Powrót do łask

  • Jerzy Turbasa
opublikowano: 27-10-2006, 00:00

Dlaczego obmyślenie przemyślanej strategii miałoby omijać tak brzemienne w skutkach wydarzenie, jak zawarcie związku małżeńskiego?

Ten planuje się coraz częściej z rocznym wyprzedzeniem. Dlatego dziś propozycja kolejnej wersji okrycia ślubnego dla pana młodego. Zwłaszcza, że Pani Moda w nieodgadnionej myśli proponuje na najbliższy sezon garnitur tkwiący —w swoim rodowodzie — w wieku pary.

Pojawiający się trzykrotnie w XIX stuleciu „gotycyzm” sprawił, że sylwetka miała być wiotka i wertykalna. Cylinder do 35 cm podnosił obrys delikwenta, w dziele wyszczuplania sylwetki brały zaś udział frak lub skrócony dworski habit — surdut.

Szata zdobi

Surdut wymaga niezwykłej dbałości o proporcje, bo może równie dobrze zaszkodzić sylwetce, gdy jego długość nie jest trafiona. Cóż, godny polecenia pozostaje sposób wybitnego francuskiego malarza Davida. Otóż — malując postacie ludzkie — zwykł posługiwać się metodą krawiectwa miarowego. Najpierw szkicował ciało, a potem starał się ubrać je w szaty. Dzięki temu nikt jak on nie potrafił podkreślić walorów osoby za pomocą ubioru. Francuz znał się na rzeczy — i to nieomal od podszewki (przecież zaprojektował ubiór obywatelski czy galowy frak członka Akademii Francuskiej).

Surdut... Niegdyś sięgał do kolan i miał zapięcie dwurzędowe. Ten nam współczesny, dbający o sylwetkę (z myślą o tych, co nie imponują wzrostem, za to są amatorami rozkoszy stołu) proponuje jedynie jednorzędowe, a w wersji ekstremalnej — marynarkę rozsuniętą o połach w ogóle nie zachodzących na siebie.

Można swobodniej

I tu pojawia się fundamentalna rola kamizelki. Piętno oryginalności nada jej dwurzędowy krój, z wąskimi szalowymi klapami; podkrój dekoltu będzie ponad wykrojem linii klap surduta. Kamizelkowa kolorystyka winna być koniecznie kontrastować z surdutem. I znakomicie, jeżeli kamizelka jest brokatowa lub jedwabna. Ale naturalna! Nie zapominajmy, że sztuczny jedwab powstał przypadkowo — podczas poszukiwania sztucznego włókna żarowego do żarówki. Jakże tu więc nosić coś co miało w swoim założeniu służyć do świecenia...

Surduta nie obowiązuje już czerń; był to spadek po epoce wiktoriańskiej, która wygnała z męskiej garderoby kolory: ubiór miał podkreślać surowość i prostotę zasad moralnych. Obowiązuje zasada męskiej palety barw: granatu i marengo, choć warto podkreślić, że w niezwykle prestiżowym „Uomo BOOK” (ilustrującym tendencje na 2007 rok) pojawia się biały surdut — i to na okładce. To coś znaczy!

Surdut reprezentuje typ marynarki przedłużonej o 15-30 cm. Jego poły dołem w wersji klasycznej biegną równo pionowo, w fantazyjnej rozchodzą się, tworząc rodzaj jaskółki. By uzyskać lekkość rysunku: klapy są niezbyt długie i niewielki skrócony dekolt prowokuje przesunięcie optycznego środka ciężkości sylwetki do góry. I oto cała tajemnica powodzenia.

Dziś już niekoniecznie obowiązują spodnie szyte z innej tkaniny, na ogół ciemniejszej lub wręcz sztuczkowe w prążki — jak do żakietu. Wszechogarniające nas odchodzenie od zasad sprawia, że spotykamy również zestawienie spodni i góry z tego samego materiału. Nie obrażamy się na to, przyjmując spokojnie do wiadomości, że wszystko ulega zmianom, łącznie z obyczajami. Przecież w średniowieczu o terminie ślubu decydował astrolog, a więc układ gwiazd... Dla Rzymian najodpowiedniejszym dniem, zapewniającym przyszłe szczęście był piątek, dzień bogini miłości — Wenus. W dawnej Polsce starano się wybierać wtorek lub środę — dni patronów szczęśliwego małżeństwa (św. Antoniego i św. Józefa).

Trzeba harmonii

Wróćmy do surduta. Jego noszenie ma jedynie sens przy pełnej stylizacji, łącznie z dodatkami. Jeżeli więc koszula, to frakowa z łamanym kołnierzykiem. Pod kołnierzem zawiązany ostatni zaułek męskiej fantazji — krawat, a jeszcze lepiej fular: błyszczący — jedwabny. W górnej kieszonce poszetka (też jedwabna), skorelowana kolorystycznie z fularem, ale nigdy z tego samego jedwabiu. To kanon. Kto by chciał wypaść na profana, którego spotyka garniturowa klapa?

A propos — garniturowa klapa to hasło z krzyżówki, ale tam chodziło o wyłóg...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jerzy Turbasa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu