Pośpiech będzie złym doradcą

Tadeusz Stasiuk
27-10-2005, 00:00

Liberalizacja tak, ale przy zachowaniu standardów rynku — uważa Marek Wodnicki, dyrektor działu prawnego GPW.

Implementacja nowych regulacji powinna prowadzić do stałego podnoszenia efektywności rynku, przy zachowaniu jego przejrzystości i bezpieczeństwa oraz zapewnić jak najlepszą ochronę interesów inwestorów. Jednak tworzone w pośpiechu, wyprzedzające prawodawstwo europejskie, regulacje mogą budzić obawy części ekspertów, w tym z warszawskiej giełdy.

Dyrektywom europejskim, a w szczególności dyrektywie MIFID (Directive on Markets In Financial Instruments) towarzyszyć będzie szereg aktów wykonawczych doprecyzowujących, dosyć ogólne, postanowienia Dyrektywy. Prace nad ostateczną wersją tych aktów oraz konsultacje prowadzone są w całej Europie, również w Polsce. Brak ostatecznych rozwiązań na poziomie europejskim stanowi istotną przeszkodę dla opracowania konkretnych rozporządzeń do polskich ustaw.

Proszę o spokój

Marek Wodnicki, dyrektor działu prawnego GPW, jest przekonany, że pośpiech w tej materii nie jest wskazany.

— Zmiany, oczywiście są konieczne i zrozumiałe z uwagi na systematyczny rozwój rynku, ale nie mogą odbywać się kosztem tego, co jest największą zdobyczą polskiego rynku kapitałowego — wysokich standardów, zwłaszcza w zakresie przejrzystości rynku i szeroko rozumianego zaufania inwestorów, na które pracowano przez ostatnie 15 lat — mówi Marek Wodnicki.

W wielkim stopniu obawy dotyczą ochrony interesów inwestorów indywidualnych, którzy mają ograniczone możliwości kontrolowania sytuacji na rynku. Uruchomienie alternatywnych platform obrotu i wprowadzenie transakcji bezpośrednich nie może utrudniać dostępu do obrazu całego rynku i dawać okazji do manipulacji.

Zagrożeniem dla klientów instytucji pośredniczących w handlu papierami wartościowymi może być konflikt interesów. Nastawieni na osiąganie jak najwyższych zysków pośrednicy mogą nie w pełni respektować tzw. zasadę best execution (zobowiązania do zawarcia transakcji na najlepszych dla klienta warunkach), co jest nieodłączną częścią mechanizmu systemu transakcyjnego na rynku regulowanym.

Zdaniem Marka Wodnickiego, zbyt szybkie wprowadzenie transakcji bezpośrednich (zawierane przez firmę inwestycyjną na własny rachunek umowy sprzedaży z klientami dającymi zlecenie — gdy przedmiotem zlecenia są papiery wartościowe dopuszczone do obrotu zorganizowanego) bez uwzględnienia wyników toczącej się aktualnie dyskusji europejskiej nad ostatecznym kształtem tych transakcji może doprowadzić do spadku płynności na rynku regulowanym. A to z kolei negatywnie przełoży się na poziomy cen, jakie można osiągnąć na GPW czy CeTO.

Przedstawiciel giełdy wskazuje również na zagrożenie dotyczące bezpieczeństwa dokonywanych rozliczeń. O ile na rynku regulowanym (giełdowym) rozliczenia objęte są specjalnym funduszem gwarantującym rozliczenie zawartej transakcji, czyli istnieje pewność rozliczenia transakcji, o tyle w przypadku transakcji bezpośrednich istnieje ryzyko kontrpartnera.

Ryzyko szarej strefy

Dużym wyzwaniem okaże się zapewne dopuszczenie do zawierania transakcji cywilnoprawnych. Zwłaszcza że na razie brakuje jasno określonych kryteriów pozwalających rozgraniczyć transakcje cywilnoprawne (nie podlegające regulacjom ustawowym) i transakcje bezpośrednie, które mają zostać ściśle uregulowane.

— Warto wspomnieć, że wprowadzenie transakcji cywilnoprawnych zwolnionych z opłat obniży dochody budżetu i może doprowadzić do powstania szarej strefy obrotu instrumentami — mówi dyrektor Działu Prawnego GPW.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Pośpiech będzie złym doradcą