Popyt jeszcze nie spasował

Radosław Żurek
opublikowano: 12-02-2007, 00:00

Poprzedni tydzień na giełdzie rozpoczęliśmy zgodnie z planem — od konsolidacji przy szczytach hossy. Brak publikacji ważniejszych danych makro w USA i niewielkie zmiany na najważniejszych światowych parkietach sprawiły, że rynkowi zabrakło impulsu, który pchnąłby go na nowe szczyty. Pod koniec tygodnia nastroje na rynkach pogorszyły się i doszło do gwałtownych spadków. Nie towarzyszyły im jednak znaczące obroty, a na rynku terminowym liczba otwartych pozycji na kontraktach na WIG20 znacznie spadła, nie potwierdzając angażowania się nowego kapitału po krótkiej stronie rynku. Na razie spadki warto więc uznać za korektę styczniowych wzrostów.

Najbliższe sesje będą charakteryzowały się zmiennością nastrojów. Przed nami publikacje wyników spółek, a także wiele ważnych danych makro ze strefy euro i USA. Byki z pewnością nie powiedziały jeszcze ostatniego słowa. Można spodziewać się, że przecena na rynku zachęci większe grono inwestorów do zakupu akcji, co powinno zaowocować wzrostami kursów. Największym zagrożeniem jest obecnie bardzo prawdopodobna nerwowa reakcja tzw. ulicy, która zachęcona telewizyjną reklamą niedawno zainwestowała w jednostki TFI. Większa fala umorzeń zmusiłaby fundusze do sprzedawania akcji i zepchnęła rynek w dół.

Radosław

Żurek

inwestor@pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Radosław Żurek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy