Analityk radzi: "Postaw na giełdę i małe spółki"

Do końca roku główne indeksy warszawskiej giełdy mogą zyskać nawet kilkanaście proc., twierdzi Sobiesław Kozłowski z DM Raiffeisena.

Specjalista, który był gościem rozmowy transmitowanej na portalu „pb.pl” oraz na profilu fejsbukowym „PB”, ocenia, że polskie aktywa mają szansę wrócić do rozpoczętej w listopadzie dobrej passy. Bezrobocie spada, indeks nastrojów w gospodarce niemieckiej IFO jest rekordowo wysoki, wyceny spółek są umiarkowane, rynek pierwotny przyspiesza, a kolejne bodźce do zwyżek może dać napływ unijnych pieniędzy oraz poprawa wyników spółek, wylicza specjalista. Według niego do przegrzania koniunktury jest jeszcze daleko, a do końca roku główne indeksy mają jeszcze kilkunastoprocentowy potencjał wzrostowy.

— Odczyty nastrojów inwestorów są obecnie neutralne, więc mamy do czynienia z dobrym momentem do zajmowania pozycji w horyzoncie kilku miesięcy. Dopiero kiedy zobaczymy szerokie napływy kapitału do funduszy, będzie można mówić o sygnale, że koniunktura jest bliska szczytu — zauważa Sobiesław Kozłowski. Korzystne warunki dla inwestowania w akcje powinny się utrzymywać, dopóki koszt pieniądza w Stanach Zjednoczonych, a także w Polsce, jest relatywnie niski, dodaje analityk.

Jego zdaniem, oznaką siły rynku jest fakt, że po kilku miesiącach znaczących zwyżek mamy do czynienia jedynie z płaską korektą. Dobrej koniunkturze na warszawskiej giełdzie będzie tymczasem sprzyjało otoczenie. Indeks MSCI Emerging Markets przełamał linię trendu spadkowego, w którym tkwił od 2007 r. Korelacja między polskim rynkiem a rynkami wschodzących powraca, a to daje szansę na to, że napływy zagranicznego kapitału nie ominą Polski. Zdaniem specjalisty, największy potencjał wzrostowy ma nastawiona na konsumenta branża odzieżowo-obuwniczo- -kosmetyczna.

— Tańszy dolar obniża koszty importu, a dzięki temu rosnąć powinny marże spółek z branży. Tymczasem niska stopa bezrobocia i wzrost funduszu płac wspierają popyt konsumpcyjny, co powinno przełożyć się na przychody. To będzie widoczne w wynikach za drugi, a przede wszystkim za będący okresem żniw czwarty kwartał, więc zgodnie z mottem „kupuj plotki, sprzedawaj fakty” na zakupy trzeba byłoby ruszyć już teraz — zauważa Sobiesław Kozłowski, wyróżniając wśród spółek CCC i LPP.

Najsłabiej spisywać się powinny tymczasem spółki paliwowe, których siła relatywna na tle szerszych indeksów znajdowała się od 2014 r. w tendencji wzrostowej, jednak przed tygodniem nie zdołała przełamać kwietniowego szczytu, co skończyło się mocną korektą. Pozytywne informacje są już uwzględnione w wycenach tych spółek, a to sygnał, by okazji do zarobku szukać gdzie indziej. Wśród dużych spółek specjalista wyróżnił Pekao, które zrównało się poziomem wskaźnika cena/ zysk z PKO BP, jednak to pierwsza z instytucji zasługuje na wyższą wycenę.

Po 12 miesiącach lepszego zachowania grupującego spółki z zaplecza blue chipów indeksu mWIG40 na tle sWIG80, to maluchy dysponują większym potencjałem. Wśród nich najbardziej docenił Quercusa, którego fundusze w przypadku hossy w tym segmencie powinny zanotować napływy kapitału, oraz Alumetal i Robyg.

— Cena do oczekiwanych w tym roku zysków dla tych spółek to mniej niż 10. Robyg dysponuje dużym bankiem ziemi, sprzyja mu koniunktura w branży deweloperskiej i oczekiwania na podwyżki stóp najwcześniej za rok. Alumetal poprawia efektywność, wyszedł na plus w inwestycji na Węgrzech, należy go też pochwalić za wiarygodny zarząd — mówi Sobiesław Kozłowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy