Czytasz dzięki

Potencjał drzemie w Polsce Wschodniej

opublikowano: 26-08-2020, 22:00

Jakie znaczenie dla całego kraju ma Polska Wschodnia? Czy region odrobił zapóźnienia? Po jakie instrumenty finansowe mogą sięgnąć przedsiębiorcy m.in. z Podlasia i Mazur, którzy chcą rozwinąć skrzydła? — m.in. te tematy omawiali uczestnicy debaty poświęconej Polsce Wschodniej podczas III Forum Wizja Rozwoju w Gdyni

Prowadzący debatę, dziennikarz Jacek Liziniewicz z „Gazety Polskiej Codziennie”, przytoczył korzystne dla makroregionu statystyki — program operacyjny Polska Wschodnia pomógł w realizacji ponad 57 tys. projektów o wartości 210 mld zł. Dzięki tym środkom pięć województw przyspieszyło rozwój.

— Jednak wschodnia Polska nie rozwija się w takim tempie jak reszta kraju — zauważył Jacek Liziniewicz. Czy w takim razie rzeczywiście program jest sukcesem? — zastanawiali się uczestnicy debaty.

Są efekty

Małgorzata Jarosińska-Jedynak, minister funduszy i polityki regionalnej, zaprzeczyła tezie, jakoby program Polska Wschodnia nie przyniósł wymiernych korzyści. Sięgnęła po resortowe wyliczenia, z których wynika, że w większych miastach regionu spadła stopa bezrobocia, wzrosło zatrudnienie i zmniejszyły się różnice płacowe w przemyśle.

Według szacunków resortu tylko w latach 2007-2013, dzięki środkom z programu, lokalni przedsiębiorcy utworzyli około 20 tys. miejsc pracy, uczelnie i firmy zakupiły 7,2 tys. sztuk sprzętu badawczego, samorządy uzbroiły 500 ha terenów inwestycyjnych i podpisały tysiąc kontraktów handlowych o wartości 100 mln euro. Małgorzata Jarosińska-Jedynak przypomniała, że dotacje przewidziano również w Regionalnych Programach Operacyjnych poszczególnych województw, ale też z unijnych programów realizowanych na szczeblu krajowym, np. Infrastruktura i Środowisko. Dla resortu jednak program Polska Wschodnia jest priorytetem. Dlatego rząd zabiega w Brukseli o wsparcie tej części kraju także w perspektywie 2020-2027.

— Zapóźnienia były na tyle duże, że trudno je nadrobić w kilkanaście lat. Tym bardziej nie możemy zakręcić kurka z pieniędzmi. To byłby ogromny błąd — zauważyła minister.

— Spójrzmy na imponujące tempo odrabiania zaległości. Mimo opóźnionego startu wschodnia Polska poczyniła ogromne postępy — zachwalał Przemysław Cieszyński, członek zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego.

Mówił o dwóch filarach działalności BGK. Pierwszy to pomoc rządzącym w administrowaniu pieniędzmi z UE. BGK odpowiada m.in. za preferencyjne pożyczki, poręczenia kredytów i wsparcie kapitałowe. Ostatni instrument polega na pozyskaniu zewnętrznego źródła finansowania w zamian za udziały lub akcje w przedsiębiorstwie.

— Chętnie po niego sięgają start-upy z województw lubelskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego — zauważył Przemysław Cieszyński.

Dodał, że w unijnej perspektywie 2014- 2020 BGK przekazał 800 mln zł wsparcia dla 4,5 tys. przedsiębiorców. W ostatnich miesiącach BGK aktywnie włączył się w wypracowanie systemowych rozwiązań, które pomagają przedsiębiorcom, także z Polski Wschodniej, przetrwać w trudnym okresie spowodowanym przez koronawirusa. Z tarczy antykryzysowej BGK skorzystało już łącznie ponad 31 tysięcy przedsiębiorców.

Małymi krokami

— Gdynia, w której debatujemy, powstała dzięki rozmachowi II RP. A dlaczego we wschodniej Polsce decydujemy się na mniejsze, punktowe inicjatywy? — pytał prowadzący.

— Tak są skrojone programy europejskie. Są nakierowane na mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa — odpowiedział członek zarządu BGK. Do działania motywuje go aktywność przedsiębiorców.

— Budujemy polski kapitał, który tutaj płaci podatki i nie przeniesie swojego biznesu za granicę. To mozolna, żmudna praca, ale i wielka radość — przekonywał.

Jak tłumaczył Przemysław Cieszyński, przedsiębiorca z Polski Wschodniej, który z powodu pandemii koronawirusa zmaga się z problemem utraty płynności finansowej, znajdzie w banku odpowiednią ofertę. Instytucja proponuje m.in. pożyczkę na rozwój turystyki do 500 tys. zł. BGK dopasował instrument do trudnych czasów. Nie wymaga wkładu własnego, przewiduje półroczne wakacje kredytowe, dopuszcza obniżenie oprocentowania pożyczki o połowę, pieniądze mogą w całości zostać przeznaczone na sfinansowanie wydatków związanych z bieżącą działalnością firmy. Po wsparcie mogą sięgnąć mikro, małe i średnie firmy z branży turystycznej (np. właściciele pensjonatów i restauracji, rybacy i muzea) z pięciu województw: warmińsko-mazurskiego, podlaskiego, lubelskiego, świętokrzyskiego i podkarpackiego.

