Potrzebna wizja i wrażliwość

Barbara Warpechowska
opublikowano: 14-06-2013, 00:00

Dzięki konsolidacji Grupa Azoty może zaoszczędzić co najmniej 100 mln zł. Ale za popełnione błędy słono zapłaci

Dotychczas polskie spółki chemiczne były podmiotami małymi i nie miały szans w konfrontacji z dużymi firmami. Jedną z bardziej widocznych tendencji na globalnym rynku jest koncentracja zdolności produkcyjnych.

Zobacz więcej

W JEDNOŚCI SIŁA: Scalenie wielu odrębnych spółek z sektora chemicznego w jeden organizm gospodarczy sprawiło, że może on teraz śmielej sobie poczynać na rynku chemicznym i stawiać twardsze warunki przy zakupie surowców. [FOT. WM]

— Konsolidacja zmniejsza wrażliwość na cykle koniunkturalne, może podnieść wycenę całej grupy i zwiększyć obrót akcjami — podkreśla wiceminister skarbu Rafał Baniak. Dobrym przykładem na naszym rynku jest połączenie spółek chemicznych z Tarnowa, Puław, Polic i Kędzierzyna-Koźla. Działania przyśpieszyła próba przejęcia przez rosyjski Acron. Powstała największa firma chemiczna w Polsce, drugi największy producent nawozów mineralnych na naszym kontynencie. Aby ułatwić scalenie w jeden organizm, utworzono kilkanaście zespołów, w których pracownicy z różnych spółek sprawdzają, gdzie można szukać oszczędności. Pomagają im specjaliści z międzynarodowej firmy doradztwa strategicznego The Boston Consulting Group.

Wspólne zakupy…

Gdzie grupa może zyskać? Na pewno można zaoszczędzić na zakupach, transporcie, logistyce i handlu. — Surowce, materiały i energia stanowią prawie siedemdziesiąt procent kosztów grupy — mówi Paweł Jarczewski, prezes Grupy Azoty.

Aż 30 proc. ogółu kosztów to zakupy gazu. Łącznie Grupa potrzebuje 2,4 mld m sześc. Dla porównania w Polsce zużywa się około 14,8 mld m sześc. Przy takich ilościach trzeba negocjować ceny i szukać innych źródeł i dostawców. Już teraz przez gazowe przejście graniczne z Niemcami w Lasowie zakłady chemiczne importują dziesiątki milionów m sześc. surowca rocznie (najwięcej Police). Co prawda to tylko kilka procent zapotrzebowania, ale na początek dobre i to. Za rok ma zostać uruchomiony gazoport w Świnoujściu, a lądowe transgraniczne przejścia gazowe także są rozbudowywane, co da dostęp polskim konsumentom do systemów gazowych Europy. To wszystko powoduje, że zwiększanie dostaw gazu od innych dostawców niż PGNiG jest już tylko kwestią czasu. Kupując razem, już się udało wynegocjować niższe ceny za energię elektryczną.

… porty...

Atutem grupy jest dostęp do szlaków morskich. Port w Policach przeładowuje około 2,5 mln ton rocznie. Obecnie pracuje prawie wyłącznie na potrzeby spółki. Tutaj przerzuca się m.in. fosforyty, apatyty, sól potasową, nawozy, amoniak i kwas siarkowy. Port łączy z zakładami system taśmociągów, brakuje jednakże bocznicy kolejowej, co ogranicza jego funkcjonalność. Na wejściu Puław Grupa zyskała tzw. Nabrzeże Chemików w porcie gdańskim, gdzie wejdą statki o większym zanurzeniu niż do Polic. Dobre zaplecze pozwala na przeładunki towarów masowych sypkich (fosforyty, sól potasowa, nawozy, biomasa) i rozładunek towarów płynnych (kwas siarkowy, roztwór saletrzano-mocznikowy, ług sodowy). Ważnym wsparciem dla nabrzeża jest bocznica kolejowa.

Zaletą Gdańska jest również lepsze niż ma Port Police połączenie z południem kraju, gdzie znajdują się dwa zakłady Grupy Azoty (Tarnów i Kędzierzyn). Puławy wniosły też 50 proc. udziałów w spółce Bałtycka Baza Masowa (BBM) w porcie gdyńskim. Są tu terminale przeładunkowo-składowe do obsługi ładunków masowych płynnych oraz sypkich luzem. Niedawno wystawiono na sprzedaż pozostałe udziały spółki. Grupa Azoty nie skorzystała z możliwości ich nabycia. Porty to ważny atut, bo sporo wyrobów jest eksportowanych. Trafiają na rynki Europy Zachodniej, azjatyckie i amerykańskie. Przykładowo Kędzierzyn 45 proc. przychodów ze sprzedaży uzyskuje z eksportu. Trzeba też pamiętać, że duże ilości surowców z importu sprowadza się do zakładów chemicznych drogą morską. Oszczędności można się spodziewać także na ograniczeniu pustych przebiegów, zwiększeniu wykorzystania taboru i powierzchni magazynowych.

… i sprzedaż

Równie ważne będą kwestie dotyczące polityki sprzedażowej. Tylko norweska Yara jest większym od polskich Azotów producentem nawozów w Europie, dlatego można się spodziewać powołania wspólnego centralnego działu handlowego, zajmującego się zwłaszcza sprzedażą nawozów poza granicami Polski. Handel będzie poważnym atutem, bo mało firm może zapewnić tak kompleksową obsługę nawozową. Tym bardziej, że prezes Paweł Jarczewski widzi ogromny potencjał rozwoju tego segmentu.

Łączyć z głową

Połączenie czterech firm wymaga wspólnej produkcyjnej strategii rozwoju. Powinna przynieść zmiany w produkcji, poprawić jej efektywność i wydłużyć łańcuchy produktowe. Zawansowane produkty dają wysokie marże. Tak postępują m.in. potentaci branżowi — niemiecki BASF i amerykański DOW.

— Konieczne jest wykorzystanie obecnej koniunktury. Nieodzowne jest także przejście na niskotonażową, wysokomarżową produkcję. Tylko w ten sposób można sprostać rosnącej konkurencji — uważa Adam Leszkiewicz, prezes kędzierzyńskich zakładów Grupy Azoty.

— Pierwszym krokiem była konsolidacja branży. Drugim, dużo trudniejszym do zrealizowania, będzie zmiana filozofii. Wciąż operujemy na chemikaliach bazowych i należy to zmienić. Atutem Grupy Azoty jest to, że może sięgnąć po nowe kierunku — dodaje Krzysztof Jałosiński, wiceprezes Grupy Azoty.

W planach na ten rok spółka ma też akwizycje. Azoty są zainteresowane przejęciem Siarkopolu i Organiki Sarzyna. Zarząd nie wyklucza, że do transakcji może dojść jeszcze w tym półroczu. Efekty synergii, uzyskane dzięki konsolidacji Azotów z Puławami, mają wynieść ponad 100 mln zł. Konsolidacja wymaga wizji, ale również pewnej wrażliwości na kwestie społeczne. Niewiele trzeba, by wywołać niepokój pracowników lub otoczenia, w którym działają poszczególne spółki. Trzeba pamiętać, że każda ma własną kulturę, własne ambicje i odgrywa ważną rolę w swoim regionie. Tutaj nie wolno popełnić błędu, bo przyjdzie za niego słono zapłacić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy