Pośpiech w zakupach nie jest wskazany

Artur Szymański
19-04-2007, 00:00

Niespodziewany dar losu — prawo organizacji Euro 2012 — który przed środowym południem spowodował szał zakupów akcji na GPW, w drugiej połowie sesji stał się przekleństwem inwestorów. Tak to jest, gdy za decyzjami o zakupach stoją emocje zamiast chłodnej kalkulacji. Rozpędzony WIG bez trudu wzbił się kilkaset punktów powyżej okrągłej granicy 60 tys. pkt. Od przekroczenia bariery 50 tys. pkt minęło cztery i pół miesiąca. Można powiedzieć, że inwestorzy utrzymują stałe tempo wzrostu cen, bo droga od 40 tys. do 50 tys. pkt zajęła indeksowi pięć miesięcy.

Jeśli na przekroczenie kolejnych magicznych progów gracze nie chcą czekać znacznie dłużej, powinni powstrzymać emocje. Euforia nigdy nie kończy się dobrze, a środowa sesja była najlepszym dowodem i ostrzeżeniem. W drugiej części dnia do graczy, którzy wcześniej wyrywali sobie z rąk akcje spółek budowlanych (najbardziej skorzystają na przygotowaniach do piłkarskich rozgrywek), dotarło, że stali się posiadaczami walorów z wyczerpanym chwilowo potencjałem wzrostu. Nagle te papiery zaczęły parzyć w ręce.

Na finiszu WIG20 stracił w godzinę około 60 pkt, czyli więcej o 20 pkt, niż zyskał tuż po ogłoszeniu decyzji UEFA. W poprzednim komentarzu pisaliśmy, że inwestorzy powinni odpocząć przed podjęciem szturmu na 60 tys. pkt na WIG. Pośpieszyli się jednak, co może im zaszkodzić w krótkim terminie. Nie ma jednak obaw, jeśli chodzi o trend średnio- i długoterminowy. Pozostanie wzrostowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Pośpiech w zakupach nie jest wskazany