Poszło o zakup Kordeksu

Członek rady nadzorczej Graala zrezygnował z funkcji. Twierdzi, że był wprowadzany w błąd przez spółkę. Ta zaprzecza.

Poszło o zakup Kordeksu

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 26-05-2006, 00:00

Członek rady nadzorczej Graala zrezygnował z funkcji. Twierdzi, że był wprowadzany w błąd przez spółkę. Ta zaprzecza.

Adam Guz nie jest już członkiem organu nadzorczego Graala, producenta rybnego z Wejherowa. Złożył rezygnację ze skutkiem natychmiastowym.

— Jako członek rady nadzorczej nie byłem informowany o najważniejszych decyzjach biznesowych. Byłem wprowadzany w błąd — twierdzi Adam Guz.

Tajne przejęcie

Poszło o wartą 16 mln zł akwizycję Kordeksu, producenta ryb marynowanych. Adam Guz twierdzi, że nic o tym nie wiedział. Jego zdaniem, nie wiedzieli też inni członkowie rady. Tymczasem jeszcze kilka tygodni temu jego firma doradzała przy planowanym przejęciu. Zarząd Graala argumentuje jednak, że negocjacje prowadzone przez Adama Guza zakończyły się niepowodzeniem i nie było perspektyw ich wznowienia. Dlatego umowa z firmą członka rady została w kwietniu wypowiedziana, a Graal tydzień temu sam doszedł do porozumienia z właścicielem Kordeksu.

— Nie wiem, czy transakcja jest korzystna dla spółki. Nie zostały przeprowadzone badania finansowe czy prawne. Dopiero od niedawna pracują biegli. Na pierwszy rzut oka akwizycja wygląda dobrze, ale nie mogłem brać za nią odpowiedzialności. Nie wiem, czy nie ma jakiegoś trupa w szafie — tłumaczy Adam Guz.

Inaczej problem widzi zarząd Graala. Argumentuje, że powodem dymisji był konflikt między członkiem rady a spółką, a rzeczywista przyczyna tej decyzji to utrata zlecenia na doradzanie przy zakupie Kordeksu. Ponadto Dom Maklerski TAG, firma zależna od Adama Guza, miał problemy ze spłatą objętych przez Graala obligacji o wartości emisyjnej 200 tys. zł.

— To nie ma nic wspólnego ze sprawą i przypomina obrzucanie się błotem — twierdzi Adam Guz.

I dodaje, że nie chce się już ze spółką kontaktować. Z Bogusławem Kowalskim, prezesem Graala, nie udało nam się porozmawiać.

Napięte terminy

Z powodu rezygnacji Adama Guza wejherowska firma ma jeszcze jeden problem — liczebność rady nadzorczej spadła poniżej statutowego minimum. To oznacza, że niemożliwe będzie m.in. zaopiniowanie przez nią sprawozdania z działalności emitenta, sprawozdań finansowych za 2005 r. oraz propozycji podziału zysku. Tymczasem te dokumenty muszą trafić na coroczne walne zgromadzenie akcjonariuszy podsumowujące poprzedni rok.

— Na pewno spółka musi powołać nową osobę — mówi Jakub Celiński z kancelarii prawnej Baker & McKenzie.

Do tego potrzebne będzie walne, co na pewno wydłuży przeprowadzenie walnego podsumowującego 2005 r. o 4-5 tygodni.

— Dlatego spółka może się nie zmieścić z przeprowadzeniem walnego przed ustawowym terminem, czyli do końca czerwca. Ale to się już zdarzało. Specjalnych sankcji za to nie ma — tłumaczy Jakub Celiński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Zbigniew Kazimierczak

Polecane