Postaram się o niespodzianki

Katarzyna Latek ,Tomasz Siemieniec
opublikowano: 07-04-2010, 00:00

Obecna strategia spółki ma horyzont do 2012 r. Prezes już tworzy nową. Pod koniec roku ujawni nowy azymut.

Postaram się o niespodzianki

Mirosław Godlewski w trzy lata wyprowadził Netię na prostą. Szuka nowych wyzwań, ale nadal wewnątrz firmy

Obecna strategia spółki ma horyzont do 2012 r. Prezes już tworzy nową. Pod koniec roku ujawni nowy azymut.

1,5 mld zł przychodów, wynik netto na plusie, 600 tys. klientów korzystających z internetu i opinia zdrowej spółki — tak wygląda Netia dzisiaj.

— Wypłynęliśmy już na ocean spokoju. Trzy lata temu, kiedy rozpoczynaliśmy żeglugę, kierunek był całkowicie nieznany. W 2007 r., gdy zaczynałem prowadzić Netię, przygotowania strategii trwały już prawie rok — wspomina Mirosław Godlewski, prezes spółki.

Nie było łatwo. Spółka była naprawdę w trudnej sytuacji.

— Spadały zyski, spadały przychody, wygasały ich źródła. Trzeba było szybko sformułować strategię, a potem przekonać do niej organizację i inwestorów — mówi prezes Netii.

Sformułowanie strategii poszło szybko. Przekonanie pracowników Netii było znacznie trudniejsze i zajęło około roku.

— To było coś, co mnie w Netii pociągało. Rada nadzorcza powiedziała, że jednym z najważniejszych kryteriów sukcesu jest zmiana kultury organizacyjnej — mówi prezes.

Pracownicy cenili wówczas poczucie bezpieczeństwa, stabilność, przewidywalność. Nowy szef postawił na zupełnie nowe wartości: przedsiębiorczość, zaufanie, koncentrację na kliencie, skuteczność. Przyznaje, że w pierwszym roku spowodowało to bardzo dużą rotację pracowników — około 30 proc. Dziś wynosi ona 10 proc.

Upór i konsekwencja

Kiedy prezes uporał się z wewnętrznymi trudnościami w firmie, niemal jednocześnie przyszło załamanie na giełdzie i kłopoty finansowe Novatora, wtedy jednego z głównych akcjonariuszy Netii.

— To był bardzo burzliwy okres, także w wymiarze personalnym. Pojawili się nowi akcjonariusze, nowa rada nadzorcza. Mogło to oznaczać, że pojawi się także nowy zarząd. Tym większa satysfakcja, jak się spojrzy wstecz i porówna, gdzie jesteśmy obecnie — mówi Mirosław Godlewski.

Wprowadzanie zmian wymagało ogromnego uporu i konsekwencji. Strategia Netii, którą współtworzył jej prezes, została rozpisana na kilka lat: trzy do pięciu, w zależności od celu.

— Uważam, że w danym roku trzeba koncentrować się na niewielu inicjatywach, najlepiej na jednej, a najwyżej na trzech — mówi prezes Netii.

W 2007 r. władze spółki doszły do wniosku, że trzeba skupić się na dynamicznym wejściu na rynek klientów indywidualnych i budowie nowej bazy abonenckiej. Właśnie wtedy zmieniło się otoczenie regulacyjne, co pozwoliło operatorom o ogólnopolskim zasięgu oferować usługi telekomunikacyjne. Zmiany organizacyjne w spółce zostały więc przełożone na 2008 r. Wtedy jednak spółka przeprowadziła udaną akwizycję Tele2. Cięcie kosztów znowu odsunęło się w czasie.

— To również nie był odpowiedni moment. Tele2 stanowiło 30 proc. przychodów Netii, spodziewaliśmy się dużych synergii. Gdybyśmy wtedy prowadzili redukcję kosztów, żadna z tych inicjatyw dobrze by nie poszła — mówi Mirosław Godlewski.

