Powiaty idą na wojnę z rządem

Marta Bellon, Jarosław Królak
opublikowano: 05-05-2011, 00:00

Minister popełnił błąd, za który teraz muszą płacić powiaty. Muszą, ale nie chcą.

Samorządowcy szykują pozew zbiorowy

Minister popełnił błąd, za który teraz muszą płacić powiaty. Muszą, ale nie chcą.

Rusza batalia o odzyskanie kilkudziesięciu milionów złotych, które powiaty musiały zwrócić za tzw. karty pojazdów. Związek Powiatów Polskich (ZPP) kończy przygotowywanie pozwu przeciwko skarbowi państwa.

— Pozew grupowy będzie gotowy jeszcze w tym tygodniu. W następnym zaprosimy wszystkie samorządy, aby się do niego przyłączyły. Najpóźniej w czerwcu pozew trafi do sądu — informuje "PB" Marek Wójcik, dyrektor biura ZPP.

Samorządy nie zamierzają pokrywać kosztów prawnego błędu rządu.

Płacą i płaczą

W 2003 r. resort infrastruktury określił, że osoby sprowadzające do kraju pojazdy muszą przy ich rejestracji płacić 500 zł za tzw. kartę pojazdu. Importerzy uznali, że to za dużo i zwrócili się o pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich. Ten wniósł skargę do Trybunału Konstytucyjnego (TK). W 2006 r. trybunał uznał przepis o opłacie za niezgodny z konstytucją. Sędziowie wytknęli rządowi nałożenie zbyt wysokiej daniny, w dodatku w rozporządzeniu zamiast w ustawie. Opłata została obniżona do 75 zł. Polacy masowo ruszyli do urzędów komunikacji z wnioskami o zwrot 425 zł nadpłaty.

Generalnie urzędy odmawiały zwrotu pieniędzy. Tłumaczyły się tym, że opłatę musiały pobierać, gdyż do wyroku TK rozporządzenie było obowiązującym prawem. Sprawy trafiały więc do sądów. Tam samorządy przegrywają. Płaczą więc i płacą.

— Konieczność oddawania tej opłaty może być dla niektórych powiatów gwoździem do trumny. Pieniądze z opłat poszły już na inwestycje. Na pewno przyłączymy się do tego pozwu zbiorowego. Niech Ministerstwo Infrastruktury odpowiada za wydanie przepisów łamiących konstytucję — mówi Sebastian Burdzy, starosta Środy Śląskiej.

Jego urząd też ma opory przed zwracaniem opłaty. Wszystkie sprawy toczą się w sądzie. Są jednak i tacy, którzy nie zamierzają marnować czasu w sądach.

— Jeżeli tylko wniosek jest poprawny i uzasadniony, a petent zrezygnuje z odsetek, od razu oddajemy mu nadpłatę. Nie ma sensu wydłużać procedury, bo sądy i tak przyznają rację obywatelom. Dotąd wpłynęło do nas 2,5 tys. wniosków. Oddaliśmy już ponad milion złotych — mówi Stanisław Laskowski, starosta gminy Jawor (dolnośląskie).

Zapewnia, że jego powiat przyłączy się do pozwu zbiorowego. Urząd Miasta Poznań szacuje, że gdyby wszyscy uprawnieni do zwrotu nadpłaty złożyli wnioski, to musiałby wyłożyć 13 mln zł. Kraków mówi o 12 mln zł.

Pozew ZPP to nie pierwsza próba uzyskania pomocy od rządu.

— Przez sześć lat próbowaliśmy wymóc na administracji rządowej rekompensatę dla powiatów za błąd popełniony przez Ministerstwo Infrastruktury. Chodziliśmy ze sprawą do różnych resortów oraz do Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Bez skutku — opowiada Marek Wójcik.

Do wygrania

Tomasz Jaworski, radca prawny z kancelarii Salans, uważa, że inicjatywa ZPP może się powieść.

— Nie znam szczegółów tej sprawy, ale można śmiało założyć, że tego typu sprawa kwalifikuje się na pozew zbiorowy. Jest czyn, czyli wydanie rozporządzenia, którego bezprawność potwierdził TK, oraz jest szkoda powiatów. Związek przyczynowy między czynem a szkodą wydaje się łatwy do wykazania — mówi Tomasz Jaworski.

Jego zdaniem, powiaty mogą wystąpić o ustalenie odpowiedzialności skarbu państwa.

— Ustawa wymaga, aby uczestnicy pozwu zbiorowego domagali się rekompensaty w tej samej wysokości. A przecież każdy powiat poniósł szkodę w innej wysokości. Jeśli więc powiaty nie ustalą minimalnej wspólnej wysokości dochodzonej kwoty, konieczne będzie ograniczenie pozwu do ustalenia odpowiedzialności skarbu państwa. Gdy to się uda, wtedy każdy powiat z osobna wystąpi o indywidualną rekompensatę, którą łatwo uzyska — wyjaśnia prawnik.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Bellon, Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy