Popyt na amerykańskie obligacje odciąga kapitał z rynków wschodzących

(Paweł Kubisiak)
opublikowano: 01-09-2006, 11:34

Rynek międzynarodowy: Czwartek przyniósł spadek notowań EUR/USD w okolice figury 1,28, po czym w godzinach wieczornych rynek ustabilizował się. W efekcie dzisiaj rano notowania utrzymały się w w/w rejonie. O godz. 9:49 jedno euro było warte 1,2805 dolara.

Rynek międzynarodowy: Czwartek przyniósł spadek notowań EUR/USD w okolice figury 1,28, po czym w godzinach wieczornych rynek ustabilizował się. W efekcie dzisiaj rano notowania utrzymały się w w/w rejonie. O godz. 9:49 jedno euro było warte 1,2805 dolara.

Wydarzeniem wczorajszej sesji było wystąpienie szefa Europejskiego Banku Centralnego po zakończonym posiedzeniu, na którym pozostawiono główną stopę procentową na poziomie 3,00 proc. Zgodnie z oczekiwaniami większości obserwatorów Jean-Claude Trichet pokazał swoje dosyć „jastrzębie” oblicze. Padły sformułowania o konieczności zachowana „wzmożonej czujności”, gdyż ryzyko wzrostu inflacji w strefie euro pozostaje nadal dosyć wysokie. Co ciekawe do góry zrewidowane zostały prognozy inflacji i wzrostu gospodarczego na ten rok. Bank centralny zignorował, zatem pojawiające się ostatnio sygnały, że europejska gospodarka może mieć szczyt koniunktury już za sobą, a inflacja zaczyna się stabilizować (wczoraj podano, iż wstępny wskaźnik HICP spadł w sierpniu do poziomu 2,3 proc. r/r). Nie można, zatem wykluczyć, że w dłuższej perspektywie Europejski Bank Centralny popełni ten sam błąd, którego chce uniknąć amerykański FED, czyli podniesie stopy procentowe do zbyt wysokiego poziomu, co będzie miało negatywny wpływ na stan gospodarki krajów „dwunastki”. Dlaczego jednak wczoraj EUR/USD zareagował na „jastrzębie” wystąpienie szefa ECB spadkiem? Po pierwsze rynek wycenia już wzrost stóp procentowych w Eurostrefie o 50 p.b. do końca roku, a po drugie sygnały zakończenia cyklu podwyżek w USA powodują rosnące zainteresowanie tamtejszymi obligacjami, co widać po spadku ich rentowności. W kontekście polityki FED interesująca była wczorajsza wypowiedź członka tego gremium, Williama Poole’a. Przyznał on, iż wprawdzie nie spodziewa się, aby wskaźnik inflacji nadal rósł, ale dodał, że bank centralny nie zawaha się podjąć odpowiednich decyzji, jeżeli scenariusz byłby inny. To pokazuje, że FED wciąż liczy się z ryzykiem, że „zakład o inflację”, który został przyjęty, może okazać się nietrafiony.

Z wczorajszych danych z USA warto zwrócić szczególną uwagę na odczyt wskaźnika bazowego PCE, czyli indeksu wydatków konsumenckich. W sierpniu wzrósł on o 0,1 proc. m/m, czyli mniej od zakładanych przez rynek 0,2 proc. m/m. Dzisiaj uwaga inwestorów skupi się na comiesięcznych danych z rynku pracy, które poznamy o godz. 14:30. Oczekuje się, że w sierpniu w gospodarce odnotowano wzrost o 120 tys. nowych miejsc pracy w sektorach pozarolniczych w sierpniu, wobec 113 tys. w ubiegłym miesiącu. Biorąc pod uwagę ostatnie dane makro można oczekiwać, że faktyczna figura wyniesie około 100 tys. Nie wydaje się jednak, aby wpłynęło to znacząco na notowania EUR/USD. Istotniejsze mogą okazać się późniejsze publikacje indeksu nastrojów konsumenckich Uniw. Michigan w sierpniu i indeksu ISM dla przemysłu.

Rynek otrzyma dzisiaj także trochę danych ze strefy euro - indeks PMI dla sektora przemysłu w sierpniu, stopę bezrobocia w lipcu i drugi odczyt danych o wzroście PKB w II kwartale. Paradoksalnie jednak nie powinny mieć one większego wpływu na notowania EUR/USD. Reasumując – dzisiaj możemy pozostawać w przedziale 1,2780-1,2840.

Rynek krajowy:

Pierwsze godziny wczorajszej sesji przyniosły umocnienie złotego, które jednak zostało później zanegowane. Pozytywny wydźwięk wypowiedzi unijnego przedstawiciela Jean Claude Junckera na temat węgierskiego programu redukcji deficytu budżetowego w najbliższych latach został przesłonięty przez raport opublikowany przez agencję Fitch na temat terminów przyjęcia euro przez kraje naszego regionu. Widoczna była w nim konkluzja, że akcesja opóźni się o dobre kilka lat. W przypadku Węgier mówi się teraz o 2014 r., a Polski o 2012 r. Dodatkowo krytyczne opinie, co do założeń zapisanych w nowym planie konwergencji pojawiły się także ze strony Węgierskiego Banku Centralnego.

Sygnały płynące z wczorajszego raportu Fitch’a niebezpiecznie zbiegają się z pojawiającymi się informacjami na temat naszego przyszłorocznego budżetu. Kotwica budżetowa na poziomie 30 mld zł zaczyna robić się coraz bardziej wirtualna, po tym jak wczoraj minister Anna Kalata poinformowała, iż premier zgodził się na przyznanie resortowi pracy ponad 5 mld zł dodatkowych wydatków w przyszłym roku. Stanie się to najprawdopodobniej kosztem zapowiadanej wcześniej przez Zytę Gilowską obniżki składek rentowych w przyszłym roku, co tak naprawdę stawia pod znakiem zapytania chęć realizowania odważnej reformy finansów publicznych. Zastanawia też dzisiejsza wypowiedź premiera Kaczyńskiego, iż przyszłoroczne wydatki budżetu mogą jednak przekroczyć 240 mld zł, chociaż kotwica budżetowa pozostanie na poziomie 30 mld zł. Warto w tym miejscu zacytować opinię szefa NBP sprzed kilku dni, który otwarcie przyznał, że jest ona dziurawa, a część wydatków zostanie ukryta poza centralnym budżetem.

Dzisiaj rano złoty jest słabszy niż wczoraj po południu. O godz. 9:49 za jedno euro płaci się 3,9610 zł, a za dolara 3,0920 zł. Naszym zdaniem rośnie ryzyko wzrostu notowań EUR/PLN w okolice 3,97 zł, a USD/PLN powyżej 3,10 zł. Klimat u nas i w regionie zaczyna się pogarszać, a zagraniczni inwestorzy coraz bardziej interesują się inwestycjami w amerykańskie obligacje, niż aktywa na rynkach wschodzących.

Marek Rogalski, Główny analityk walutowy DM TMS Brokers S.A.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Paweł Kubisiak)

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu