Powstanie polskie NASA

Karol Kopańko
28-07-2014, 00:00

KOSMOS: „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają” — pisał Mikołaj Rej, pewny, że Ziemia jest pępkiem wszechświata. Pięć wieków później jego potomkowie wymarzyli sobie agencję kosmiczną

W piątek Sejm przyjął ustawę zakładającą utworzenie Polskiej Agencji Kosmicznej, w skrócie POLSA (ang. Polish Space Agency). Po co nam taka agencja? Ministerstwo Gospodarki uważa, że tylko centralny organ może efektywnie zarządzać wszystkimi realizowanymi projektami i zabiegać o zadowalający zwrot polskiej składki do ESA — Europejskiej Agencji Kosmicznej, której członkiem jesteśmy od roku. Obecnie do wspólnej kasy wpłacamy 29 mln EUR. Tymczasem w latach 2007-12 Polakom udało się zrealizować tylko 45 umów o łącznym budżecie 11,5 mln EUR. Agencja ma podlegać bezpośrednio premierowi i koordynować działania przemysłu kosmicznego, zwłaszcza w sferze obronności. Dzięki umocowaniu politycznemu ma usuwać bariery w rozwoju start-upów i instytucji badawczych, które obecnie nie mogą liczyć na kontrakt z ESA. A Polska ma naukowy potencjał, jaki z pewnością można spożytkować. Ostatnio triumfy święcą konstruktorzy z Politechniki Białostockiej. „Hyperion 2, podobnie jak jego poprzednik, zajął pierwsze miejsce! Nasz łazik okazał się najlepszy spośród 23 łazików z całego świata” — taką wiadomością jej studenci dzielili się kilka dni temu na Facebooku. Ich łazik — kontynuacja ubiegłorocznego, marsjańskiego modelu — podobnie jak rok temu nie miał sobie równych. W tyle nie zostaje też przemysł, czego przykładem jest chociażby wkład Polaków w budowę Curiosity — łazika, jaki od dwóch lat eksploruje Marsa. Mazowiecka firma Vigo System przygotowała dla niego sensory podczerwieni do badana gruntu i atmosfery.

— W swojej dziedzinie jesteśmy znani na świecie i nikt nie musiał pośredniczyć w kontaktach z NASA. Po prostu zamówili detektory u nas, bo nigdzie nie ma lepszych. Po długotrwałym znęcaniu się nad nimi w celu sprawdzenia trwałości i niezawodności kilka zainstalowali na pokładzie Curiosity i wysłali na kosztowną wycieczkę za 2,5 mld USD — ujawnia szczegóły współpracy Mirosław Grudzień, prezes Vigo.

POLSA będzie kosztować na początku 5-10 mln zł, zatrudni 20-30 osób. Za 10 lat zatrudnienie może wzrosnąć do 200-300. — Tylu potrzeba inżynierów, a nie biurokratów — podkreśla Włodzimierz Lewandowski, główny fizyk Międzynarodowego Biura Wag i Miar i jeden z promotorów POLSA. Czy wyprawa z takim budżetem na podbój kosmosu nie będzie porwaniem się z motyką na słońce?

— To śmieszne pieniądze jak na badania kosmiczne. Rakiety za to nie zbudujemy — ocenia Mirosław Grudzień.

Janusz Bogusz, koordynator Krajowego Centrum Inżynierii Kosmicznej i Satelitarnej, też ma wątpliwości.

— Na podstawowe zadania związane z koordynacją i zapewnieniem spójności działań pieniędzy na pewno wystarczy, ale na cele, które stawia sobie POLSA, związane z reprezentowaniem polskiego interesu naukowego i przemysłowego w dziedzinie przestrzeni kosmicznej na arenie międzynarodowej, budżet może okazać się niewystarczający — uważa Janusz Bogusz.

Zgodnie z przyjętym w marcu Krajowym Planem Rozwoju Sektora Kosmicznego na lata 2014-20 Polska ma wybudować satelitę, którego rakieta musi wynieść na orbitę. Kosztów na razie nie oszacowano.

Więcej na pb.pl

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Kopańko

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Powstanie polskie NASA