Redukcję przeprowadzono w 2009 r., gdy synergie z Tele2 były już widoczne. Efekty było widać w ubiegłorocznych wynikach. W tym roku mają być widoczne jeszcze lepiej.

Kierunek: klient

Mirosław Godlewski zapowiada na 2010 r. zbiory owoców pracy z poprzednich lat. Spółka ma przed sobą także nowe wyzwanie.

— Ten rok poświęcimy na zrewolucjonizowanie sposobu, w jaki obsługujemy klientów. Obecnie dajemy sobie radę ani lepiej, ani gorzej niż reszta telekomów. Ale to nas nie satysfakcjonuje. Chcemy się wyróżniać — zapowiada Mirosław Godlewski.

Spółka wdroży program Klientomania. Obserwatorzy rynku twierdzą, że w samą porę, bo w zeszłym roku operatora krytykowano za opieszałość w obsłudze klientów.

— Mieliśmy chwilowe zachwianie, wynikające ze swoistej klęski urodzaju. To m.in. efekty kampanii "Hipnotyzująca promocja" — przyznaje prezes.

Klientomania to cel na ten rok, ale prezes już patrzy dalej.

— Utrzymanie dyscypliny kosztowej, utrzymanie tempa zdobywania klientów i być może nowe akwizycje — to kluczowe cele na kolejne 2-3 lata — mówi Mirosław Godlewski.

Firma ma kontynuować przejęcia sieci ethernetowych. Chce w ten sposób pozyskać 100 tys. klientów. W grę wchodzi zakup około 20 sieci. Ale jest też zainteresowana przejęciem dużych operatorów: Dialogu i Exatela.

— Pod warunkiem, że będą na sprzedaż — zastrzega prezes.

A czy sama Netia mogłaby znaleźć inwestora?

— O naszej atrakcyjności stanowi fakt, że pasujemy do wielu układanek. Nikt poza Telekomunikacją Polską nie ma tak rozbudowanej sieci jak my ani takiej bazy abonentów stacjonarnych — mówi Mirosław Godlewski.

Ma już wizję Netii za trzy lata. Dzięki przejęciom operator może urosnąć o kolejne 30-40 proc., a zdaniem prezesa, skala działania jest w telekomie bardzo ważna. Ma generować wolną gotówkę na poziomie dobrych europejskich benchmarków dla operatorów alternatywnych. Marża EBITDA będzie na poziomie około 28 proc., a Capex (nakłady inwestycyjne odniesione do przychodów) — poniżej 15 proc. Większość klientów Netii będzie korzystać co najmniej z dwóch usług: głosowych i dostępu do internetu. Duża ich część będzie korzystać też z trzeciej — tzw. kontentowej (telewizja), oferowanej na różne sposoby, m.in. przez satelitę i IPTV, czyli przez sieci światłowodowe.

— Możemy rosnąć organicznie w tempie 3-5 proc., ale chciałbym więcej. Postaram się o niespodzianki — zapowiada prezes Netii.

Widzi się w spółce również za trzy lata, gdy obecna strategia, z horyzontem do 2012 r., zostanie zrealizowana.

— Rozpoczęliśmy już w tym roku kolejną falę planowania strategicznego, które wychodzi poza tę granicę. Nie chcę marnować czasu. Jestem już po pierwszym etapie prac z grupą 30 menedżerów. Odbyły się pierwsze warsztaty z radą nadzorczą. Pod koniec roku będziemy mówić publicznie o nowych kierunkach, ale nie mamy wątpliwości, że wyróżnikiem będzie obsługa klienta — mówi Mirosław Godlewski.

Główne wyzwania

Przez trzy lata były sukcesy, ale też chwile, gdy optymizm znikał. Zwłaszcza wtedy, gdy rynek sukcesów nie doceniał.

— Tak było nawet przy bardzo udanej transakcji wyjścia z P4 [operator komórkowego Playa — red.]. To była jedna z najważniejszych i najtrudniejszych decyzji, ale nigdy jej nie żałowałem. Netia nie byłaby dziś w tak dobrej kondycji, gdyby nie ta transakcja. Jednak analitycy i inwestorzy zdawali się tego nie dostrzegać — przypomina szef operatora.

