POŚREDNICY KREDYTOWI ZWALNIAJĄ TEMPO MARSZU

Krzysztof Maciejewski
14-04-2000, 00:00

POŚREDNICY KREDYTOWI ZWALNIAJĄ TEMPO MARSZU

Wyższe oprocentowanie kredytów procentuje spadek zainteresowania klientów zaciąganiem zobowiązań — tak dzieje się zwykle w bankach. Jednak prognozy tegorocznych wyników spółek zajmujących się pośrednictwem kredytowym wbrew wszystkiemu nie uderzają w kasandryczne tony.

Czasy, w których kredytów konsumpcyjnych udzielały tylko banki komercyjne, dawno należą do przeszłości. Od kilku lat trwa w Polsce dynamiczny rozwój firm parających się pośrednictwem kredytowym. Pośrednicy opierają swój sukces głównie na lenistwie klientów (to nie zarzut — wszak lenistwo jest motorem postępu!). Kiedy przed oczami staje wizja pójścia do banku i załatwiania osobiście wszystkich uciążliwych formalności związanych z pożyczeniem pieniędzy, wiele osób wybiera bardziej kosztowną, ale łatwiejszą drogę zdobycia środków na upragniony zakup.

Łatwy dostęp

Firmy pośrednictwa kredytowego skwapliwie wykorzystują niechęć klientów do samodzielnego załatwiania spraw w bankach. Za swe usługi i łatwość dostępu do pieniędzy zazwyczaj każą sobie słono płacić. Nie jest zresztą regułą, że wymagają mniej formalności niż banki. Często wyższemu oprocentowaniu i dodatkowej prowizji pobieranej przez pośrednika towarzyszą również uciążliwe wymogi dotyczące zabezpieczeń. Firmy te, tak jak i banki domagają się poręczycieli, weksli, zastawów na zakupionym towarze itp. Tak właściwie tylko kilka firm, np. Aris, CLA i Żagiel, odstąpiło od zabezpieczeń o charakterze wekslowym.

Pośrednicy nie narzekają na brak klientów przede wszystkim dzięki temu, że kredyty oferują bezpośrednio w sklepach, czyli tam gdzie zazwyczaj nie mają swoich przedstawicielstw banki.

Jednak każda osoba decydująca się na tego typu usługi powinna do kosztów związanych z oprocentowaniem długu doliczyć prowizje banku i pośrednika. To nie koniec. Przy kredytach ratalnych banki pobierają opłatę za każdorazowy przelew pieniędzy, np. na konto sklepu.

Do każdej miesięcznej raty powinniśmy więc doliczyć średnio 2,5 zł, co przy kredycie rozpisanym na 3 lata oznacza dodatkowy koszt wysokości 90 zł. Nawet przy dużej wartości pożyczki stanowi to sporą sumę. Przy kupnie lodówki lub pralki długoterminowy kredyt staje się całkowicie nieracjonalny.

Walka ze stopami

Podwyżka stóp procentowych, która pociągnęła za sobą wzrost kosztów kredytów, ograniczyła zapędy klientów do zadłużania. W tym roku już odczuły to banki, które w zeszłym roku odnotowały znaczny wzrost akcji kredytowej. Także firmy pośrednictwa kredytowego miały udane dwanaście miesięcy, dlatego teraz wiele z nich obawia się bessy, choć nie wszystkie.

— W pierwszych miesiącach 2000 roku notujemy wzrost wartości i liczby umów kredytowych, któremu nie przeszkodziły podwyżki stóp procentowych — twierdzi Joanna Haftarczyk z notowanej na GPW spółki Best.

Oprocentowanie kredytów w sopockiej firmie wzrosło przeciętnie z 18 proc. w listopadzie 1999 r. do 21,7 proc. w kwietniu tego roku. Podobne podwyżki były u większości pośredników.

Sztuka prezentacji

Jednym z nielicznych wyjątków jest wrocławski Lukas, który od maja 1999 roku nie zmienił stawki oprocentowania. Ale Lukas od kilku lat buduje w Polsce silną pozycję i dysponuje odpowiednimi rezerwami (czytaj: poziomem prowizji). Kulisy sprawy zdradzają analitycy branży.

— Firmy, które utrzymują lub nawet obniżają oprocentowanie kredytów ratalnych w sytuacji podwyżki stóp procentowych, odbijają to sobie podnosząc swoją prowizję. Wiadomo np. że w Lukasie wynosi ona co najmniej 9 proc., a zdarza się, że jest nawet o kilka punktów wyższa — twierdzi jeden z obserwatorów rynku.

Mimo tego handicapu, również rynkowi potentaci zmuszeni są do poszukiwania nowych dróg dotarcia do klienta. Lukas Bank, finansowe ramię wrocławskiego Lukasa, wprowadził kilka dni temu obsługę kont przez Internet. Nowa oferta może przysporzyć klientów obu spółkom.

— Wstępne prognozy z początku roku zakładają, że w 2000 roku Lukas udzieli kredytów o wartości 2 mld zł — zapowiada Katarzyna Jędryczek-Wąsiel z Lukasa.

Socjologiczna blokada

O ile jednak w firmach pośrednictwa przyrost wartości umów o 21,5 proc. jest możliwy, o tyle chyba jednak nie można liczyć na podobny wzrost liczby udzielonych pożyczek. Kredyty ratalne skierowane są bowiem do dość specyficznego segmentu rynku i stanowią w Polsce swoisty fenomen.

W krajach Europy Zachodniej — np. w Anglii, funkcjonują tzw. loan companies, do których klienci zwracają się dopiero wtedy, gdy tracą szansę na uzyskanie kredytu w jakimkolwiek banku. Spółki pośredniczące odgrywają więc rolę lombardów. Specyfika polskiego rynku powoduje, że w ramiona pośrednika trafiają nawet ludzie o wysokich dochodach i dużej zdolności kredytowej.

Bez oprocentowania

— Poziom sprzedaży ratalnej jest powiązany z sytuacją ekonomiczną polskich rodzin. Chodzi więc o strach przed utratą pracy czy też brak perspektyw na większe dochody. Moim zdaniem, mniejsze zainteresowanie zakupami ratalnymi, które obserwowaliśmy w pierwszym kwartale 2000 roku, jest właśnie konsekwencją pogorszenia sytuacji ekonomicznej polskich rodzin — uważa Wojciech Przybylski, prezes spółki Aris.

Aris stosuje ciekawą formę promocji — kredyt krótkoterminowy nie jest oprocentowany. Oczywiście pośrednik zarabia na prowizji. Mimo to propozycję można zaliczyć do kuszących. Jednak oferta Arisa pozostaje ograniczona pod względem geograficznym — firma współpracuje tylko z tysiącem sklepów w południowej Polsce.

Ogólnopolski zasięg ma CLA z Wrocławia, która należy do największych pośredników w kraju. Okazuje się, że efekt skali nie jest lekiem na całe zło. Zdaniem Bernarda Afeltowicza, prezesa CLA, trzeba się liczyć ze zwolnieniem tempa przyrostu akcji kredytowej. Kierowana przez niego firma nie odczuwa na razie oznak nadchodzącego kryzysu.

— Koncentrujemy się na udzielaniu krótkoterminowych kredytów opartych na stałej stopie procentowej. Stąd zmiana stóp procentowych nie dotknęła większości naszych klientów — tłumaczy prezes CLA.

Samochodowy problem

Firmy wyspecjalizowane w udzielaniu kredytów samochodowych są w trudniejszej sytuacji.

— Zmieniliśmy nie tylko oprocentowanie. Trzeba było dostosować całą ofertę do nowych warunków — mówi Jarosław Skowron z firmy Dominet.

Dominet z Piaseczna specjalizuje się w kredytowaniu samochodów osobowych. Dzięki współpracy z autoryzowanymi dealerami kilku marek (m.in. Daewoo, Peugeot, Nissan) oprocentowanie kredytów może być obniżone o 0,5-0,7 proc.

Bezpośredni konkurent Dominetu — firma PTF, wybrał kredyty oparte o EUR i CHF.

— Oprocentowanie kredytów dewizowych jest niższe od złotowych i niezależne od wysokości stóp procentowych w kraju. Decyzje RPP przysporzyły nam więc klientów, gdyż poprawiły konkurencyjność naszej oferty -— mówi Elżbieta Wachowicz-Gwiżdż z PTF.

Istotną zaletą oferty PTF jest to, że klient podczas trwania umowy pożyczki może zmienić walutę, w której została ona udzielona.

Mimo urzędowego optymizmu, firmy kredytujące samochody muszą liczyć się z trudnościami. Rynek motoryzacyjny w Polsce przeżywa bowiem, jeżeli nie zapaść, to na pewno poważny zastój.

Od początku roku można zaobserwować spadek popytu na samochody, których kupujemy znacznie mniej niż w ubiegłym roku. Szansą może więc być kredytowanie tańszych aut używanych.

Szacunkowa liczba aut na polskich drogach przekracza 9 mln. Tymczasem badania pokazują, że około 46 proc. gospodarstw domowych (5,8 mln) nie ma jeszcze samochodu.

Taki zakup deklaruje w najbliższym czasie (czyli w ciągu 3 lat) około 4,5 mln gospodarstw, przy czym połowa tej grupy zamierza nabyć właśnie auta używane.

— Jeżeli przyjmiemy, że ludzie chcą wypaść w ankietach lepiej niż w rzeczywistości, można się domyślać, iż grupa ta się powiększy do 3 mln — ocenia jeden z analityków branży.

Jeżeli ta spekulacja się potwierdzi, zainteresowanie samochodami używanymi prześcignie popyt na nowe.

Jednak coraz poważniejszą konkurencję dla pośredników kredytowych stanowią również szybko rozwijające się banki samochodowe.

Krzysztof Maciejewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Maciejewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / POŚREDNICY KREDYTOWI ZWALNIAJĄ TEMPO MARSZU