Popyt na blue chipy zapobiegł spadkom

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 04-01-2008, 00:00

Po fatalnym zakończeniu inaugurującej nowy rok sesji za oceanem można było przypuszczać, że niedźwiedzi pazur zada bolesne rany warszawskim inwestorom. Na szczęście złe przeczucia się nie zmaterializowały. Posiadacze akcji mogli mówić o sporym szczęściu.

Spadki w USA spowodowały wiadomości o rosnącym prawdopodobieństwie recesji i jednocześnie coraz większej presji inflacyjnej ze strony drożejącej ropy. Cena baryłki sięgnęła w środę 100 USD. Gdyby ropa miała kontynuować wędrówkę w kierunku 120 dolarów, jak zakładają niektórzy analitycy, wywołałoby to znaczny wzrost ceny paliw w USA i spadek wydatków na inne dobra. Ponieważ wydatki amerykańskich konsumentów stanowią ostatnią linię obrony przed recesją, taki obrót wydarzeń byłby katastrofalny dla gospodarki. Dlatego nawet nadzieja na kolejną redukcję stóp procentowych pod koniec stycznia nie powstrzymała wyprzedaży.

Na szczęście dla warszawskich akcji poranne nastroje na rynkach Europy były stonowane dzięki rosnącym kontraktom terminowym na amerykańskie indeksy. To pomogło przetrwać indeksowi WIG20 pierwsze minuty handlu, kiedy podaż mogła wyrządzić największe szkody. Chociaż szybko znalazł się on poniżej psychologicznej bariery 3400 pkt, nie spędził tam zbyt wiele czasu. Po znacznej przecenie pod koniec roku nie było wielu chętnych do sprzedaży akcji za wszelką cenę. Wykorzystali to inwestorzy z gotówką w portfelach i szybko podnieśli indeks powyżej poziomu wsparcia.

Dalszy przebieg sesji był bardzo spokojny, a popyt kontrolował blue chipy, nie dopuszczając do ponownego testu linii 3400 pkt. Największe spółki były otoczone szczególną troską, więc radziły sobie znacznie lepiej od mniejszych kuzynów. Indeks mWIG40 musiał długo znosić harce podaży, ale ostatecznie udało mu się znacznie zmniejszyć rozmiary sięgającej momentami 2 proc. straty i zakończyć dzień tylko 0,5 proc. pod kreską.

WIG20 zdominowały trzy spółki — KGHM, Pekao i TP. Trio miało wystarczającą siłę, by najpierw obronić indeks przed przeceną, a potem podnieść go ponad poziom środowego zamknięcia. Akcje tych spółek zyskały średnio powyżej 2 proc., dzięki czemu WIG20 zdołał zakończyć źle zapowiadającą się sesję niespodziewanym zyskiem. Pomogło w tym co prawda pozytywne otwarcie notowań za oceanem, ale i tak popyt okazał determinację do obrony.

Co dalej?

Trend bez zmian

Wczorajsza obrona indeksu największych spółek nie zwiastuje odwrócenia spadkowego trendu. Wszystko zależy wyłącznie od rozwoju sytuacji na głównych rynkach światowych. Można tylko założyć, że gdyby tam doszło jednak do ocieplenia, reakcja na dość mocno wyprzedanej GPW byłaby silna. Na razie jednak bezpieczniej jest obserwować wydarzenia z gotówką w portfelu.

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy