Postawmy na energię,a będą etaty w przemyśle

DI
23-05-2014, 00:00

Istnieje europejskie rozwiązanie kryzysu, ale zależy ono od tego, jak bardzo chcemy go poszukać — uważa szef duńskiego giganta w rozwiązaniach energetycznych

W czasach, gdy każdy stara się wymyślić nowatorskie rozwiązania chronicznego problemu powolnego wzrostu w Europie, odpowiedź Nielsa B. Christiansena wydaje się prawie staromodna. Ale prezes Danfossa, firmy, która zatrudnia ponad 22 tys. osób, mówi bardzo poważnie — w przemyśle powstaną tysiące miejsc pracy, o ile UE dotrzyma ambitnych celów klimatycznych i energetycznych.

Niels B.
Christiansen
Urodzony
w 1966 r.
1995-97 wiceprezes
Hilti Corp.
1997 r. dołączył
do GN Netcom
(rozwiązania audio)
2000 r. prezes
GN Netcom
003 r. wiceprezes
GN Store Nord
(rozwiązania do
aparatów słuchowych
i systemów
2004 r. wiceprezes
i dyrektor
wykonawczy
Danfossa
2008 r. prezes
Danfossa
[FOT. THOMAS NIELSEN]
Zobacz więcej

Niels B. Christiansen Urodzony w 1966 r. 1995-97 wiceprezes Hilti Corp. 1997 r. dołączył do GN Netcom (rozwiązania audio) 2000 r. prezes GN Netcom 003 r. wiceprezes GN Store Nord (rozwiązania do aparatów słuchowych i systemów 2004 r. wiceprezes i dyrektor wykonawczy Danfossa 2008 r. prezes Danfossa [FOT. THOMAS NIELSEN]

— To oczywiste, że istnieje europejskie rozwiązanie kryzysu, ale zależy ono od tego, jak bardzo chcemy go poszukać. Jesteśmy najbogatszą częścią świata, mamy największy rynek wewnętrzny, a pod względem standardu życia przewyższamy wszystkich — uważa Niels B. Christiansen.

W styczniu Komisja Europejska zaproponowała nową strategię polityki klimatycznej i energetycznej, wyznaczając cele do 2030 r. Przewidują one 40-procentowe ograniczenie emisji gazów cieplarnianych i zakładają, że 27 proc. energii w UE powinno pochodzić ze źródeł odnawialnych. Silne grupy przemysłowe okrzyczały strategię jako „zabójczą dla miejsc pracy”, ponieważ grozi wzrostem kosztów energii dla europejskiego biznesu.

— Przede wszystkim to niemiecki przemysł chemiczny przekonał wszystkich, że ceny energii to jedyny i najważniejszy czynnik. Ale minęło trochę czasu, pojawiło się nieco faktów i zobaczyliśmy, co oznacza zależność od rosyjskiego gazu — mówi Niels B. Christiansen. Jego zdaniem, ukraińsko-rosyjski kryzys może stać się punktem zwrotnym dla tych, którzy byli sceptycznie nastawieni do wyższych standardów energetycznych i energii odnawialnej jako narzędzia do osiągnięcia energetycznej niezależności.

Przemysłowa przygoda

Nowo powołana Komisja Europejska powinna więc szybko przełożyć cele klimatyczne i energetyczne na konkrety. To stworzy popyt na nowe rozwiązania i miejsca pracy — i to takie, które dziś Europa traci na rzecz Chin czy USA. Co musi zrobić, żeby te miejsca pracy powstały? — Przede wszystkim musi działać szybko. Gdyby na przykład Niemcy wprowadzili nowoczesne rozwiązania energetyczne, stworzyłoby to miejsca pracy nie tylko w Niemczech, ale w całej Europie — uważa prezes Danfossa.

Po bardziej tradycyjnych miejscach pracy w przemyśle stworzonych po to, by sprostać wyższym standardom energetycznym, powstaną wysoko wykwalifikowane etaty dla inżynierów.

— Gdy zaczyna się produkować, to całkiem naturalne jest zlokalizowanie części rozwoju produktu obok fabryki, nawet jeśli w Indiach czy Chinach jest taniej. Myślę, że coraz więcej Europejczyków zaczyna zdawać sobie z tego sprawę — mówi Niels B. Christiansen.

Ale czy naprawdę rozważa się lokowanie produkcji np. w Europie Wschodniej, jeśli taniej jest w Chinach? — Zawsze. Gdy sprzedajemy w Europie, produkujemy w Danii, Niemczech, Polsce i Słowacji, a w Europie Wschodniej możemy produkować na poziomie bardzo podobnym do cen w Chinach. Fabryki w Europie są więc zależne od europejskiego popytu — mówi Niels B. Christiansen.

Nowy protekcjonizm

Jedyne, co martwi Nielsa B. Christiansena, to protekcjonizm, który coraz bardziej straszy w Europie. Ostatnie badanie brytyjskiego ośrodka badawczego Open Europe prognozuje, że po niedzielnych wyborach w Europie liczba posłów popierających protekcjonistyczną politykę znacznie wzrośnie.

— To naturalne, że po kryzysie i przeprowadzeniu bolesnych reform pojawia się widmo protekcjonizmu. Ale nigdy on nie leżał w interesie Europy.

Rozwój wolnego handlu to jeden z najlepszych czynników wzrostu — twierdzi Niels B. Christiansen, wskazując na negocjowaną właśnie umowę o wolnym handlu między UE a USA. Ale w całej UE ludzie chcą chronić miejsca pracy przed zagraniczną konkurencją. Co z tym zrobić? — To rzeczywiście trudne, ale trzeba im uświadomić, że protekcjonizm daje fałszywe uczucie bezpieczeństwa miejsc pracy na krótką chwilę, a potem mogą one zniknąć na zawsze — mówi Niels B. Christiansen. Jako przykład podaje Francję.

— Francja zachowywała się wyjątkowo protekcjonistycznie wobec przemysłu komputerowego. Dziś go nie ma. A więc komu to pomógł protekcjonizm? — pyta Niels B. Christiansen.

 

 

 

MADS BRANDSTRUP

„BØrsen”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Postawmy na energię,a będą etaty w przemyśle