Posłowie ostrzegają przed monopolem

Agnieszka Berger
opublikowano: 25-08-2006, 00:00

Posłowie z Komisji Gospodarki krytykują rząd za konsolidację pionową energetyki. Ministrowie straszą, że bez niej w Polsce zabraknie prądu.

Posłowie z sejmowej Komisji Gospodarki wysłuchali wczoraj informacji rządu na temat realizacji programu dla energetyki. Kontrowersje nadal wzbudza przygotowywana przez resort gospodarki i skarbu pionowa konsolidacja branży, czyli łączenie w grupy producentów energii ze spółkami dystrybucyjnymi. Rządowe plany krytykowali głównie posłowie z Platformy Obywatelskiej (PO).

— Dlaczego rząd chce konsolidować energetykę pionowo, a nie poziomo? Jaki cel temu przyświeca? Czy to nie spowoduje monopolizacji rynku? — pytał wczoraj Adam Szejnfeld z PO, wiceprzewodniczący komisji.

Jak stwierdził przedstawiciel Platformy, nie mamy rynku energii, zasada swobody wyboru dostawcy (TPA) nie działa, przez giełdę przechodzi 2 proc. energii.

— Co — poza rozwiązaniem problemu kontraktów długoterminowych — rząd zamierza zrobić, żeby urynkowić energetykę? — pytał Adam Szejnfeld.

Jego obawy o monopolizację branży w wyniku konsolidacji pionowej podziela nie tylko Wojciech Saługa z PO (którego zdaniem, rządowy program dla energetyki to zbiór pobożnych życzeń), ale też Antoni Mężydło, poseł PiS, który zarzucił ministrom, że „bawią się spółkami”, zapominając o interesach odbiorców energii, dla których najważniejsze są niskie ceny prądu.

— Dbając o dobrą kondycję energetyki, szkodzi się całej gospodarce — uważa poseł PiS.

Michał Krupiński, wiceminister skarbu, bronił programu, argumentując, że skonsolidowana pionowo jest europejska energetyka.

— Jeśli, zdaniem posłów, warunkiem zbudowania rynku energii jest prywatyzacja, dlaczego Sejm odrzucił informację ministra skarbu na temat prywatyzacji Zespołu Elektrowni Dolna Odra? Dlaczego ta komisja wielokrotnie przegłosowywała dezyderaty w sprawie wstrzymania prywatyzacji? — pytał Michał Krupiński.

Według Tomasza Wilczaka, wiceministra gospodarki, program rządu to optymalne rozwiązanie, które godzi rozbieżne interesy — utrzymanie cen energii na poziomie akceptowalnym dla odbiorców i zapewnienie spółkom siły finansowej, która umożliwi inwestycje w nowe moce.

— Baza produkcyjna jest przestarzała i niezdolna do pokrywania rosnących potrzeb odbiorców. Jeśli nie zrealizujemy programu, wkrótce w Polsce może zabraknąć prądu, czego przedsmak mieliśmy już podczas letniego kryzysu — ostrzega Tomasz Wilczak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu