Posłowie znów dzielą

Agnieszka Berger
20-01-2005, 00:00

Nawet jeśli posłowie nie zdołają zmusić MSP do podziału łódzkich elektrociepłowni, to przynajmniej opóźnią ich prywatyzację.

Po tym, jak specustawa o podziale państwowych łódzkich elektrociepłowni na część produkcyjną i dystrybucyjną oraz przekazaniu tej ostatniej miastu nie przeszła przez sejmową komisję ustawodawczą, posłowie wzięli się na sposób. Zaprojektowali kolejną regulację, która przynajmniej z nazwy nie dotyczy samego Zespołu Elektrociepłowni w Łodzi (ZEC), ale szerszej grupy „niektórych przedsiębiorstw energetycznych przewidzianych do prywatyzacji”. To, że oprócz łódzkiego ZEC ustawa objęłaby także kilka pomniejszych przedsiębiorstw, m.in. Nadwiślańską Spółkę Energetyczną, PEC z Dąbrowy Górniczej i legnickie WPC, należy jednak uznać za niezamierzony efekt poselskich działań. Naprawdę chodzi tylko o Łódź.

Bo będzie drożej

Poselski projekt ustawy, którym wczoraj zajmowały się na wspólnym posiedzeniu sejmowe komisje skarbu, infrastruktury i samorządu, to wsparcie dla łódzkich samorządowców, którzy o podział lokalnego producenta i dystrybutora ciepła walczą od chwili rozpoczęcia jego prywatyzacji, czyli prawie dwóch lat. Zwolennicy wydzielenia ze spółki części przesyłowej mają stałą paletę argumentów. Ostrzegają, że inwestor, w którego ręce trafi zintegrowany producent i dystrybutor ciepła, narzuci mieszkańcom wysokie ceny. Uważają też, że sieci powinny zostać skomunalizowane, bo zaopatrzenie w ciepło to ustawowy obowiązek gmin.

Zażądają prądu i gazu

— Jeśli przyjmiemy tę argumentację, za chwilę pojawią się żądania gmin, by przekazać w ich ręce również dystrybutorów energii elektrycznej i gazu, bo zaopatrzenie w te media też należy do zadań samorządu — próbował przekonać wczoraj posłów Dariusz Witkowski, wiceminister skarbu odpowiedzialny za prywatyzację.

Nie ukrywał, że zależy mu na pilnym sfinalizowaniu sprzedaży łódzkiej spółki. Projekt jest gotowy już od zeszłego roku. Inwestor, francuska Dalkia (spółka utworzona z EDF), która wygrała w przetargu ze szwedzkim Vattenfallem, dawno zamknął negocjacje z resortem i uzgodnił z pracownikami pakiet socjalny. Za 85 proc. akcji ZEC skarb państwa dostanie niebagatelną kwotę 800-900 mln zł.

Jednak posłom żądającym podziału spółki nie można całkowicie odmówić słuszności.

— Nie da się ukryć, że takiej pionowo zintegrowanej firmie znacznie łatwiej zamaskować nieefektywność. Szanse na skuteczną regulację byłyby większe, gdyby nastąpił przynajmniej prawny rozdział działalności produkcyjnej od dystrybucyjnej. Z drugiej strony firma może łatwiej prowadzic inwestycje i korzystać z synergii — mówi Tomasz Kowalak, dyrektor departamentu taryf w Urzędzie Regulacji Energetyki.

Połączone komisje zdecydowały wczoraj o nieodrzucaniu projektu w pierwszym czytaniu i skierowały go do specjalnie wyłonionej podkomisji. To oznacza, że na rychły finał prywatyzacji łódzka spółka raczej nie może liczyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Posłowie znów dzielą