Popyt na panele LCD wzrósł 5-krotnie

Kamil Kosiński
14-08-2002, 00:00

Sprzedaż paneli LCD to już nie promile, ale pojedyncze procenty całego rynku monitorów. Do przełomu tego doszło głównie za sprawą klientów indywidualnych i rynku SOHO. Paradoksalnie więc, największy popyt na te stosunkowo drogie urządzenia generują klienci najbardziej wrażliwi na cenę.

W roku 2001 sprzedano w Polsce blisko 5 razy więcej paneli LCD niż w roku 2000. Dzięki temu ich udział w całym rynku monitorów wzrósł z promili do blisko 3 proc. Jest to oczywiście powód do zadowolenia dla dostawców tego typu sprzętu. Trzeba jednak pamiętać, że w liczbach bezwzględnych są to ciągle niewielkie ilości. Nabywców znalazło bowiem tylko około 30 tys. monitorów ciekłokrystalicznych. Rynek wchłonął więc ponad trzy razy mniej samodzielnych paneli ciekłokrystalicznych, niż korzystających do wyświetlania obrazu z tej samej technologii i kosztujących z reguły dwa, trzy razy więcej notebooków.

— Tego nie da się porównywać. Notebook jest kompletnym urządzeniem, które kupują ludzie potrzebujący przenośnego komputera. Użytkownicy notebooków są skazani na panel LCD. Nie mogą bowiem wybrać wersji kineskopowej. Tymczasem kupując komputer stacjonarny, klient ma do wyboru monitor CRT i LCD. Ten ostatni jest przy tym znacznie droższy — zaznacza Mariusz Orzechowski, dyrektor polskiego przedstawicielstwa NEC-Mitsubishi Electronics Display.

Za wyższą cenę uzyskuje się jednak określone profity. Panele LCD zajmują mniej miejsca, zużywają co najmniej o połowę mniej energii i nie mają tak negatywnego wpływu na wzrok, jak monitory kineskopowe. Nawet uświadomienie tych wszystkich zalet, nie zawsze wystarcza, aby namówić klienta do ich zakupu.

— Byłem świadkiem próby sprzedaży panelu LCD w sklepie komputerowym. Klient wybrał jednak monitor kineskopowy. Stwierdził przy tym, że przy swoim budżecie domowym po prostu nie stać go na wyświetlacz ciekłokrystaliczny, mimo iż jest przekonany, że pod każdym względem jest on lepszy od monitora CRT — twierdzi Krzysztof Sułowicz, dyrektor działu peryferiów komputerowych w Samsung Electronics Polska.

Charakterystyczne jednak, że przedstawiciele największych dostawców wyświetlaczy ciekłokrystalicznych na polski rynek zgodnie twierdzą, że jego wzrost związany jest właśnie z zakupami klientów indywidualnych i rynku SOHO. Przetargi na zakup większej liczby paneli LCD właściwie zaś nie istnieją. Tak więc o pozycji poszczególnych dostawców nie decyduje jeden czy dwa kontrakty z firmą zatrudniającą wielu pracowników biurowych, lecz sieć sprzedaży detalicznej i wizerunek marki w świadomości nieco bogatszych Kowalskich.

— Kilka lat temu, gdy rynek paneli LCD dopiero się tworzył, kontrakt na 200 monitorów potrafił zupełnie odwrócić statystykę. Obecnie takie przetasowania nie są proste. Wygranie jednego czy dwóch, nawet większych przetargów nie powoduje dużych zmian w pozycji rynkowej poszczególnych dostawców — podkreśla Mariusz Orzechowski.

Nie oznacza to jednak, że do takich przetasowań nie dochodzi. Najboleśniej odczuł to Philips. W 2000 r. markę tę nosiło blisko 34 proc. monitorów ciekłokrystalicznych sprzedanych w Polsce. W 2001 r., mimo sprzedaży ponad dwa razy większej liczby urządzeń, ilościowy udział koncernu w polskim rynku spadł do 17 proc. Pozwoliło to Philipsowi utrzymać pozycję lidera, jednak musiał się nią podzielić z Samsungiem, który osiągnął podobne wyniki sprzedaży, a rok wcześniej plasował się na trzecim miejscu. Na tę pozycję przesunął się z kolei NEC, który wyraźnie zdystansował LG, będące dotychczas wiceliderem i produkujące matryce do swoich monitorów wspólnie z Philipsem.

— W skali całej korporacji rynek polski jest dla nas drugorzędny. Z tego powodu nie otrzymywaliśmy tak dużo paneli LCD, jak moglibyśmy sprzedać. Pierwszeństwo w dostawach miały Stany Zjednoczone i Europa Zachodnia. Trudno zaś polepszać statystyki sprzedaży, jak nie ma co sprzedawać — wyjaśnia Paweł Maj, odpowiedzialny za sprzedaż monitorów w LG Electronics Polska.

Trudno orzec, czy to wytłumaczenie jest prawdziwe. Faktem jednak jest, że udział LG w rynku spadł z blisko 20 do około 7,5 proc. Takie wyniki zanotowały zaś CTX i Hivision. Dla tej ostatniej marki był to pierwszy rok istnienia na rynku wyświetlaczy ciekłokrystalicznych i tak dobry wynik bez wątpienia jest zaskoczeniem. Przedstawiciel wrocławskiej firmy AB, która jest właścicielem marki Hivision (monitory produkowane są w Azji) oraz wyłącznym dystrybutorem tajwańskiego CTX, tak tłumaczy przyczyny sukcesu:

— Monitory Hivision istniały już na rynku CRT. Na rynek paneli LCD nie weszliśmy więc z zupełnie nieznaną marką. Naszą ideą było też, aby przynajmniej jeden model znajdował się wśród trzech najtańszych na rynku o określonej przekątnej ekranu. Założyliśmy też, że nasza oferta będzie dawała klientom rzeczywisty wybór. Od razu więc wprowadziliśmy na rynek cztery modele. Ponadto monitor HV 151 dwukrotnie zdobył nagrodę miesięcznika komputerowego „Chip” dla produktu o najlepszym stosunku jakości do ceny. Bardzo nam to pomogło w sprzedaży. Takie testy odbywają się dla każdego typu produktów tylko raz w roku i nigdy wcześniej nie zdarzyło się, aby ten sam model dwa razy zdobył tę nagrodę — informuje Arkadiusz Brzezicki, szef działu peryferiów w firmie AB.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Innowacji / Technologie / Popyt na panele LCD wzrósł 5-krotnie