Moment przełomowy, gdy widać było, że wszystko zmierza ku dobremu, przyszedł późno. W połowie ubiegłego roku.

— Akcjonariusz w Nowym Jorku podszedł do mnie i powiedział, że Netia to zupełnie inna spółka niż kilka lat temu. To był dla mnie dowód, że skala zmiany jest dostrzegalna — opowiada Mirosław Godlewski.

Jednak nadal czuje, że stoją przed nim wyzwania. O zmianie pracy nie myśli.

— W strategii poza rok 2012 postawimy sobie kolejne ambitne cele i stworzymy nową ścieżkę wzrostu. Czuję, że jesteśmy dopiero w połowie drogi — mówi prezes Netii.

Z płytek do telekomu

Mirosław Godlewski zarządza Netią od 15 lutego 2007 r. Wcześniej był prezesem Opoczna, jednego z największych polskich producentów płytek (od stycznia 2006 r). W latach 2003-05 był prezesem spółki Dec (zależnej od koncernu GATX). Od 1993 do 2003 r. pracował w koncernie PepsiCo — przez pierwsze lata na różnych stanowiskach menedżerskich, a w latach 2000-03 jako dyrektor generalny Pepsi-Cola General Bottlers Poland.

Mirosław Godlewski ukończył Politechnikę Warszawską (zarządzanie przemysłem). Ma także tytuł MBA uzyskany w Ashridge Management College. Jest członkiem zarządu Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych.

600

tys. Tylu klientów szerokopasmowego internetu ma obecnie Netia. Zaledwie trzy lata temu było ich 60 tys. Prognoza zakłada, że do końca 2010 r. będzie ich 680 tys. Obecny wynik daje Netii 10 proc. udziałów w rynku.

1,16

mln Tylu klientów Netii korzystało z usług głosowych na koniec 2009 r. Udział operatora w rynku wynosi już 11,5 proc. Na koniec roku ma być ich 1,225 mln.

1,55

mld zł Tyle według prognozy na 2010 r. mają wynieść przychody Netii.

Skorygowany zysk EBITDA sięgnie 355 mln zł, a zysk operacyjny — 60 mln zł.

Tomasz Kot twarzą Netii

Klienci operatora sami decydowali, kto zostanie twarzą Netii. W szeroko zakrojonej kampanii promocyjno-wyborczej mogli oddawać głosy na Tomasza Kota, Magdalenę Różczkę i Piotra Adamczyka. Wygrał Tomasz Kot. Był już m.in. Kaszpirowskim w "Hipnotyzującej promocji", która przyciągnęła tysiące klientów. Teraz jest jednocześnie selekcjonerem i wszystkimi zawodnikami w reprezentacji piłkarskiej, wymyślonej na potrzeby kampanii promocyjnej. Najnowsze wcielenie Tomasza Kota to brazylijski napastnik Toma Coteiro. Wcześniej klientów zachęcał m.in. Tomo Cotonga. Każdy z nich ma własny profil na Facebooku.

Widoczna poprawa na wielu poziomach

Przychody Netii w 2009 r. wyniosły 1,505 mld zł. Oznacza to wzrost o 35 proc. w porównaniu z 2008 r. Skorygowany zysk EBITDA za cały 2009 r. wyniósł 303,9 mln zł, czyli wzrósł o 78 proc. w stosunku do 2008 r. Zysk operacyjny sięgnął 14,2 mln zł w stosunku do straty operacyjnej wysokości 99,7 mln zł uzyskanej w 2008 r. Wreszcie zysk netto za cały 2009 r. wyniósł 88,7 mln zł (poprzednio 230,6 mln zł — pomogła sprzedaż P4).

W ubiegłym roku firma wprowadziła program oszczędnościowy Profit, który przyniósł 74,3 mln zł oszczędności brutto. W tym roku koszty obniżą się o kolejne 123 mln zł.

Katarzyna Latek

Tomasz

Siemieniec

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek ,Tomasz Siemieniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy