Posłowie spróbują poprawić budżet

Bartosz Krzyżaniak
07-12-2005, 00:00

Dziś posłowie zajmą się przyszłorocznym budżetem. Partie mają wiele wątpliwości, jednak żadna nie zamierza odrzucić go w pierwszym czytaniu.

Roman Giertych, lider LPR, oburzony parafowaniem przez Andrzeja Mikosza, ministra skarbu, wstępnej umowy sprzedaży akcji Zespołu Elektrowni Dolna Odra hiszpańskiej Endesie, zapowiedział wycofanie poparcia dla rządu w kwestiach gospodarczych.

Lista zastrzeżeń

Jak się jednak okazuje, nie oznacza to, że LPR będzie chciała odrzucić projekt budżetu.

— Na pewno nie w pierwszym czytaniu. Nasze poparcie uzależniamy od wprowadzenia do niego poprawek, dotyczących m.in. becikowego — zapowiada Wojciech Wierzejski, sekretarz LPR.

Tłumaczy, że chodzi o to, by tysiąc zł zapomogi trafiało do wszystkich matek, które urodziły dziecko, niezależnie od ich statusu majątkowego. Innym postulatem LPR jest realna redukcja nakładów administracyjnych i rzeczywiste ograniczenie biurokracji, co ma znaleźć swoje potwierdzenie w budżecie.

Samoobrona także chce, by na becikowe przeznaczono więcej pieniędzy. Postuluje też m.in. wprowadzenie minimum socjalnego.

— Ten budżet nie będzie służył rozwojowi państwa i gospodarki. Zawiera wiele elementów sprzecznych z zapowiedziami premiera. Zamiast taniego państwa widzimy wręcz wzrost nakładów na administrację. Jednak na deklaracje dotyczące poparcia budżetu dziś jest zbyt wcześnie. Konieczne są dalsze analizy i dyskusje — uważa Krzysztof Filipek z Samoobrony.

Marek Sawicki z PSL przyznaje, że nie jest to budżet, który ucieszyłby ludowców.

— Zmiany są kosmetyczne. Obawiamy się, że założenia co do wzrostu gospodarczego i dochodów z VAT są zbyt ryzykowne. Dopłaty do paliwa rolniczego traktujemy jak jałmużnę. Według moich obliczeń wyniosą około 24 proc., a w UE jest to co najmniej 50 proc. Jednak raczej go poprzemy — mówi Marek Sawicki.

Zresztą jego zdaniem, to, czy budżet przejdzie czy nie, nie będzie miało dużego znaczenia w sy- tuacji, gdy urząd prezydenta obejmie Lech Kaczyński.

Podobnego zdania jest Donald Tusk, który przypomina, iż w sytuacji nieuchwalenia budżetu pewnie obowiązywać będzie prowizorium. Lider PO zaznaczył, że według wstępnych obliczeń część projektów premiera może nie znaleźć pokrycia w dochodach.

— Jeśli w budżecie zobaczymy nieścisłości lub niedopatrzenia, nie dopuścimy do jego uchwalenia — zapowiedział Donald Tusk.

Po prostu super

Sam premier też ma wątpliwości.

— Obawiam się, czy budżet nie jest zbyt dobry — powiedział Kazimierz Marcinkiewicz.

Wyraził nadzieję, że poprą go wszystkie kluby.

— No, może poza SLD — dodał premier.

SLD nie zamierza odrzucać projektu w pierwszym czytaniu.

— Mimo że mamy wiele zastrzeżeń dotyczących np. braku działań prorozwojowych czy środków na ograniczanie bezrobocia. Jednak zamiast głosować przeciw, będziemy zgłaszać poprawki — zapowiada Anita Błochowiak z SLD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Posłowie spróbują poprawić budżet