00

Miesiąc klipów w blokach reklamowych czy cztery przedstawienia Teatru Telewizji rocznie? Bank Millennium wybrał te drugie. Uważa, że ma to sens.

Bank Millennium przełamał konwencję sponsoringu

Miesiąc klipów w blokach reklamowych czy cztery przedstawienia Teatru Telewizji rocznie? Bank Millennium wybrał te drugie. Uważa, że ma to sens.

W poniedziałek 8 stycznia 2007 r. Telewizja Polska (TVP) nadała premierowy spektakl „Pastorałka” Leona Schillera w reżyserii Laco Adamika. Było to już dziesiąte widowisko zrealizowane w cyklu Perły Millennium, będącym wspólnym przedsięwzięciem TVP i Banku Millennium.

— Aby uruchomić ten projekt, trzeba było przełamać ukształtowane od lat schematy współpracy między TVP a firmami sponsorującymi programy w telewizji. Sprowadzały się one do tego, że sponsor dawał pieniądze i do niczego się nie wtrącał — mówi Wojciech Kaczorowski, dyrektor departamentu public relations w Banku Millennium.

Nasz target

Negocjacje między bankiem a TVP trwały półtora roku. Rocznie w cyklu miały się pojawiać 3-4 widowiska. Bank zgodził się finansować połowę kosztów każdego programu, ale chciał też mieć wpływ na repertuar. Zależało mu na tym, by były to programy premierowe z kręgu tzw. kultury wysokiej.

— Chodziło nam o to, by nie były to eksperymenty, tylko przedsięwzięcia z głównego nurtu sztuki. Nie było jednak żadnych ograniczeń co do formy i dziedziny artystycznej. To mógł być teatr, balet, ale też koncert rockowy — podkreśla Wojciech Kaczorowski.

Zaczęło się od wyreżyserowanej przez Łukasza Barczyka inscenizacji „Hamleta” Williama Shakespeare'a w kopalni soli w Wieliczce. Program został wyemitowany 29 marca 2004 r. Ostatecznie spektakle teatralne to sześć z dziesięciu dotychczasowych realizacji.

— Od czasu rozpoczęcia współpracy mamy do czynienia już z trzecim prezesem TVP. Każda taka zmiana powoduje, że telewizja redefiniuje sposób rozumienia misji społecznej. Z perspektywy okazuje się, że Teatr Telewizji jest pod tym względem najbardziej stabilny. Ma stałe pasmo emisji i wierną widownię. I to widownię pokrywającą się z targetem banku, czyli mieszkańców miast w wieku 20-45 lat z zarobkami przynajmniej na poziomie średniej krajowej — tłumaczy Wojciech Kaczorowski.

Nie chodzi o pieniądze

Kaczorowski podkreśla jednak, że całego przedsięwzięcia nie można traktować komercyjnie.

— Od wielu lat jesteśmy mocno związani z działaniami na rzecz promocji kultury. Stały się one integralną częścią naszego programu promocyjnego. Nie sponsorskiego, nie marketingowego, bo to zupełnie inne kategorie. Pereł Millennium w żaden sposób nie przeliczamy na pieniądze, ale wiadomo, że opinia jest bardzo ważna dla takich instytucji jak banki — zapewnia Wojciech Kaczorowski.

Bank nie ingeruje nigdy w reżyserię czy obsadę aktorską, aczkolwiek dostaje takie informacje do wiadomości przed realizacją programu. Po każdym widowisku dostaje też raport na temat oglądalności z rozbiciem na grupy wiekowe. Czasem sam coś proponuje — tak było z emisją koncertu Tony'ego Bennetta — czy dyskutuje założenia scenariusza sztuki z autorem. Przełamał przy tym regułę, w myśl której media raczej nie informują o tym, jaka firma wspomogła finansowo takie czy inne przedsięwzięcie kulturalne.

— Współpraca z mediami w tej dziedzinie czasami stanowi jakiś problem. Coraz częściej media są współorganizatorami różnych własnych wydarzeń kulturalnych. Występuje więc zwykła konkurencja. Jeśli tytuł prasowy przyznaje swoją nagrodę, to informacja o innej z tego samego zakresu jakoś się nie przebija — mówi Wojciech Kaczorowski.

Na cykl Perły Millennium bank wydaje rocznie kwotę porównywalną z kosztami 3-4-tygodniowej solidnej kampanii reklamowej w telewizji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane