Popyt nie wykorzystał przełomowej szansy

Kamil Zatoński
opublikowano: 31-03-2011, 00:00

Trwa przeciąganie liny na GPW. Słaby finisz wczorajszej sesji skomplikował sytuację posiadaczy akcji.

2820 punktów to bariera nie do przejścia dla WIG20. Wszystkie próby wybicia kończą się niepowodzeniem

Trwa przeciąganie liny na GPW. Słaby finisz wczorajszej sesji skomplikował sytuację posiadaczy akcji.

Po pokonaniu 2800 punktów w miniony piątek indeks WIG20 rozpoczął tydzień od kontynuacji zwyżki, ale determinacja inwestorów grających na wzrosty nie była wyraźna. We wtorek indeks cofnął się do strefy konsolidacji, ograniczonej od góry oporem przy 2820 pkt. Dopiero wczoraj kupujący odważniej ruszyli na zakupy. Zabrakło kropki nad "i", czyli zakończenia sesji wyraźnie powyżej tej ważnej bariery. Na finiszu indeks cofnął się do 2806,43 pkt. To oznacza, że rynek nadal porusza się w bok.

Szczęście było blisko

W szczytowym momencie indeks blue chipów doszedł do 2846,60 pkt. Przebudziły się przede wszystkim spółki z sektora finansowego. Drożały BRE Bank i Getin, w górę szedł też kurs PKO BP. O ponad 2 proc. rosły akcje PKN Orlen, mocny był też PGNiG i TVN. Piątą sesję rósł kurs Telekomunikacji Polskiej. Warunki do większego ruchu w górę były sprzyjające. Mocno rosły indeksy giełd w Azji, na największych parkietach w Europie Zachodniej indeksy też zyskiwały. Ogólnoeuropejski Stoxx600 Europe rósł już szósty raz z kolei. To najdłuższa seria od grudnia. Dobre nastroje towarzyszyły też początkowi handlu na Wall Street.

Kiedy wydawało się, że wszystko zmierza do pozytywnego finału, kupujący akcje odpuścili, a indeks największych spółek stracił znaczną część zdobyczy. Finiszował nawet niżej niż we wtorek. 2806 punktów na koniec sesji to dzienne minimum. Nie świadczy to najlepiej o sile popytu.

— Szturm na opór nie udał się. Fakt, że bariera została na krótko przekroczona, a później rynek się załamał, wygląda jeszcze gorzej, niż gdyby do ataku i przekroczenia bariery w ogóle nie doszło. Dobra wiadomość jest jednak taka, że WIG20 ciągle znajduje się w trendzie wzrostowym rozpoczętym 15 marca. Środowe niepowodzenie byków tego nie zmieniło. W sumie sytuacja pogorszyła się, ale rozstrzygnięcie mimo wszystko jeszcze nie nastąpiło — mówi Marcin Lachowski, analityk BM BGŻ.

Złoty wysłał sygnał

Sygnałem ostrzegawczym jest jednak zachowanie złotego, który w ostatnich dniach się umacniał. Wczoraj po południu doszło jednak do wyraźnej korekty. Kurs EUR/PLN znów wzrósł powyżej 4 zł.

— Złoty słabnie, bo inwestorzy zaczynają obawiać się problemów z długiem i deficytem. Wydać też, że dyskusja na temat przyszłej polityki amerykańskich władz monetarnych (Fed) wpływa na wzrost rentowności amerykańskich obligacji, a to zwyczajowo szkodziło rynkom akcji, zwłaszcza emerging markets — mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ.

Mimo niezdecydowania inwestorów, Tomasz Czarnecki, makler CDM Pekao, nadal uważa, że w drugim kwartale indeks WIG20 wzrośnie do 3000-3200 pkt.

— Inwestorzy ignorują kłopoty krajów z tzw. grupy PIIGS. Widać to po zachowaniu pary walutowej EUR/USD. Dlatego nadal uważam, że kolejne miesiące będą bardzo dobre dla rynków akcji, a szczególnie dla GPW. Polski rynek w wielu analizach jest postrzegany jako relatywnie tani dla inwestorów zagranicznych. Wskaźniki rynkowe dla akcji są niskie, a atrakcyjność naszej giełdy zwiększa słaby złoty — mówi Tomasz Czarnecki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy