Popyt coraz słabszy, ale podaż nie naciska

Artur Szymański
03-10-2006, 00:00

Pierwsza sesja IV kwartału, choć zakończona wzrostem wartości WIG20, potwierdziła obawy o kiepską kondycję rynku. Sprzedający mocno nie naciskali. Mimo to indeks dwukrotnie w ciągu dnia zjeżdżał dość głęboko poniżej wartości zamknięcia piątkowej sesji.

Obrońcy rynku z trudem doprowadzili do zakończenia sesji na plusie. WIG20 rzutem na taśmę wzrósł do 2931,5 pkt. Oznacza to skromną 0,43-procentową zwyżkę. Trudno jednak o optymizm. Martwi zarówno styl, jak i spadek aktywności inwestorów. Obroty akcjami dwudziestu największych spółek podsumowano na 590 mln zł. To wynik co najwyżej średni, nie dający podstaw do wiary w siłę rynku. Nie ma co ukrywać — popyt dysponuje ograniczoną siłą, co szczególnie dobrze widać było pod koniec ubiegłego tygodnia. Polscy inwestorzy, pozbawieni wsparcia kapitału zagranicznego, nie mieli kompletnie sił windować cen akcji największych spółek w ramach tradycyjnego pod koniec kwartału zjawiska „window dressing”. WIG20 w ubiegłym tygodniu stał w miejscu, podczas gdy w USA i na giełdach zachodniej Europy kursy rosły w bardzo przyzwoitym tempie.

Tym bardziej więc należy się obawiać o los trendu na GPW, bo możliwe, że inwestorzy na rynkach zachodnich zechcą zrealizować zyski. Skoro koniunkturze na warszawskiej giełdzie nie pomogły niedawne zwyżki cen na Wall Street, we Frankfurcie, Londynie i w Paryżu, to jeśli teraz dojdzie tam do spadków, może to ostatecznie pozbawić nadziei ostatnich optymistów liczących na przebudzenie popytu w Polsce.

Początek poniedziałkowej sesji w USA przyniósł spadki. Także na rynkach Europy Zachodniej po południu inicjatywa przeszła w ręce sprzedających. Węgierski BUX tracił na wartości cały dzień i ostatecznie zakończył sesję 0,5-procentową stratą. To nie wróży nic dobrego posiadaczom akcji spółek notowanych na GPW. Na razie jednak nie ma co panikować. Niebezpiecznie zrobi się dopiero, gdy indeks czołowej dwudziestki spadnie w rejon 2864 pkt, który dwukrotnie — w połowie lipca oraz pod koniec sierpnia — powstrzymywał zapędy sprzedających. Dopiero jego pogłębienie da sygnał do bardziej zdecydowanego pozbywania się akcji.

Za wzrost wartości WIG20 na zamknięciu odpowiadają w największym stopniu Telekomunikacja Polska i Pekao, których kursy skoczyły na fixingu odpowiednio o 2,8 oraz 2,4 proc. Obroty w obu wypadkach sięgnęły około 65 mln zł. To nie jest wartość imponująca — nie można mówić o zdecydowanym ataku popytu. Najwyższej wartości obroty odnotowano na rynku KGHM, którego akcje podrożały o symboliczne 0,1 proc. Stanowi to przeciwwagę dla 0,2-procentowego spadku notowań PKN Orlen, przy wartości handlu 112 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Popyt coraz słabszy, ale podaż nie naciska