Popytem cieszyły się tylko walory gigantów

Włodzimierz Uniszewski
opublikowano: 16-04-2008, 00:00

Po czarnej serii informacji z amerykańskich spółek inwestorzy zaczęli z niepokojem spoglądać na agencyjne nagłówki, prosząc po cichu o lepsze wieści. Wczoraj ich prośby zostały wysłuchane, a obawa przed szybkim marszem indeksów w stronę styczniowego dna koniunktury nieco zmalała. Nie należy jednak sądzić, że zagrożenie minęło. Na rynkach dominuje niepewność, notowania wahają się chaotycznie, a aktywni inwestorzy działają pod znaczną presją stresu, bombardowani doniesieniami zza Atlantyku. Na GPW po piątkowym wzroście aktywności nie pozostał nawet ślad. Wróciła męcząca rutyna handlu na skąpych obrotach. Warszawscy inwestorzy reagują obecnie tylko na najsilniejsze impulsy z zewnątrz. Gdy ich brak, rynek zapada w letarg.

Po poniedziałkowym uspokojeniu sytuacji w USA, gdzie słabe wyniki banku Wachovia nie zdołały pogrążyć indeksów, otwarcie w Warszawie przebiegło w sennej atmosferze. WIG20 zaczął dzień od niewielkiej zwyżki. Mimo że rynek terminowy sygnalizował spory pesymizm inwestorów, nie było chętnych do sprzedaży akcji. Właściciele gotówki także nie mieli ochoty się z nią rozstać. Do transakcji dochodziło sporadycznie, a indeks blue chipów godzinami balansował na linii neutralnej.

Panującej w całej Europie stabilizacji nie przeszkadzał nawet silny wzrost cen ropy, grożący podsyceniem i tak już niebezpiecznie rosnącej inflacji. Dzięki bijącemu właśnie rekordy złotemu polska gospodarka na razie dzielnie znosi wzrost cen za granicą. Wczoraj GUS poinformował, że ceny detaliczne wzrosły w marcu idealnie zgodnie z prognozą, o 4,1 proc. w skali roku. Na dane o inflacji czekano nie tylko w Polsce. Wszyscy chcieli się dowiedzieć, ile wyniósł miesięczny wzrost cen producentów w USA. Dane okazały się znacznie wyższe od prognozowanych, ale po odjęciu cen paliw wskaźnik bazowy znalazł się dokładnie tam, gdzie miał się znaleźć. Jednocześnie opublikowano zaskakująco dobre informacje o poziomie aktywności gospodarczej w regionie Nowego Jorku. To pozytywne zaskoczenie w połączeniu z lepszymi wynikami farmaceutycznego giganta Johnson & Johnson ożywiło popyt na akcje.

Ostatnie dwie godziny sesji należały na GPW do popytu, choć trzeba pamiętać, że był on ograniczony tylko do blue chipów, a jego wartość była symboliczna. Dzięki wzrostowemu początkowi notowań w Nowym Jorku WIG20 zdołał utrzymać się do końca na plusie i zyskał 1,3 proc., a obroty wyniosły zaledwie 800 mln zł. Znacznie gorzej wypadł mWIG40, który oddał 0,8 proc. To potwierdza tezę, że do odbudowy popytu jeszcze daleka droga.

Włodzimierz Uniszewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Włodzimierz Uniszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu