Poprzez ekspansję i rozwój e-commerce umocnimy naszą markę w Polsce

  • Materiał partnera
opublikowano: 13-04-2021, 13:11
aktualizacja: 14-04-2021, 13:06

Za nami rok walki z wyzwaniem, którego nikt nie mógł przewidzieć. Trudne okoliczności zmieniły rynek, a przede wszystkim potrzeby, oczekiwania i zachowania klientów. Mimo oczywistych obaw związanych z chaotycznie wprowadzanymi obostrzeniami, Flying Tiger Copenhagen wykorzystuje w pełni swój potencjał. O sytuacji na rynku, celach zakupowych i nadchodzących zmianach mówi Country Manager marki, Igor Kostenyuk

Igor Kostenyuk, Country Manager Flying Tiger Copenhagen
Igor Kostenyuk, Country Manager Flying Tiger Copenhagen

Jak Flying Tiger Copenhagen radzi sobie w dzisiejszych czasach?

Ze względu na pandemię poprzedni rok wstrzymał nasze plany ekspansji, jednak mimo wszystko nie zamknęliśmy żadnego ze sklepów. Aktualnie bacznie obserwujemy rynek. Nasza działalność jest inna niż 10 lat temu, gdy wchodziliśmy na rynek w Polsce, czy 5 lat temu, kiedy rozpoczynaliśmy intensywną ekspansję. Nasze portfolio podzielone jest w proporcji 40 proc. – lokalizacje streetowe i 60 proc. – sklepy działające w centrach i galeriach handlowych. Doświadczenie pokazuje, że taki podział jest dla nas optymalny, właśnie dlatego galerie zawsze będą w kręgu naszych zainteresowań. Istotna różnica jest taka, że po rebrandingu w roku 2016 marka mocno się rozwinęła i umocniła. Flying Tiger Copenhagen pozostaje rozpoznawalnym love-brandem. Mamy 45 punktów w Polsce, jednocześnie utrzymując wysoką świadomość marki. Możemy też cieszyć się wyróżnieniami – w ostatnich latach Laur Konsumenta “Odkrycie Roku 2019”, Złoty Laur Konsumenta 2020 w kategoriach “Dodatki i artykuły dekoracyjne do domu” oraz “Ekologiczna strategia w biznesie”, a także wyróżnienie przyznawane przez komisję ekspertów – Symbol Rozwoju Biznesu 2019. Jesteśmy gotowi i mamy nadzieję, że rok 2021 pozwoli nam na dalszy rozwój sieci.

Planujecie otwarcie kolejnych punków?

Zdecydowanie tak. Szukając nowych lokali nie stawiamy na pierwszym miejscu trafficu, jaki gwarantuje nam galeria handlowa. Wiemy, że będąc celem zakupowych, ten traffic również wygenerujemy. Cały czas jesteśmy w trakcie negocjacji warunków najmu. Rozmowy z wynajmującymi podejmujemy już na innych warunkach, bo mamy wiele różnych możliwości. Mimo pandemii nie ustały pytania o otwarcia w kolejnych miastach – zarówno od naszych fanów, jak i od lokali. Dodatkowo otrzymujemy jeszcze więcej zapytań o franczyzę, której de facto nie prowadzimy. Jednak jest to dla nas potwierdzenie, że nasza działalność i koncept cieszą się uznaniem. Kierunek zatem pozostaje ten sam. Pandemia oczywiście zrewidowała nasze plany, ale potencjał rynku dla takiej sieci jak nasza to 80–100 sklepów. Jesteśmy zatem na półmetku rozwoju sieci stacjonarnej w Polsce. Dziś robimy ewaluację naszego portfolio w okolicznościach, które pozwalają na bardzo transparentną ocenę sytuacji. Oceniamy współpracę z wynajmującymi, analizujemy koszty pod optymalizację oraz decydujemy o otwarciach i relokacjach naszych sklepów.

Jakie są najważniejsze zmiany, o których warto wspomnieć?

W lutym tego roku Flying Tiger Copenhagen został wykupiony przez nowego właściciela – Treville & Co. To kolejne potwierdzenie, że nawet w czasach pandemii istnieje bardzo silna wiara w koncepcję, organizację, ludzi i drogę, na której się znajdujemy. Treville ma wielką wiarę w nas i nasze plany na przyszłość. Strategia, nad którą już pracujemy i którą zaczęliśmy wdrażać, pozostanie niezmieniona, ponieważ jest to jasny, skuteczny plan skupiony wokół kluczowych kwestii.

Czego jeszcze możemy się spodziewać?

Istotną kwestią jest zaplanowany start e-commerce w Polsce. Wszyscy na to czekali, więc to rozwiązanie dodatkowo umocni naszą markę. W 2019 roku stworzyliśmy pilotażowe rozwiązanie e-commerce dla naszego rynku w Danii, które zostało uruchomione w styczniu 2020 roku, a kolejne zostało uruchomione w czerwcu 2020 w Szwecji. Jest to kanał sprzedaży o ogromnym potencjale, który od dłuższego czasu był wyczekiwany przez naszych fanów. W Polsce jesteśmy aktualnie w trakcie wdrażania pilotażowego webshopu w ramach gotowej platformy. Zatem w drugim kwartale tego roku również polscy klienci otrzymają możliwość zamawiania produktów prosto z Danii. Początkowa oferta będzie ograniczona i sukcesywnie uzupełniana w kolejnych miesiącach. Spodziewamy się dużego zainteresowania klientów również z miejscowości, w których nie ma jeszcze naszych sklepów stacjonarnych. Marka Flying Tiger Copenhagen jest już na tyle rozpoznawalna i lubiana, że decyzja o uruchomieniu sklepu online była tylko formalnością.

Czy to znaczy, że sklepy stacjonarne będą dla was mniej ważne?

Oczywiście, że nie. E-commerce przekształca rynek, na którym pojawiają się obawy o trwałe zmiany zachowań. Jednak sklepy stacjonarne Flying Tiger Copenhagen zawsze pozostaną celem zakupowym naszych gości. Jest to innego rodzaju doświadczenie, gdzie wizyta w sklepie to nie tylko zakupy, ale również sposób na spędzenie wolnego czasu. Widać to na przykładzie naszych punktów, gdzie w większości stale obserwujemy kolejki przed sklepem.

A jak radzicie sobie w dobie pandemii?

Pandemia to doświadczenie, które weryfikuje, z kim mamy w biznesie prawdziwie partnerską relację. Rynek w reakcji na pandemię bardzo się zmienił. Nastąpiła widoczna transformacja relacji między najemcami a wynajmującymi. Nie w każdej galerii handlowej spotkaliśmy się ze zrozumieniem ze strony wynajmujących, choć jesteśmy razem z nimi w trudnej sytuacji. W negocjacjach zawsze wychodzimy z założenia, że w obliczu wspólnego wyzwania szukamy wspólnego rozwiązania, które sprawi, by obie strony czuły się bezpiecznie. Na ten moment nie mam wątpliwości, że w miejscach, gdzie nie dojdzie do porozumienia z wynajmującym, będziemy zmuszeni zlikwidować nasz punkt. Nasza ekspansja jeszcze się nie zakończyła, a pod uwagę bierzemy zarówno otwarcia, jak i przeniesienia wybranych sklepów. Jesteśmy pożądani w tzw. tenant-miksie i wiemy, że nasi goście odwiedzą nas w nowych lokalizacjach. Jako Flying Tiger Copenhagen jesteśmy urozmaiceniem, a nasza obecność może wyróżnić galerię na tle konkurencji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Morel

Polecane