— W tej części Polski drzemie ogromny potencjał turystyczny. Obudzimy go tylko poprzez impuls finansowy. Na tym nam także zależy i wspiera nas w tym Komisja Europejska — dodała minister Małgorzata Jarosińska-Jedynak.

Środki są

Tomasz Skurzewski, zastępca dyrektora współpracy międzynarodowej w Ministerstwie Finansów, przypomniał o innych dysponentach funduszy: Europejskim Banku Inwestycyjnym, Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju, Banku Rozwoju Rady Europy. Tylko z tych trzech instytucji Polska pożyczyła ok. 5-6 mld euro.

— To istotne źródło pieniędzy dla sektora publicznego, samorządu i przedsiębiorstw. Tak zresztą robi cała Europa. Sięga po pożyczki na atrakcyjnych warunkach — mówił.

Tomasz Skurzewski wymienił najważniejsze inwestycje zrealizowane w Polsce Wschodniej dzięki kredytom z EBI: drogi ekspresowe S8 łącząca aglomerację warszawską z białostocką, S19 biegnąca przez województwa podlaskie, lubelskie i podkarpackie, modernizacje linii kolejowych i sieci energetycznych, rozbudowa zakładów Azoty w Tarnowie i Szpitala Uniwersyteckiego w Lublinie.

— Czasem warto się zadłużyć, aby otrzymać namacalny efekt — przekonywał. Jako instytucję, w której warto szukać wsparcia, Tomasz Skurzewski wskazał BGK, który stale współpracuje z EBI.

— Lada chwila ogłosimy ofertę nowych instrumentów finansowych skrojonych na czas pandemii — ogłosił urzędnik.

Szanse i bolączki

Agnieszka Muzyk, prezes Łomżyńskiego Forum Samorządowego i była wiceprezydentŁomży, mówiła o różnorodności Podlasia. Z jednej strony ten region zdominowała dzika przyroda, a z drugiej — rolnictwo.

— Polska to nie tylko przemysł — przypomniała.

— Patrzmy łaskawiej na branże, które są specyfiką województwa podlaskiego. To rolnictwu zawdzięczamy spektakularne sukcesy naszych zakładów mleczarskich: Mlekovity czy Mlekpolu. One są potentatami w skali europejskiej — podkreślała.

Agnieszka Muzyk uważa, że RPO dobrze trafia w potrzeby danego regionu.

— Choć oczywiście czasem zastanawiam się, czy warto wydawać 50 mln zł na transport miejski, skoro największym problemem gminy lub powiatu jest brak terenów inwestycyjnych. Bez tego nie ma szans na pozyskanie dobrych inwestorów. W Łomży mamy park przemysłowy, ale o małej sile rażenia — zaznaczała prezes.

Przyznała, że kolejną bolączką jest niechęć rolników do działania w grupach producenckich.

— Nie potrafimy tworzyć silnych stowarzyszeń, które byłyby poważnym partnerem dla zagranicznych koncernów lub sieci marketów. To świetnie działa w Niemczech, gdzie grupy producenckie dyktują warunki. My tego nie potrafimy, bo to, co jest naszą mocną stroną — przekora i indywidualizm — potrafi też być naszym obciążeniem — mówiła.

Bez młodych

Innym problemem wskazanym przez ekspertów debaty jest masowy exodus z regionu młodych ludzi do dużych ośrodków. Przemysław Cieszyński z BGK przypomniał, że roczniki statystyczne od kilkunastu lat przewidują, że liczba mieszkańców miast będzie rosła kosztem wsi.

— To nic innego jak realizacja starej zasady, która mówi, że wielkość populacji zależy od wielkości siedliska — mówił.

— W Białymstoku, Suwałkach i Łomży żyje prawie połowa mieszkańców województwa podlaskiego. Zostają małe miasta, które można policzyć na palcach. Drugiego takiego regionu nie ma w Polsce — zauważył Leszek Dec, prezes Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.

Jak tłumaczył, z wielkim wysiłkiem udało się założyć kilkanaście stref ekonomicznych. Swoje biznesy przenosili tam przede wszystkim mali i średni przedsiębiorcy.

— Myślę, że z czasem urosną — ocenił prezes.

— Jedna z firma zaczynała od dwóch hektarów. W dziesięć lat urosła dwudziestokrotnie. Z kolei w 2016 r. udało się pozyskać do SSSE fabrykę mebli Forte. Znaleźliśmy dla nich 40 ha, aby zrealizowali inwestycję planowaną na miliard złotych — pokazywał Leszek Dec.

Eksperci byli zgodni, że region ma tyle zalet, że wkrótce przekonają się do niego inwestorzy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane