Ponad 320 żołnierzy nadal pomaga w usuwaniu skutków nawałnicy na Pomorzu

PAP, DI
opublikowano: 27-08-2017, 18:10
aktualizacja: 27-08-2017, 18:11

Ponad 320 żołnierzy z kilku różnych jednostek nadal pracuje na terenie powiatu chojnickiego (Pomorskie) przy naprawie szkód, jakie ponad dwa tygodnie temu wyrządziła nawałnica. Z pomocą wojskowego sprzętu sprzątają oni głównie powalone drzewa zalegające w korytach rzek.

„Naszym głównym zadaniem było oczyszczenie z zalegających pni koryt rzeki Brdy oraz Wielkiego Kanału Brdy. Ich udrożnienie było konieczne, bo drzewa mogłyby powodować spiętrzenie wody, a w konsekwencji lokalne podtopienia” - powiedział PAP kpt. Przemysław Lipczyński - rzecznik prasowy Wojskowego Zgrupowania Zadaniowego Chojnice, które tworzą żołnierze wysłani do pomocy w ten rejon.

Wojsko pracuje w powiecie chojnickim już od 14 sierpnia – wtedy na miejsce wysłano pierwszych 60 żołnierzy. Z dnia na dzień przybywało ich i teraz zgrupowanie liczy ponad 320 osób. Poza Brdą oczyszczają oni także z wiatrołomów dwie inne mniejsze lokalne rzeki – Mosinę i Zbrzycę.

W sobotę – po niemal dwóch tygodniach pracy, udało się uprzątnąć powalone pnie drzew z całego przydzielonego wojsku do oczyszczenia 12-kilometrowego odcinka Wielkiego Kanału Brdy, a także rzeczki Mosiny. „Nadal pracujemy nad oczyszczaniem Zbrzycy oraz rzeki Brdy. Potrwa to z pewnością jeszcze przynajmniej kilka dni” – powiedział PAP kpt. Lipczyński dodając, że zadaniem wojska było oczyszczenie rzeki Brdy na długości około 16 kilometrów i duża część tego zadania została już wykonana.

Wyjaśnił, że praca na rzece Brda jest wyjątkowo trudna, bo w wielu miejscach nie tylko w korycie, ale też na brzegach zalegają powalone drzewa, które najpierw trzeba usunąć, by umożliwić wyciągnięcie pni z wody. „Do tego Brda ma liczne zakola – meandruje, są też w niej głębsze miejsca i przed każdą kolejną akcją trzeba sprawdzać zarówno głębokość, jak i siłę nurtu rzeki, by mieć pewność, że ludzie i używany do pracy sprzęt, będą bezpieczni” – powiedział PAP kpt. Lipczyński.

Wyjaśnił, że najczęściej do konkretnych pni zalegających w rzece najpierw podpływa łódź saperska z obsadą żołnierzy i pilarzy, w tym strażaków z jednostek ochotniczych i wojskowych, którzy także pomagają w akcji. „Ekipa przygotowuje wstępnie powalony pień do transportu: odcina od niego większe konary i gałęzie, ale też odcina samo drzewo od korzeni. Do tak przygotowanego pnia podpływa pływający transporter samobieżny, którego załoga podpina do drzewa linię i holuje je na brzeg” – wyjaśnił kpt. Lipczyński.

Dodał, że w większości przypadków linę holowniczą podczepia stojący w nurcie rzeki ubrany w wodery żołnierz. „Często jest to praca po szyję, po pachy w wodzie” – zaznaczył.

Po wyciągnięciu z wody pnie są transportowane do wyznaczonych wcześniej miejsc, gdzie pilarze tną je na mniejsze części.

Nikt nie liczy, ile drzew usunięto już z chojnickich rzek. „Ale na pewno można je liczyć w tysiącach” – powiedział PAP kpt. Lipczyński.

Poza oczyszczaniem cieków wodnych żołnierze pomagają też w uprzątnięciu dróg, zarówno leśnych dróg pożarowych, jak i tych łączących ze światem mniejsze miejscowości. „Chodzi np. o drogi, które zostały już wcześniej udrożnione, ale powalone drzewa sprawiają, że są na tyle wąskie, iż na raz może nimi przejechać tylko jeden pojazd. Na prośbę gmin uprzątamy je tak, by szkolne autobusy mogły się na nich bezpiecznie poruszać, w tym wymijać z innymi autami” – wyjaśnił kpt. Lipczyński

Dzięki ciężkiemu sprzętowi i specjalistycznym wojskowym pojazdom (w tym ciężarówkom zaopatrzonym w dźwigi), w które wyposażono chojnickie Zgrupowanie, żołnierze pomagali też służbom energetycznym w stawianiu słupów pod linie przesyłowe. Dostarczyli też 9 agregatów prądotwórczych do gospodarstw, które przez dłuższy czas miały być pozbawione energii. Wiele z tych agregatów nadal jest używanych, bo w powiecie chojnickim wciąż są domy bez zasilania.

Pracujący na terenie powiatu chojnickiego żołnierze pochodzą w większości z: 3. Batalionu Drogowo-Mostowego z Chełmna, 2. Mazowieckiego Pułku Saperów z Kazunia Nowego, 34. Chojnickiego Batalionu Radiotechnicznego, 2. Batalionu Saperów ze Stargardu, 2. Pułku Inżynieryjnego z Inowrocławia oraz 5. Pułku Inżynieryjnego ze Szczecina.

Gwałtowne burze, a miejscami nawet trąby powietrzne, przeszły przez Pomorze w nocy z 11 na 12 sierpnia. Wskutek nawałnic zginęło w Pomorskiem 5 osób, w tym dwie nastolatki, które przebywały na obozie harcerskim w miejscowości Suszek. Ponad 50 osób, w tym 38 uczestników obozu w Suszku, doznało różnego rodzaju obrażeń.

Według ostatnich szacunków Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku, na obszarze jej działania - głównie na terenie powiatu chojnickiego, nawałnica zniszczyła ponad 10 tys. ha lasu, powalając 30 mln drzew. Padające na napowietrzne linie energetyczne drzewa zniszczyły też wiele sieci przesyłowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP, DI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ponad 320 żołnierzy nadal pomaga w usuwaniu skutków nawałnicy na Pomorzu