Posłowie schłodzili zapał sponsorów

EG
opublikowano: 29-06-2012, 00:00

Hołd dla trenera Górskiego może mieć negatywne skutki finansowe dla finansów Stadionu Narodowego.

Wczoraj na Stadionie Narodowym rozegrano ostatni polski mecz EURO 2012. Niedługo nazwa tej największej areny w Polsce będzie dłuższa o dopisek „im. Kazimierza Górskiego”.

Jeszcze przed meczem Niemcy — Włochy zadecydowali o tym posłowie. Tymczasem w toku są rozmowy z firmami, których marka miała być integralną częścią nazwy stadionu. Narodowe Centrum Sportu (NCS), które jest operatorem stołecznego obiektu, spodziewało się, że jesienią zakończy rozmowy z zainteresowanymi.

— Teraz pojawia się dodatkowy element, który trzeba będzie przedyskutować — mówi Daria Kulińska z NCS. To może skomplikować proces sprzedaży praw do nazwy, bo im dłuższa, tym mniej chwytliwa. A przecież warunkiem stawianym przez NCS było do tej pory zachowanie w nazwie frazy „Stadion Narodowy w Warszawie”.

— Rozmawiamy o różnych opcjach. Uważamy, że fraza „Stadion Narodowy” jest wartością sama w sobie. Ostatecznie trzeba będzie położyć na stoleróżne opcje i ich wyceny, a potem zadecydować — dodaje Daria Kulińska. Najlepiej więc, by do projektu weszła spółka o krótkiej nazwie. PGE prawdopodobnie chętne już nie będzie, bo jest patronem stadionu w Gdańsku (PGE Arena). Może więc JSW, GTC albo PZU? Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika, że skarb państwa chętnie widziałby na czerwono-białej osłonie stadionu nazwę ubezpieczyciela.

Według naszych informacji, PZU wcale się do tego nie pali. Po wczorajszym hołdzie dla najbardziej uznanego trenera polskiej kadry zapał prezesów jest jeszcze mniejszy. A przecież tłumu zainteresowanych i tak nie było, bo firmy już rok temu, kiedy NCS zbierało oferty, obawiały się wycinania ich nazwy. Czy teraz te obawy są jeszcze bardziej uzasadnione?

— Niekoniecznie. Port Lotniczy im. Fryderyka Chopina funkcjonował przez lata w społecznej świadomości jako Okęcie, jednak po kilku latach pracy nad marketingiem udało się to skojarzenie przezwyciężyć. Jeśli jakaś firma wejdzie na stadion szybko, a jej nazwa będzie dobrze pozycjonowana, opuszczane będzie raczej nazwisko Kazimierza Górskiego — ocenia Sebastian Hejnowski, wiceprezes Związku Firm Public Relations.

Ile trzeba będzie wyłożyć na taką promocję? Rafał Kapler, były szef NCS, spodziewał się rocznie około 10 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: EG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu