Pośrednik obrotniejszy niż bankowiec

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 17-05-2011, 00:00

U pośrednika kredyt wyższy nawet o 100 tys. zł niż w banku. DK Notus ma wyższą średnią niż przeciętna.

Open Finance otworzył drogę na giełdę innym pośrednikom. Kolejny jest DK Notus

U pośrednika kredyt wyższy nawet o 100 tys. zł niż w banku. DK Notus ma wyższą średnią niż przeciętna.

Pośrednik kredytowy potrafi załatwić kredyt mieszkaniowy wyższy o 100 tys. zł niż w oddziale banku. Sprawdziliśmy jak w I kw. wyglądała sprzedaż tych kredytów w poszczególnych kanałach dystrybucji. Pośrednicy kredytowi biją resztę na głowę. W styczniu średnia wartość kredytu wyniosła 210 tys. zł. W pośrednictwach przeciętnie na klienta wypadło 289 tys. zł. Dla porównania: bankowe oddziały pożyczały średnio 185 tys. zł. Kredyty o najniższej wartości — 146 tys. zł — kredytobiorcy zaciągali przez internet. U deweloperów przeciętna to 199,6 tys. zł.

Podobnie jest w kolejnych miesiącach I kw. W marcu różnica w przeciętnej wartości kredytu w banku i u pośrednikach wynosiła 100 tys. zł. W oddziale bankowym na kredytobiorcę przypadało 171 tys. zł. Różnice w wartości kredytów można tłumaczyć częściowo mniejszą liczbą klientów odwiedzających pośredników. Z punktu widzenia frekwencji ich rynkowe udziały są znacznie mniejsze niż w wolumenie sprzedaży. Jeśli bowiem w lutym udzielili poprzez doradców kredytowych 33,4 proc. kredytów, to odsetek podpisanych umów w stosunku do wszystkich zawartych na rynku jest o 10 proc. mniejszy. W marcu różnica zmniejszyła się tylko o 0,5 proc.

Prospekt za kilka tygodni

Wyjaśnienie, dlaczego u pośrednika można dostać wyższy kredyt, jest stosunkowo proste.

— Mamy dostęp do prawie wszystkich ofert na rynku, dlatego możemy znaleźć kredyt dopasowany do możliwości klienta — wyjaśnia Robert Pepłoński, prezes DK Notus.

Tak jak pośrednicy odcinają się na tle rynku pod względem przeciętnej wartości kredytu, tak DK Notus wyróżnia się pod tym względem na tle branży.

— Mamy jedną z wyższych w całym sektorze — mówi Robert Pepłoński.

DK Notus jest trzecim pod względem sprzedaży kredytów mieszkaniowych graczem na rynku, choć od wicelidera, Expandera, dzieli go bardzo niewiele i bywało, że w statystykach miał drugie miejsce. Pośrednik jest równolatkiem Open Finance. Powstał w 2004 r. i wciąż należy do pięciu ojców założycieli, którzy po równo dzielą się udziałami w spółce. Trzy lata temu byli blisko dopuszczenia do biznesu inwestora finansowego, jednak ostatecznie nie doszło do podpisania umowy. Od pewnego czasu DK Notus mówił otwarcie, że myśli o giełdzie. Słowo stało się ciałem i w najbliższych tygodniach do Komisji Nadzoru Finansowego trafi prospekt emisyjny. Prezes DK Notus nie chce ujawnić żadnych szczegółów odnośnie giełdowych planów. Czy będzie to nowa emisja, czy obecni akcjonariusze sprzedadzą również swoje akcje?

— Chcemy zdobyć pieniądze na rozwój — mówi krótko Robert Pepłoński.

Lepszy model

DK Notus zatrudnia ponad 300 doradców kredytowych i ma sieć 29 oddziałów. W przeciwieństwie do większości konkurentów, pośrednik nie buduje kosztownych placówek. Nieco inny ma też model biznesowy.

— Część pośredników próbuje powielić model wprowadzony przez Expandera, a potem udoskonalony przez Open Finance. Żaden z nich nie osiągnął mocnej pozycji. DK Notus ma nieco inny model biznesowy. Jest nakierowany na sprzedaż kredytów we współpracy z deweloperami oraz pośrednikami w obrocie nieruchomościami. To go wyróżnia i daje przewagę konkurencyjną Jednak sprawia też, że koncentruje się na jednym produkcie — kredycie mieszkaniowym — mówi Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego.

DK Notus zapowiada rozszerzenie działalności również o produkty inwestycyjne. O dywersyfikacji mówią zresztą wszyscy pośrednicy. Na razie udaje się to tylko Open Finance. Tyle że pod hasłem "inwestycje" sprzedaje on głównie lokaty. Z 6,9 mld zł w 2010 r. tylko 59 mln zł to plany oszczędnościowe, a 297 mln zł jednorazowe produkty inwestycyjne.

— Wolumen sprzedaży produktów inwestycyjnych nie jest duży. Tyle że sprzedaż jednego mercedesa przynosi więcej przychodów niż dziesięciu maluchów. Przychody Open Finance z tego źródła są porównywalne z przychodami z pośrednictwa kredytowego — mówi Andrzej Powierża.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy