Pora na promocję z głową

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 25-08-2010, 00:00

Co łapacz słodyczy i budzik ze śmigłem mają wspólnego z unijnymi programami? Finansuje je Bruksela.

Od 2011 r. na zakup gadżetów za pieniądze z UE regiony będą musiały dostać zgodę ministerstwa

Co łapacz słodyczy i budzik ze śmigłem mają wspólnego z unijnymi programami? Finansuje je Bruksela.

Niedawno "ważne narzędzia promocyjne" w postaci poncza przeciwdeszczowego, drewnianego jojo, pendrive’ów "ekologicznych na sznureczku", termosu i smyczy metalowej za pieniądze z Unii Europejskiej (pokryje 85 proc. kosztów) zamówiło województwo warmińsko-mazurskie. Przedmioty mają promować walory turystyczne Kanału Elbląskiego. Dlaczego akurat takie i co mają wspólnego z regionem?

— Musiały to być rzeczy tanie, które wręczymy osobom odwiedzającym nasze stoisko na targach, m.in. w Berlinie. Ważne, by miały logo i namiar na naszą stronę internetową. Niektóre będzie można postawić na biurku — tłumaczy Robert Szewczyk, rzecznik warmińsko-mazurskiego urzędu marszałkowskiego (UM).

Zapotrzebowanie na równie oryginalne gadżety zgłosiło podlaskie. Region ogłosił przetarg na dostarczenie 2 tys. pomponów reklamowych, 50 zestawów do gry w piłkę plażową, 100 budzików z "cyfrowym ekranem i śmigłem", 25 kg cukierków Krówka, 500 chłodziarek na butelkę i jednego "miniłapacza słodyczy". Przedmioty mają rozsławić na Podlasiu Program Rozwoju Obszarów Wiejskich.

Gadżet z głową

O tym, że pieniądze da się wydać inaczej, można się przekonać w tym samym regionie. Projekt "Kampania informacyjno-promocyjna województwa podlaskiego na lata 2010-2011", na który region przez dwa lata wyda 3,5 mln zł, oprócz ogólnopolskiej akcji promocyjnej i imprez plenerowych, przewiduje przygotowanie bardziej edukacyjnych gadżetów.

— Wolimy kupić coś, co uczy, nawet jeśli miałoby kosztować więcej. Przygotowaliśmy np. autorską grę dla dzieci o regionie, wydamy album z fotografiami. Inne gadżety to tylko torba i koszulka z nowym logo Podlasia — mówi Magdalena Łyżnicka-Sanczenko, dyrektor departamentu współpracy z zagranicą i promocji w podlaskim UM.

Województwo dolnośląskie w 2010 r. na promocję Regionalnego Programu Operacyjnego z dostępnych 456 tys. zł na gadżety wyda 52 tys. zł.

— Postawiliśmy na programy w regionalnej telewizji i płatne artykuły w prasie lokalnej. W latach 2010-11 po Legnicy, Wałbrzychu, Jeleniej Górze będą jeździły po dwa autobusy oklejone informacjami o unijnych funduszach. Gadżety rozdajemy głównie dzieciom w konkursach, np. odblaskowe paski, które zwiększają bezpieczeństwo na drodze — wyjaśnia Ireneusz Ratuszniak, dyrektor departamentu RPO w UM na Dolnym Śląsku.

Ministerstwo skontroluje

Aby pieniądze nie szły na tandetne gadżety, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR) znowelizowało w czerwcu wytyczne w zakresie informacji i promocji. Do tej pory resort jedynie opiniował działania promocyjne regionów. Od 2011 r. będzie mógł powiedzieć nie, kiedy pomysły samorządowców będą chybione.

— Dotychczas zgłaszaliśmy prośby lub sugestie. Dotyczyły m.in. ograniczania budżetu na zakup materiałów promocyjnych, np. gadżetów, walorów promocyjnych materiałów, których zakup planowano, a także celowości wybranych organizowanych imprez — wyjaśniają przedstawiciele MRR.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu