Port Sochaczew walczy z czasem i biurokracją

Magdalena Brzózka
opublikowano: 02-06-2009, 00:00

Nowe lotnisko może być gotowe przed EURO 2012. O ile jego właścicielom uda się szybko załatwić formalności.

Nowe lotnisko może być gotowe przed EURO 2012. O ile jego właścicielom uda się szybko załatwić formalności.

Zarząd krakowskiego portu Balic nie wstrzymuje planów i na inwestycje w rozwój wyda w ciągu trzech lat 800 mln zł. Pełen wiary jest również zarząd lotniska, które dopiero znajduje się w fazie projektowej. Kilka tygodni temu Mazowiecki Port Lotniczy Sochaczew dostał od Urzędu Lotnictwa Cywilnego promesę zezwolenia na założenie cywilnego lotniska.

— Musimy teraz przebrnąć przez administracyjny etap przygotowań, który może być bardzo czasochłonny. Kilka miesięcy potrwa gromadzenie oraz opracowanie dokumentów przetargowych, potem wybierzemy firmę, która zaprojektuje lotnisko — mówi Przemysław Nowak, prezes MPL Sochaczew.

Wykonawca projektu zostanie wyłoniony w przetargu, dlatego trzeba liczyć się z tym, że procedury potrwają kolejnych kilka miesięcy.

— Chcielibyśmy rozpocząć budowę lotniska jak najszybciej, najchętniej w połowie przyszłego roku, by prace skończyć do 2012 r. Chcemy zdążyć na EURO 2012, jednak nie za wszelką cenę. Jest to możliwe, jeśli decyzje administracyjne będą podejmowane sprawnie — tłumaczy Przemysław Nowak.

Sochaczew nie musi martwić się o finansowanie, bo ma austriackiego inwestora. Fundusz Airport International (dawny Meinl), który kontroluje 40 proc. udziałów (25 proc. ma rodzina Komorowskich, 12,5 proc. woj. mazowieckie, a po 10 proc. miasto i gmina Sochaczew). Austriacy chcą w rozwój lotniska zainwestować 210 mln EUR.

Sochaczew ma wspomagać zatłoczone Okęcie. Stawia nie tylko na ruch tanich linii. Z powodu bliskości licznych centrów logistycznych i siedzib wielu firm spedycyjnych oraz położenia w centrum Polski liczy także na loty cargo. Nie martwi się, że równolegle trwają prace nad uruchomieniem innych portów, m.in. w Modlinie.

— Miejsca starczy dla wszystkich. Najbardziej optymistyczne prognozy mówią o 25 mln pasażerów odprawianych z okolic Warszawy w 2030 r. Granicą rentowności naszego lotniska będzie 1,5-2 mln pasażerów rocznie — mówi Przemysław Nowak.

Obecnie tę liczbę przekraczają porty: Katowice, Kraków, Gdańsk i Warszawa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Brzózka

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu